Strona główna | Europejskie Puchary | Brąz na pocieszenie

Brąz na pocieszenie

 

Vive Tauron Kielce wywalczyło brązowy medal Ligi Mistrzów. Mistrz Polski w meczu o trzecie miejsce pokonał THW Kiel 28:26 (12:12). Dwa lata temu oba zespoły grały na tym samym etapie rozgrywek i również Vive wygrało.

Trener kielczan, Tałant Dujszebajew, diametralnie zmienił wyjściowy skład. Praktycznie cała siódemka zawodników z sobotniego meczu z Barceloną zaczynała na rezerwie. Teraz zobaczyliśmy ją od samego początku. W protokole zabrakło Juliena Aginagalde i Urosa Zormana. Pojawił się za to Piotr Grabarczyk dla którego był to ostatni mecz barwach Vive. Reprezentant Polski od nowego sezonu będzie bronił barw HSV Hamburg. W rolę klasycznego obrotowego z konieczności wcielał się Michał Jurecki.

Pierwszą bramkę finału pocieszenia zdobył Tobias Reichmann. Kolejne dwa trafienie zaliczyli jednak gracze lidera Bundesligi. Wyrównał po indywidualnej akcji Krzysztof Lijewski. Blok defensywny Vive lepiej funkcjonował niż dzień wcześniej. W ataku jednak zdarzały się te same błędy w postaci niecelnych podań. 

Pierwszy 2-minutową otrzymał Domagoj Duvnjak. Mistrzowie Polski zamiast zapisać na swoje konto kolejną bramkę sami jej niemal nie stracili. W sytuacji sam na sam świetnie zachował się Sławek Szmal.

Kolejny remis (5:5) tablica wyświetliła po rzucie karnym Karola Bieleckiego.

Druga kara dla Duvnjaka dawała nadzieje na odzyskanie prowadzenia. Stało się to po rzucie Manuela Strleka. Po chwili Andreasa Palickę atomowym rzutem zaskoczył Bielecki. Kielczanom dopisywało też szczęście, ponieważ piłka po rzutach Niemców odbijała się od słupków lub poprzeczki. Raz go jednak zabrakło, gdyż Mateusz Jachlewski, grający jako dodatkowy zawodnik za bramkarza, nie zdążył zmienić się ze Szmalem. 

Finałowe minuty pierwszej części gry były wyrównane. Żadnej z drużyn nie udało się wypracować większej przewagi. Kielczanie na przerwę mogli schodzić, mając gola przewagi, ale Strelkowi nie wystarczyło czasu na oddanie rzutu przed syreną. 
Drugą połowę rywale zaczęli od dwóch trafień Steffena Weinholda. Ten zawodnik podczas katarskich mistrzostw świata narzucał najwięcej bramek w meczu Polska-Niemcy. Kolejne trzy gole padły łupem mistrzów Polski. Mecz powoli przenosił się w decydująca fazę. Vive wycofało bramkarza co powodowało rzadko spotykane sytuacje na boisku. Raz piłkę zmierzającą do pustej bramki w ostatniej chwili, w ekwilibrystyczny sposób, wybił Tomasz Rosiński. 

W 40 min Duvnjak z gradacji kar otrzymał czerwoną kartkę. W tym momencie polski zespół prowadził 18:17.  Ostatni kwadrans to wielkie emocje. Nikt nie zamierzał odpuścić. Walka toczyła się dosłownie o każdy centymetr boiska. Rywale prowadzenie odzyskali po rzucie Serba Marko Vujina. Cieszyli się nim tylko przed chwilę, gdyż akcje skutecznie wykończyli Denis Buntić i Piotr Chrapkowski. W sektorze kibiców z Kielc zawrzało po tym, gdy Szmal obronił rzut karny egzekwowany przez Joana Canellasa. Nie był to koniec popisów bramkarzy, gdyż o swoim kunszcie przypomniał także Palicka.

Po dziewiątym golu autorstwa Bieleckiego przewaga kielczan wzrosła do stanu 25:22. Potem Lijewski dołożył kolejną bramkę. Niestety czerwoną kartkę ujrzał Chrapkowski za powtrzymanie kontry THW. Zespół z Bundesligi z mozołem zaczął odrabiać straty. Rune Dahmke rzucił bramkę kontaktową (27:26). Do końca meczu w tym momencie pozostało niewiele więcej niż półtorej minuty. Kontra kielczan dała gola zapewniającego upragnione zwycięstwo. 

/ Fot. N. Barczyk Pressfocus

KS VIVE TAURON KIELCE – THW KIEL 28:26 (12:12)

Vive: Szmal, Sego – Grabarczyk, Jurecki 2, Tkaczyk, Reichmann 3, Chrapkowski 1,  Bielecki 9, Jachlewski 1, Strlek 2, Lijewski 5, Buntić 4, Rosiński , Cupić 1. Kary 4 min.
THW: Palicka, Kim – Duvnjak 4, Lundstrom 2, Toft Hansen 1, Sprenger 2, Weinhold 2, Wiencek 2, Ekberg, Lauge 4, Canellas, Dahmke 2, Palmarsson 2, Jicha , Vujin 5. Kary 10 min.
Sędziowali: Michael Johansson, Jasmin Kliko (Szwecja). Widzów 19 250.