Strona główna | ZPRP | Sarić zrobił różnicę

Sarić zrobił różnicę

 

Uczestnicy, zawodnicy i trenerzy, pierwszego półfinału Ligi Mistrzów zgodnie podkreślali, że duży wpływ na zwycięstwo Barcelony nad Vive Tauronem Kielce miała postawa w bramce Danijela Sarica. Wicemistrz świata z Kataru obronił w kwadrans 10 rzutów, o dwa więcej niż obaj bramkarze mistrza Polski w całym meczu.
/ Fot. N. Barczyk Pressfocus

Powiedzieli po meczu FC Barcelona – Vive Tauron Kielce

Tałant Dujszebajew (trener Vive Tauron): Naszym największym problemem było to, że w pierwszej połowie straciliśmy siedem-osiem bardzo łatwych piłek. To właśnie z nich poszły kontry. Dokładnie połowa z szesnastu bramek, które straciliśmy w pierwszej połowie. To kosztowało nas dużo sił. W drugiej połowie ich zabrakło, gdy po pościgu remisowaliśmy. To właśnie m.in. dlatego Michał Jurecki nie wykorzystał sytuacji jeden na jeden. Końcowe minuty wyraźnie przegraliśmy. Na ostatni kwadrans wszedł do gry Sarić, który obronił 10 rzutów. On zrobił różnicę. Nasi bramkarze w całym meczu mieli ich tylko osiem. Nie krytykuję moich zawodników. To są tylko ludzie, ale w pierwszej połowie za dużo zaliczyliśmy strat. Nie prezentujemy jeszcze takiego poziomu jak Barcelona. Teraz musimy się pozbierać i powalczyć o brązowe medale. Po upadku zawsze trzeba stanąć na nogi.

Xavier Pascual
(trener Barcelony): To był mecz, który mógł się podobać kibicom. Mecz walki, w którym obi drużyny straciły dużo sił. Chciałbym pochwalić mój zespół za postawę w obronie. W drugiej połowie spotkanie się wyrównało, ale w finałowych minutach odzyskaliśmy kontrolę co doprowadziło nas do zwycięstwa. 

/ Fot. M. Skorupski

Sławek Szmal (Vive): Ciężko o tym wszystkim mówić teraz na gorąco. Na pewno popełniliśmy sporo błędów, przez które straciliśmy kilka bramek z kontrataków. Mecz wyglądał bardzo dziwnie, straszna sinusoida – raz przegrywamy czterema, pięcioma bramkami, potem wychodzimy na remis. Kiedy w końcu udało się dojść Barcelonę mieliśmy szansę ich przełamać, ale niestety nie potrafiliśmy jej wykorzystać. Nasi rywale zachowali zimną głowę do samego końca i to była ich przewaga. My chyba przez cały mecz dawaliśmy się ponieść emocjom, nie potrafiliśmy się uspokoić i zagrać tego, co potrafimy. Na pewno bardzo dzisiaj chcieliśmy wygrać i myślę, że to było widać. 


Grzegorz Tkaczyk
(Vive): Po przerwie zaczęliśmy fajnie grać w obronie i pociągnęliśmy kilka kontr. Z minus pięć zrobił się szybki remis. Potem sytuacja się odwróciła.  Sarić odbił w końcówce kilka ważnych piłek. Dzięki temu a także naszym błędom Barcelona odskoczyła. Proste podania w ręce przeciwnika. Na takim poziomie jest to niedopuszczalne. Jesteśmy rozczarowani. 

Ivan Cupić (Vive):
Pokazaliśmy, że możemy walczyć do końca. Potem były dwa słupki, kilka razy pokazał się Sarić. Zabrakło też nam szczęścia. Szkoda. Chcielibyśmy zakończyć sezon zwycięstwem. 

Viran Morros (Barcelona)
: Mieliśmy dziś pokaz naprawdę dobrego handballu. Dwa zespoły, które bardzo chciały awansować do wielkiego finału i walczyły o to do samego końca. To normalne, że w takich meczach zdarzają się błędy, stawka jest przecież ogromna. Po dzisiejszym meczu mogę powiedzieć, że jesteśmy w miejscu, do którego chcieliśmy dotrzeć przez cały sezon – w finale Ligi Mistrzów. Z Vive spotykaliśmy się w półfinale po raz drugi, ale to już zupełnie inna drużyna niż dwa lata temu. Mają nowego trenera z nowym pomysłem na grę, inną taktykę i technikę. Wydaje mi się, że są teraz dużo mocniejszą drużyną niż wtedy. Sporo zmieniło w ich grze pojawienie się na kole Julena Aginagalde, ale taki jest sport – do finału może awansować tylko jedna drużyna i cieszę się, że udało się to właśnie nam. Jeśli chodzi o finał nie ma dla mnie żadnego znaczenia z kim się  zmierzymy. Zarówno Veszprem, jak i Kilonia to bardzo mocne zespoły, ale jak chcesz wygrać Ligę Mistrzów, musisz wygrać z każdym. Teraz liczy się tylko to, że Barcelona będzie walczyła o tytuł. Musimy się skupić na sobie, odpocząć, zebrać siły na jutrzejszy mecz. W finale na pewno damy z siebie wszystko!