Mecz nr 1 dla Vive

 

Po nerwowym i pełnym błędów spotkaniu zawodnicy Vive Tauronu Kielce pokonali Orlen Wisłę Płock i zrobili pierwszy krok w stronę obrony tytułu Mistrza Polski. Już jutro o godz. 20.00 kolejna odsłona walki o złote medale.
Pierwsze finałowe spotkanie rozpoczęło się od spokojnych ataków pozycyjnych obu drużyn oraz przerw spowodowanych odklejającymi się reklamami na boisku. Tempo akcji nie było zbyt wysokie, a w grze zawodników widać było pewną nieporadność, której efektem były błędy własne i nieskuteczność rzutowa. Na środku rozegrania w zespole z Płocka pojawiał się Michał Daszek, a sposobem Orlen Wisły na zdobywanie bramek miała być współpraca z Kamilem Syprzakiem. Bardzo dobrze między słupkami spisywał się Rodrigo Corrales, co nie pozwoliło gospodarzom na zwiększenie przewagi. 
/Fot. Ł.Laskowski (Pressfocus)
Podopiecznym Talanta Dujszebajewa nie pomogły nawet przeprowadzone zmiany, a ich szkolne błędy zemściły się dwoma kontratakami. „Nafciarze” kontynuowali swoją grę i na chwilę przejęli inicjatywę (5:7; 19 min.). Broniący tytułu zawodnicy Vive Tauronu nie prezentowali się najlepiej, mając problemy ze skonstruowaniem ataku pozycyjnego. Mankamentem obu drużyn był brak skuteczności z drugiej linii. Obaj trenerzy przeprowadzali dużo zmian, jednak nie mogli znaleźć optymalnego ustawienia. Mimo to ostatnie minuty pierwszej połowy należały do kielczan, którzy powrócili na prowadzenie.
Początek drugiej części spotkania to szansa dla gospodarzy, bowiem karę dwóch minut otrzymał Zbigniew Kwiatkowski. Ci nie wykorzystali swojej okazji i popełnili kolejne błędy, co zemściło się trafieniami rywali. Indywidualnie pilnowany był Sasha Tioumentsev, jednak nie przyniosło to efektu i trener Dujszebajew szybko zrezygnował z tego wariantu obrony. 
Gra była wyrównana i jednocześnie pełna błędów, nieporozumień. Sytuacja nie ulegała zmianie i w dalszym ciągu na prowadzeniu byli „żółto-biało-niebiescy”. Wraz z upływem czasu to właśnie gospodarze przybliżali się do końcowego zwycięstwa (24:21; 48 min.). Wydawało się, że na decydujące momenty piłkarze ręczni Vive Tauronu wrzucili jeszcze wyższy bieg. Nic bardziej mylnego, bowiem ich dobra postawa nie trwała długo. Dzięki skutecznym interwencjom Corralesa oraz wykorzystaniu licznych błędów w obronie gospodarzy, Orlen Wisła ponownie zbliżyła się do obrońców tytułu, jednak nie była w stanie przechylić szali na własną korzyść. W ostatniej minucie kontratak próbował przerwać Rodrigo Corrales, za co otrzymał czerwoną kartkę. Nie miało to jednak już żadnego wpływu na spotkanie, które na swoje konto zapisał zespół  Vive Tauronu.  

KS Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 31:26 (13:11)
Vive Tauron: Szmal, Šego – Reichmann 4, Jachlewski, Štrlek 1, Čupić 4 (1), Grabarczyk, Aginagalde 3 (2), Jurecki 3, Tkaczyk, Chrapkowski 3, Bielecki 1, Lijewski 5, Buntić 2, Zorman 1, Rosiński 4.
Orlen Wisła: Corrales, Wichary, Morawski – Daszek 4 (1), Wiśniewski 1, Skibiński, Ghionea 4 (1), Moryń, Kwiatkowski, Syprzak 7, Racotea 1, Tioumentsev 4, Zelenović, Montoro 5.
Kary: Vive Tauron – 4 min. (Tkaczyk, Jurecki – 2 min.); Orlen Wisła – 10 min. (Kwiatkowski – 4 min.; Syprzak, Montoro, Daszek – 2 min.).
Czerwona kartka za faul w kontrataku w 60. minucie dla Rodrigo Corralesa.
Sędziowali: Andrzej Rajkiewicz oraz Jakub Tarczykowski (Szczecin).