Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Kielce kontra Płock w wielkim finale

Kielce kontra Płock w wielkim finale

 

Po trzecim zwycięstwie awans do wielkiego finału PGNiG SUperligi mężczyzn wywalczyły drużyny Vive Tauronu Kielce oraz Orlen Wisły Płock. Bliżej walki o piąte miejsce są zawodnicy Górnika Zabrze oraz Stali Mielec, a kolejne punkty w walce o utrzymanie zdobyły drużyny z Gdańska i Wrocławia.

O miejsca 1.-4.

Azoty Puławy – Orlen Wisła Płock 29:31 (15:12)

Piłkarze ręczni Azotów zapowiadali walkę, co udowodnili już od pierwszego gwizdka sędziów. Znakomita postawa Przemysława Krajewskiego pozwoliła gospodarzom wypracować przewagę. Na taki stan rzeczy nie pozwoliła Orlen Wisła, która szybko odrobiła straty, jednak nie była w stanie utrzymać swojej lepszej dyspozycji. Pozwoliło to podopiecznym Ryszarda Skutnika powrócić na prowadzenie. Dopiero w drugiej połowie zatrzymał ich Rodrigo Corrales, co umożliwiło „Nafciarzom” nawiązanie walki. Mimo to Azoty nie składały broni i prowadziły wyrównane spotkanie. Na nieszczęście Manolo Cadenasa spotkania nie dokończył Mateusz Piechowski, który doznał kontuzji i został odwieziony do szpitala. W końcówce jego koledzy z zespołu spisali się lepiej od gospodarzy i zapewnili sobie awans do finału.

Stan rywalizacji: 0-3

Pogoń Szczecin – KS Vive Tauron Kielce 25:36 (12:20)

Na trzecie spotkanie z mistrzem kraju do nieobecnych w drużynie Pogoni dołączył również Wojciech Zydroń. Gospodarzom trudno było nawiązać walkę, bowiem podopieczni Talanta Dujszebajewa już od początku pragnęli narzucić własne warunki. Mimo wysokiego prowadzenia przyjezdni nie zwalniali tempa, kontrolowali sytuację i ich zwycięstwo nie było zagrożone. Zawodnicy Vive Tauronu nie pozwolili rywalom na odrobienie strat i choć młodzi szczecinianie prezentowali się z dobrej strony, na tle utytułowanych rywali wypadli gorzej. Tym samym mistrzowie Polski bez problemów zagwarantowali sobie awans do finału.

Stan rywalizacji: 0-3

O miejsca 5.-8.

MMTS Kwidzyn – Górnik Zabrze 31:34 (17:15)

Bardzo dobrze w mecz weszli gospodarze, którzy postawili sobie za cel wykorzystanie problemów Górnika. Na początku realizowali swój plan, nie pozwalając przyjezdnym na zmniejszenie strat i narzucenie własnych warunków. Choć podopieczni Patrika Liljestranda w tej połowie objęli prowadzenie, to MMTS bardzo szybko odpowiedział i zszedł do szatni z zaliczką dwóch bramek. Przerwa podziałała mobilizująco na zabrzan. Gra była wyrównana, jednak wraz z upływem czasu wykorzystali oni błędy gospodarzy i utrzymali dystans trzech bramek, notując pierwsze zwycięstwo.

KS SPR Chrobry Głogów – PGE Stal Mielec 24:29 (11:12)

Trenerzy obu drużyn mieli spore powody do narzekania na braki kadrowe. W składzie gospodarzy nie znalazł się żaden nominalny skrzydłowy, natomiast Stal mogła skorzystać jedynie z dziesięciu zawodników. Dobra postawa Rafała Stachery pozwoliła Chrobremu wypracować przewagę, która utrzymywała się prawie przez całą pierwszą połowę. Dopiero w ostatnich minutach do głosu doszli goście. Duga cześć meczu to więcej błędów podopiecznych Krzysztofa Przybylskiego, z których skorzystali „Czeczeńcy”. Stal powiększała dystans, ostatecznie wygrywając różnicą pięciu bramek i przybliżając się do walki o piąte miejsce.

O miejsca 9.-12.

Wybrzeże Gdańsk – MKS Zagłębie Lubin 29:21 (14:10)

Pierwsze minuty spotkania to wyrównana walka i częsta zmiana prowadzenia. Do takiej sytuacji nie chcieli dopuścić gospodarze, którzy pragnęli narzucić własne warunki. Udało im się poprawić grę w obronie, czym stworzyli sobie możliwość wyprowadzenia kontrataków. Zawodnicy Wybrzeża jeszcze lepiej zaprezentowali się tuż po przerwie. Skuteczne interwencje Artura Chmielińskiego oraz trafienia Marcina Lijewskiego i Huberta Korneckiego pozwoliły im powiększyć przewagę do aż dziewięciu bramek. Zagłębie nie miało wiele do powiedzenia i choć starało się poprawić wynik, zwycięstwo podopiecznych Daniela Waszkiewicza i Damiana Wleklaka było już przesądzone.

WKS Śląsk Wrocław – MKS Nielba Wągrowiec 29:21 (15:8)

Śląsk, aby liczyć się w walce o utrzymanie, musiał wygrać spotkanie z Nielbą. Ich ambicja i zaangażowanie widoczna była już w pierwszych minutach, kiedy znakomita defensywa powstrzymała przyjezdnych. Aljosa Cudić był zaporą nie do przejścia, a wykończone akcje w ataku pozwoliły „Wojskowym” zejść do szatni z przewagą siedmiu bramek. W drugiej połowie zawodnicy Nielby miewali lepsze momenty i prowadzili wyrównaną grę, jednak czas działał na korzyść gospodarzy, którzy w pełni kontrolowali sytuację. Pozwoliło im to sięgnąć po niezwykle cenne dwa punkty.