Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Czas na mecze w Szczecinie i Puławach

Czas na mecze w Szczecinie i Puławach

 

Orlen Wisła Płock oraz Vive Tauron Kielce zrobiły kolejny krok w stronę awansu do finału PGNiG Superligi mężczyzn. W drugiej odsłonie rywalizacji ponownie lepsi okazali się faworyzowani gospodarze. Już w niedzielę zawodnicy przeniosą się do Puław oraz Szczecina.

O miejsca 1.-4.

Orlen Wisła Płock – KS Azoty Puławy 30:28 (16:14)

Przed drugim spotkaniem w składzie gospodarzy doszło do dwóch zmian. Na parkiecie nie pojawił się Mariusz Jurkiewicz, który dzień wcześniej opuścił parkiet na noszach i jak się okazało zerwał więzadła krzyżowe przednie oraz poboczne przyśrodkowe. Do gry powrócił jednak Zbigniew Kwiatkowski. Mecz z większym animuszem rozpoczęli zawodnicy Azotów Puławy, którzy objęli czterobramkowe prowadzenie. Wściekły Manolo Cadenas poprosił o czas, a minutowa przerwa w grze dobrze wpłynęła na jego podopiecznych. Ciężar zdobywania bramek wzięli na własne barki Valentin Ghionea oraz Dan Emil Raciotea. Bardzo dobrze w bramce wspierał ich Rodrigo Corrales, dzięki czemu wicemistrzowie kraju mogli kontrolować sytuację. Przyjezdni nie odpuszczali, a skuteczna gra Kosta Savicia pozwalała Azotom utrzymać się przy „Nafciarzach”. Podopieczni Ryszarda Skutnika nie byli jednak w stanie odwrócić losów rywalizacji.

Stan rywalizacji: 2-0

KS Vive Tauron Kielce – Pogoń Szczecin 38:25 (18:14)

Podobnie jak w pierwszym spotkaniu w mecz lepiej weszli goście, jednak tym razem podopieczni Talanta Dujszebajewa zareagowali szybciej. Pogoń dzielnie utrzymywała się przy mistrzu Polski, ale powtórzył się scenariusz ze środy i ostatnie minuty tej części meczu należały do zawodników Vive Tauronu. Gospodarze kontynuowali dobrą passę na początku drugiej połowy, co pozwoliło im powiększyć przewagę. Szczecinianie nie mogli utrzymać równego tempa, a ich gra była szarpana. W końcowych fragmentach dało o sobie znać zmęczenie podopiecznych Rafała Białego, czego skutkiem były szybkie trafienia gospodarzy i zwycięstwo różnicą aż trzynastu bramek.

Stan rywalizacji: 2-0