Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Pogoń czwartym półfinalistą!

Pogoń czwartym półfinalistą!

 

Po dobrym i wyrównanym spotkaniu szczecińska Pogoń pokonała PGE Stal Mielec i uzupełniła skład półfinalistów PGNiG Superligi mężczyzn. W walce o utrzymanie ważne punkty zdobyli lubinianie oraz wrocławianie. Tym samym Śląsk przedłużył swoją szanse na pozostanie w lidze.

O miejsca 1.-8.

Pogoń Szczecin – PGE Stal Mielec 28:25 (15:13)

Początek ostatniego, decydującego o awansie do półfinału spotkania należał do mielczan, którzy dzięki wyższej obronie wyszli na prowadzenie. Gospodarzom we znaki dawał się brak Michala Bruny. Ze względu na kontuzję z ostatniego spotkania czeski rozgrywający nie pojawi się już na parkiecie aż do końca sezonu. Pogoń robiła jednak wszystko, by nie pozwolić gościom na wypracowanie większej przewagi, a dobra defensywa oraz dwie z rzędu bramki Łukasza Gieraka sprawiły, że na tablicy widoczny był remis (6:6; 17 min.). Podopieczni Pawła Nocha zaczęli mieć problemy z rozgrywaniem ataku pozycyjnego. Na słowa pochwały zasługiwał tylko Kamil Krieger, który wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Z czasem pomorzanie zwiększali tempo, przybliżając się do półfinału. Na pięć minut przed końcem, przy stanie 27:23, skomplikowali sobie sytuację, popełniając błędy skutkujące dwoma wykluczeniami. Stal zmniejszyła straty, co zapowiadało emocjonującą końcówkę. Na ich nieszczęście w decydujących akcjach popełnili fatalne błędy, a żaden z zawodników nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za rzut. Zwycięstwo Pogoni przypieczętował Patryk Walczak.

Stan rywalizacji – 2:1

O miejsca 9.-12.

MKS Nielba Wągrowiec – MKS Zagłębie Lubin 28:32 (15:16)

Spotkanie w Wągrowcu miało duże znaczenie dla przyjezdnych, którzy w dalszym ciągu walczą o utrzymanie. Pierwsze minuty były wyrównane, jednak z czasem Zagłębie wypracowało trzy bramki przewagi. Gospodarze nie poddawali się, ale przez błędy i słabszą skuteczność nie byli w stanie narzucić własnych warunków. Dopiero w ostatnich akcjach pierwszej połowy zmniejszyli stratę do jednego trafienia. Po przerwie lubinianie zdecydowali się na indywidualne krycie Michała Tórza i był to strzał w dziesiątkę. Wągrowczanie nie radzili sobie w ataku, co pozwoliło Zagłębiu odskoczyć na sześć bramek. Podopieczni Zbigniewa Markuszewskiego mozolnie odrabiali straty, bowiem goście razili nieskutecznością. Więcej zimnej krwi zachowali jednak Miedziowi, którzy ostatecznie sięgnęli po ważne dwa punkty.

WKS Śląsk Wrocław – Wybrzeże Gdańsk 27:26 (11:10)

Piłkarze ręczni Śląska przystąpili do meczu z nożem na gardle, bowiem w przypadku porażki mogli być pewni powrotu do I ligi. Początkowo zawodnicy obu drużyn mieli kłopoty z wypracowaniem pozycji rzutowych, a skonstruowanie akcji przychodziło im z dużym trudem. Niewielka przewaga była po stronie gości, jednak końcówka pierwszej połowy to bardzo dobra gra wrocławian. Dzięki skutecznym akcjom zdołali wyjść na prowadzenie, a swoją przyzwoitą postawę kontynuowali po przerwie. Po stronie gdańszczan ciężar gry na własne barki wziął Marcin Lijewski, ale w pojedynkę niewiele mógł zdziałać. Śląsk ponownie odskoczył rywalom, co wcale nie oznaczało końca emocji. Wybrzeże walczyło i miało szansę na uratowanie punktu, jednak dobra postawa gospodarzy pozwoliła im zwyciężyć po raz pierwszy w walce o utrzymanie.