Strona główna | Europejskie Puchary | Podział punktów w Mannheim

Podział punktów w Mannheim

 

Po niezwykle wyrównanym i dobrym spotkaniu, mistrzowie Polski zremisowali z dotychczasowym liderem grupy B Ligi Mistrzów, Rhein-Neckar Loewen, 32:32. O wyniku zadecydowała pogoń Vive Tauronu w ostatnich akcjach.

10.05.2015 SZCZECIN AZOTY ARENA PILKA RECZNA PGNIG SUPERLIGA MEZCZYZN HANDBALL POLFINAL MECZ POGON SZCZECIN HANDBALL - VIVE TAURON KIELCE N/Z TRENER TALANT DUJSHEBAEV FOT SZYMON GORSKI / PRESSFOCUS

Spotkanie w Mannheim było dla mistrzów Polski istotne ze względu na ambicje związane z zajęciem pierwszego miejsca w grupie. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa początkowo wyszli na prowadzenie, jednak zawodnicy „Lwów” dość szybko doprowadzili do remisu. Kibice byli świadkami ładnych, szybkich akcji, których efektem były kolejne trafienia.

Niestety, polskiemu zespołowi z trudem przychodziło wypracowanie sytuacji rzutowej. Ciężar gry na własne barki wziął Michał Jurecki do spółki z Krzysztofem Lijewskim, jednak gospodarze wykazywali się niezwykłą dokładnością i skutecznością. Proste błędy przyjezdnych pozwoliły Niemcom zejść do szatni z przewagą czterech bramek. Wiele bramek gospodarze zdobywali po kontrach.

Po przerwie, mistrzowie Polski w dalszym ciągu męczyli się pod bramką rywala. Dobra defensywa podopiecznych Nikolaja Jacobsena skutecznie utrudniała oddanie rzutu i niwelowała zagrożenie z drugiej linii. Po zmianie stron w bramce kielczan pojawił się Marin Šego, którego interwencje pozwoliły nawiązać kontakt z „Lwami” (23:23; 41 min.).

Spotkanie było bardzo wyrównane, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Wynik utrzymywał Jurecki, ale Niemcy nie dawali za wygraną. Mistrzowie Polski wykorzystali sytuację, gdy karę dwóch minut, za kopnięcie piłki nogą, otrzymał Uwe Gensheimer i na minutę przed końcem doprowadzili do remisu. Ostatnie słowo mogło należeć do gospodarzy, ale dobra postawa Vive Tauronu w obronie pozwoliła zachować jeden, niezwykle cenny punkt.

Rhein-Neckar Loewen – Vive Tauron Kielce 32:32 (19:15)