Strona główna | Europejskie Puchary | Puchar EHF: Trudna sytuacja Pogoni przed rewanżem

Puchar EHF: Trudna sytuacja Pogoni przed rewanżem

 

W pierwszym spotkaniu 2. rundy Pucharu EHF Pogoń Szczecin postawiła rywalom z węgierskiego Csurgoi trudne warunki. Wsparcie szczecińskiej publiczności jednak nie wystarczyło i przed rewanżem od awansu Portowców dzielą trzy bramki.

KWIDZYN 04.10.2015 KOMPLEKS WIDOWISKOWO SPORTOWY PILKA RECZNA PGNIG SUPERLIGA MEZCZYZN SEZON 2015/2016 HANDBALL POLAND MECZ MMTS KWIDZYN - POGON SZCZECIN N/Z KIRYL KNIAZEU FOT PIOTR MATUSEWICZ / PRESSFOCUS

KWIDZYN 04.10.2015 KOMPLEKS WIDOWISKOWO SPORTOWY PILKA RECZNA PGNIG SUPERLIGA MEZCZYZN SEZON 2015/2016 HANDBALL POLAND MECZ MMTS KWIDZYN – POGON SZCZECIN N/Z KIRYL KNIAZEU
FOT PIOTR MATUSEWICZ / PRESSFOCUS

Faworytem spotkania byli przyjezdni. Patrząc na formę i postawę Pogoni w ostatnich meczach, niektórzy mogli spodziewać się jednostronnego widowiska. Podopieczni Rafała Białego chcieli jednak zaliczyć udany powrót do europejskich pucharów po 23 latach nieobecności.

Początek był bardzo wyrównany i – co najważniejsze – Pogoń nie popełniała wielu błędów własnych. Dobrze funkcjonowała obrona Portowców, choć mimo to przyjezdni byli w stanie znaleźć drogę do bramki Polaków. Na sytuację i brak wyraźnej przewagi próbował zareagować trener Csurgoi, który wymienił wszystkich zawodników, jednak nie zmieniło to obrazu gry. Dopiero ostatnie minuty pierwszej połowy, kiedy to drugą karę otrzymał Kiryl Kniazieu, pozwoliły Węgrom odskoczyć na pięć bramek.

Po powrocie na boisko Pogoń zmuszona była odrabiać straty. Drużynie nie pomagali bramkarze, jednak dogonienie rywala umożliwili sami przyjezdni, którzy popełnili zbyt dużo błędów. Z prezentu skorzystali podopieczni Rafała Białego, zmniejszając straty i ponownie włączając się do walki o zwycięstwo.

W końcu do meczu powrócił Edir Tatar, a skuteczne akcje w ataku pozycyjnym spowodowały, że goście musieli drżeć o końcowy rezultat. Pogoń nabrała wiatru w żagle, dzięki czemu na pięć minut przed końcem wyszła na jednobramkowe prowadzenie. Niestety, ostatnie akcje należały do zawodników Csurgoi. Cztery z rzędu trafienia pozwoliły drużynie Laszlo Sotonyi wywalczyć trzybramkową zaliczkę przed rewanżem na własnym terenie.

Pogoń Szczecin – Csurgoi KK 27:30 (13:18)

Fot. PRESS FOCUS