Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: Zabójcza końcówka kielczan

Liga Mistrzów: Zabójcza końcówka kielczan

 

W ramach 7. kolejki Ligi Mistrzów Vive Tauron Kielce zmierzył się z KIF Kolding. Dzięki bardzo dobrej postawie w ostatnich minutach dwa punkty powędrowały na konto Polaków.

2015.10.17 KIELCE PILKA RECZNA HANDBALL LIGA MISTRZOW MENS VELUX EHF CHAMPIONS LEAGUE MECZ VIVE TAURON KIELCE - FC BARCELONA  N/Z SLAWOMIR SZMAL FOTO NORBERT BARCZYK / PRESS FOCUS

Rywalizacja w Danii była dla mistrzów Polski szansą na zdobycie dwóch punktów i przedłużeniem myśli związanych z zajęciem dobrej pozycji na koniec fazy grupowej. Pierwsze minuty nie ułożyły się jednak zgodnie z planem. Zawodnicy KIF-u dobrze współpracowali z obrotowym, dzięki czemu wykorzystali problemy kielczan w środku defensywy i wyszli na prowadzenie.

Podopieczni Talanta Dujszebajewa szybko odrobili straty i toczyli wyrównaną walkę z Duńczykami. Umożliwiły to skuteczne interwencje Sławomira Szmala oraz lepsza postawa w obronie. Mistrzów Polski nie wybiła z rytmu nawet dwuminutowa kara Mateusza Kusa (7:7; 21 min.). Grę Vive Tauronu napędzał konsekwentny atak pozycyjny, który kończył się bramkami rozgrywających. Mimo to na niewielkim prowadzeniu utrzymywali się gospodarze.

Na dziesięć minut przed końcem goście poprawili grę w obronie, co pozwoliło wyprowadzić kontrataki. Po trafieniach Manuela Štrleka oraz Piotra Chrapkowskiego Vive wyszło na prowadzenie, choć Duńczycy nie zamierzali spuszczać z tonu. Po bramce Lasse Andersona na tablicy w hali w Brøndby było 12:11. Chcąc uspokoić sytuację i ustawić ostatnie akcje pierwszej połowy, o czas poprosił trener Dujszebajew. Z linii siedmiu metrów trafił Karol Bielecki, jednak świetny rzut Anderssona pozwolił gospodarzom zejść do szatni z minimalną zaliczką.

Po przerwie zawodnicy obu drużyn popisywali się efektownymi rzutami i dopracowanym atakiem pozycyjnym. Nieco gorzej wyglądała ich postawa w defensywie, a wynik w dalszym ciągu oscylował wokół remisu. Mistrzowie Polski bardzo dobrze wykorzystali grę w przewadze i zbliżyli się do zwycięstwa. Do dwóch punktów było jednak jeszcze daleko.

Grą w ataku mądrze zarządzał Grzegorz Tkaczyk, co dało więcej miejsca pozostałym zawodnikom. W decydujące momenty Vive Tauron weszło z zaliczką trzech bramek, które zawdzięczali także postawie Szmala. Ostatnie minuty to znakomita postawa podopiecznych Dujszebajewa, którzy z każdą kolejną akcją podkreślali swoją dominację i przybliżali się do wygranej. W poczynaniach kielczan widać było radość oraz pewność siebie, co pozwoliło zakończyć spotkanie z ośmioma bramkami przewagi.

KIF Kolding Kopenhaga – Vive Tauron Kielce 25:33 (13:12)

Fot. PRESS FOCUS