Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: Orlen Wisła wraca bez punktów

Liga Mistrzów: Orlen Wisła wraca bez punktów

 

Orlen Wisła Płock przegrała z niemieckim SG Flensburg-Handewitt, 25:27. Podopiecznym Manolo Cadenasa nie pomogła nawet znakomita postawa Rodrigo Corralesa. Była to piąta porażka wicemistrzów Polski w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

2015.10.31 KIELCE PILKA RECZNA PGNIG SUPERLIGA SEZON 2015/2016 HANDBALL PGNIG SUPERLIGA SEASON 2015/2016 VIVE TAURON KIELCE - ORLEN WISLA PLOCK N/Z TARABOCHIA MARKO  FOTO DANIEL KORDOS / PRESSFOCUS

Początek spotkania we Flensburgu należał do gospodarzy. W poczynaniach płocczan widać było brak potrzebnej agresji w defensywie oraz brak skuteczności przy rzutach na bramkę rywala. Spotkało się to z reakcją trenera Manolo Cadenasa, który starał się znaleźć rozwiązanie tych problemów. Gra Orlen Wisły nie wyglądała jednak najlepiej, a po kontrataku Lasse Svana Flensburg miał już trzy bramki przewagi (5:2; 8 min.).

Skuteczne interwencje zapisywali na swoim koncie obaj bramkarze, a samo rozgrywanie ataków było szybkie i dynamiczne, co mogło podobać się kibicom. Zawodnikom momentami brakowało jednak koncentracji i spokoju. Niesamowite zawody rozgrywał za to Rodrigo Corrales, którego Niemcy nie mogli pokonać aż przez siedem kolejnych minut. Udało im się to dopiero z rzutu karnego (8:6; 18 min.).

Gospodarze starali się zwiększyć tempo, jednak – mimo problemów polskiego zespołu – nie udało im się. Wiślakom do pełni szczęścia brakowało skutecznego ataku pozycyjnego. Choć podopieczni Manolo Cadenasa zdołali doprowadzić do remisu, to po chwili inicjatywa ponownie była po stronie Flensburga.

Plan na drugą część meczu był prosty – poprawić defensywę, by utrudnić rywalom wypracowanie pozycji rzutowej oraz zwyciężać pojedynki z Mattiasem Anderssonem. Niestety, gospodarze zaczęli dobrze, zwiększyli przewagę i dali radość swoim kibicom. Nafciarze weszli jednak we właściwy rytm i bardzo szybko odrobili straty.

Bramkę zaczarował Corrales, który wyrastał na bohatera spotkania. Nie wykorzystali tego pozostali płocczanie, którzy nie radzili sobie z defensywą Flensburga (19:17; 43 min.). Goście sami sobie utrudniali sytuację, nie zamieniając na bramkę chociażby rzutu karnego. Ich grą dowodzili Dmitry Zhitnikov oraz Marko Tarabochia, którzy starali się rozrzucać aktywnych obrońców przeciwnika. Po stronie gospodarzy pierwsze skrzypce grał Rasmus Lauge Schmidt.

Decydujące okazało się więc ostatnie dziesięć minut meczu. W dalszym ciągu wicemistrzowie Polski gonili wynik, co wymuszało na nich zwiększenie tempa. Do walki wciąż zagrzewał Corrales, jednak wynik nie ulegał zmianie. Mimo to końcowy rezultat wciąż był sprawą otwartą. Na niecałą minutę przed końcem na tablicy widniało 26:25, jednak Holger Glandorf postawił kropkę nad i. Ambitna postawa Nafciarzy nie wystarczyła, by zdobyć jakiekolwiek punkty.

SG Flensburg-Handewitt – Orlen Wisła Płock 27:25 (13:11)

Fot. PRESS FOCUS