Strona główna | Seniorki | Kubanki na pierwszy ogień

Kubanki na pierwszy ogień

 

Pierwszym przeciwnikiem Polek w XXII finałach MŚ będzie zespół Kuby. To wręcz wymarzony przeciwnik z najmocniejszego, pierwszego koszyka. Rywalki wystąpią w czempionacie globu dopiero po raz trzeci, a cztery lata temu swój ostatni występ w turnieju zakończyły ledwie na 22. pozycji. Kubanki zameldowały się w Naestved dopiero w piątek po godzinie 22:00.

{object}

Swój udział w turnieju w Danii zawdzięczają  Brazylii, która triumfowała nie tylko w ostatnim mundialu w Serbii, ale także wygrała w maju w Hawanie mistrzostwa panamerykańskie.

Finałowym rywalem „Canarinhos” były właśnie gospodynie turnieju, które we wcześniejszych meczach pokonały Urugwaj, Gwatemalę, Chile, Meksyk, a w półfinale uporały się z Portoryko. Nie są to oczywiście drużyny rzucające na kolana, bo i poziom handballu w Ameryce Południowej, z chlubnym wyjątkiem Brazylii, jest nad wyraz przeciętny. Argentyna i Paragwaj, z którymi Polki mierzyły się w 2013 r. w Serbii, są tego najlepszym dowodem.

Brazylijki finałowy mecz w Hawanie wygrały 26:22, jednak trener Kubanek, Lorenzo Maturell, miał powody do optymizmu przed lipcowym, niezwykle istotnym turniejem w Toronto, dającym szansę na awans do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

Jako że kwalifikację tę uzyskały automatycznie Brazylijki, przed Kubankami otworzyła się realna ścieżka występu na tych najbardziej prestiżowych zawodach świata. Niespodziewanie podopieczne Maturella uległy jednak  28:33 Urugwajowi, a przecież kilkanaście tygodni wcześniej rozbiły ten zespół aż 44:19.

Niepowodzenie i wielki zawód po zajęciu piątego miejsca skłonił 55-letniego selekcjonera do dymisji po dekadzie, jaką spędził prowadząc zespół narodowy.

– Byliśmy źle przygotowani pod względem mentalnym i skupiliśmy się tylko na dwóch potencjalnych meczach z Argentyną i Brazylią. Zawiodła nas zbytnia pewność siebie i słaba analiza rywali, których nie doceniliśmy – przyznał gorzko Maturell.

Nowym trenerem został specjalizujący się w psychologii sportowej Jover Hernandez. Reprezentacja pod jego wodzą trenuje podobno sześć razy w tygodniu, a w ostatnich miesiącach poprawiła jakość każdego elementu gry.  Kluczowa ma być mniejsza liczba popełnianych błędów i praca nad psychiką, jako że oczekiwania rodaków względem kobiecego zespołu narodowego są spore.

– Bycie drużyną rozstawioną i losowaną z pierwszego koszyka, to dla nas wyzwanie. Naszym planem jest awans do kolejnej fazy. Wtedy będziemy mieli nowe cele, ale przede wszystkim musimy się skupić na rywalizacji w grupie – stwierdził nowy selekcjoner Kuby.

Tradycyjnie w przypadku drużyn południowoamerykańskich trudno mówić o zawodniczkach światowej sławy, natomiast dorobek bramkowy zawsze robi wrażenie na obserwatorach z Europy.

Obrotowa Lisandra Lusson, to najlepsza strzelczyni wspomnianego turnieju w Toronto z 48 golami w pięciu spotkaniach. 29-letnia bramkarkę Eneleidys Guevara Lloveras uważa się za najlepszą w historii kraju na tej pozycji, chętnie wspominając jej 33 procentową skuteczność obron rzutów karnych na mundialu w Brazylii.

Kapitanem zespołu jest 32-letnia uniwersalna i leworęczna Ayling Martinez Duany, której kilka bramek można znaleźć w internecie. 26-letnia prawoskrzydłowa Gleinys Reyes oraz środkowa Eyatne Rizo trafiły natomiast do siódemki gwiazd mistrzostw w Toronto.

Polki jednak nie powinny się bać pierwszego rywala w Naestved. Powtórki pogromu 40:10 z meczu z Paragwajem raczej nie przewidujemy, ale to Biało-czerwone będą faworytem starcia w sobotę, 5 grudnia.