Strona główna | EHF Euro 2016 | EHF EURO 2016: Ostatnia kolejka rywalizacji w grupach A i B w Krakowie i Katowicach

EHF EURO 2016: Ostatnia kolejka rywalizacji w grupach A i B w Krakowie i Katowicach

 

Czterech chętnych, trzy bilety – faza główna czeka na zwycięzców

ZAPOWIEDŹ: Tylko Francja i Polska mogą spokojnie czekać na swoje spotkania w rundzie zasadniczej. Kolejny etap EHF EURO 2016 wciąż czeka na cztery drużyny z grup A i B. Wszystko rozstrzygnie się w dzisiejszych spotkaniach w Krakowie i Wrocławiu

Spotkanie Francji i Polski będzie toczyło się o zwycięstwo w grupie, gdyż zarówno obrońca tytułu, jak i gospodarz turnieju zapewnili już sobie awans do fazy głównej

W pozostałych meczach nie ma niczego pewnego, w grupie A o awans powalczą Macedonia i Serbia. Natomiast nie ma jeszcze żadnych rozstrzygnięć w grupie B, gdzie Białoruś, Norwegia, Chorwacja i Islandia powalczą dziś o trzy premiowane awansem miejsca.

Grupa A: Macedonia – Serbia. Wtorek, 19 stycznia, 18.15

Sąsiadujące z sobą na mapie: Macedonia i Serbia miały bardzo podobny start na tegorocznym EURO. Obie drużyny nie zdołały pokonać zarówno Francji jak i Polski.

Macedonia zyskała nieco pewności siebie po spotkaniu z Polską, w którym skutecznie utrudnili gospodarzom życie i w pewnym momencie meczu prowadzili różnicą czterech bramek. Ostatecznie jednak szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść niesionej potężnym dopingiem drużyny Biało-Czerwonych.

– To był nasz najlepszy mecz od wielu lat – powiedział rozgrywający Nemanja Pribak. – Myślę, że jeśli zagramy podobnie z Serbią, będziemy w stanie ich pokonać.

Trener Ivica Obrvan przyznał, że jego zespół „był przybity” po drugiej porażce w turnieju, ale zaznaczył, że jest pewien, że jego zespół będzie gotowy na walkę z Serbami.

Podobnie jak Macedonia, również Serbowie czuli, że zasługiwali na zwycięstwo w meczu z gospodarzami, nie tylko dlatego, że Ivan Nikcević nie wykorzystał rzutu karnego w ostatniej minucie meczu.

Porażka aż dziesięcioma bramkami z drużyna Francji, która nastąpiła później powinna być dobrą lekcją dla drużyny. Trener Serbów zaznaczył, że: – Jesteśmy bardzo zmotywowani i jeśli jesteśmy wystarczająco mądrzy, uda nam się wyciągnąć dużo pomocnych wniosków z pojedynku z Francją i dzięki temu wygrać kolejne spotkanie.

W czterech poprzednich pojedynkach Serbia dwukrotnie pokonała Macedończyków, raz natomiast mecz zakończył się remisem. Jednak ich ostatnia potyczka podczas EHF EURO 2012 zakończyła się zwycięstwem Macedończyków 22:19.

Grupa A: Francja – Polska. Wtorek, 19 stycznia, 20.30

Obie drużyny przystąpią do meczu z kompletem zwycięstw, który już zapewnił im grę w fazie głównej. Jednak żadna z nich nie planuje zrezygnować z bardzo przydatnych punktów, które są stawką wtorkowego spotkania.

Osłabieni przez absencje czołowych graczy defensywy, Francuzi długo szukali odpowiedniego sposobu gry przez pierwsze 50 minut spotkania z Macedonią.

Potem zaprezentowali nie podlegającą dyskusji klasę, godną obrońców tytułu i nie pozostawili żadnych wątpliwości, że chcą zatrzymać swój tytuł. Trener Francuzów zaznacza jednak, że Polacy to drużyna z zupełnie innego poziomu i pokusił się nawet o stwierdzenie, że są „jednym z faworytów do końcowego tryumfu”.

– Wiem, że to świetna drużyna, ale my jesteśmy przyzwyczajeni do gry z najlepszymi – powiedział Onesta. – Jesteśmy podekscytowani, że będziemy mogli zagrać w tak podniosłej atmosferze.

Polska, również mająca braki w kadrze, przedarła się przez swoje dwa pierwsze mecze. Dzięki wsparciu piętnastotysięcznej widowni w TAURON Arenie, zawodnicy pokazali niesamowitą wolę walki, która doprowadziła do zwycięstw w końcówkach obu spotkań.

Drużyna prowadzona przez Michaela Bieglera będzie tego wsparcia potrzebowała w pojedynku z Francją, której nie udało jej się pokonać od 22 lat. Kiedy spotkali się ostatni raz na turnieju EHF EURO w Danii, mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem Francuzów.

– Przez całą moja karierę nie udało mi się ich pokonać – zaznaczył polski bramkarz Sławomir Szmal. – Na szczęście, teraz mamy okazję to zrobić w naszym domu, przed tysiącami polskich fanów.

Grupa B: Białoruś – Norwegia. Wtorek, 19 stycznia, 18.15

Historia pojedynków obu drużyn to tylko dwa spotkania. Oba zostały rozegrane w 2003 roku. Skandynawowie pokonali wtedy Białorusinów w obu meczach kwalifikacyjnych do EHF EURO 2004 (29:23 i 29:21).

Pokonując Islandię 39:38, Białoruś osiągnęła bezsprzecznie swój najlepszy wynik na mistrzostwach Europy, a największa gwiazda drużyny, Siergiej Rutenka, nie krył radości po meczu.

– Nie boję się powiedzieć, że to historyczny mecz i jesteśmy z tego powodu niezwykle zadowoleni. To nie był łatwy pojedynek. Mamy dwa punkty, które są dla nas niezwykle istotne, ale przed nami nadal jeden mecz, najważniejszy mecz przeciwko Norwegii. Nie mamy teraz czasu na świętowanie, musimy się dobrze zregenerować przed kolejnym meczem, by zagrać najlepiej jak tylko potrafimy.

– Musimy zagrać najlepiej jak tylko potrafimy: fizycznie i mentalnie. Jeśli wygramy – to wygramy. To zwycięstwo dało nam olbrzymią nadzieję na sukces w kolejnym spotkaniu. To bardzo ważny mecz i jedyne, co musimy robić, to dążyć do zwycięstwa. Ale pamiętamy, że walczymy z bardzo dobrym zespołem i zwycięstwo na pewno nie przyjdzie łatwo – powiedział lewy rozgrywający, który jest jednym z najlepszych strzelców EURO, mając na swoim koncie aż 16 goli.

Jeden z ojców zwycięstwa nad Chorwacją (34:31), Espen Lie Hansen, przewiduje trzecie z rzędu trudne spotkanie na EHF EURO 2016.

– Białoruś to też bardzo dobry zespół. Udało im się przecież pokonać Islandię. Nikt nam nie da zwycięstwa za darmo, musimy o nie zawalczyć. Na takim turnieju nie ma słabych drużyn, każdy może wygrać i każdy może przegrać. Wszystkie spotkania są bardzo wymagające i myślę, że wcale nie powiedziałem niczego odkrywczego.

Grupa B: Chorwacja – Islandia. Wtorek, 19 stycznia, 20.30

Przed startem turnieju wszyscy byli pewni, że walkę o pierwsze miejsce w grupie B stoczą Chorwaci z Islandczykami. Ale po niedzielnych meczach niegdyś faworyci stają na skraju eliminacji z turnieju.

Chorwacja walczy, żeby znaleźć odpowiedni rytm w Katowicach. Po zwycięstwie nad Białorusią w pierwszym meczu, nie pokazali szczególnie przekonującej gry w meczu z Norwegią i dali sobie wrzucić aż 34 bramki. O skali porażki niech świadczy fakt, że Chorwaci tylko raz stracili tyle bramek w jednym meczu na turnieju rangi mistrzostw Europy – było to czternaście lat temu w meczu z Jugosławią.

– 34 bramki to oczywiście za dużo. Nigdy nie wygraliśmy meczu tracąc tyle goli. A to właśnie stało się w pojedynku z Norwegami. Nie mam nic więcej do powiedzenia – podsumował spotkanie lewy rozgrywający Jako Gojun. – Musimy grać bardziej zespołowo. Teraz czeka nas mecz, który po prostu musimy wygrać. Musimy dać z siebie wszystko i wygrać to spotkanie. Zobaczymy, czy nam się to uda, teraz pozostaje nam tylko przyłożyć się do przygotowań.

Historia stoi po stronie Chorwatów, którzy wygrali aż sześć spośród ośmiu spotkań przeciwko Islandii. Co więcej, ostatni raz Islandczycy wygrali z nimi 23 lata temu w kwalifikacjach do pierwszego EHF EURO1994.

Na mistrzostwach Europy obie ekipy mierzyły się z sobą trzy razy, Chorwaci wygrali dwa razy, a raz padł remis.

Autor: Eric Willemsen

Tłumaczenie: Bartek Pławecki