Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: Płocczanie blisko niespodzianki

Liga Mistrzów: Płocczanie blisko niespodzianki

 

W spotkaniu 12. kolejki Ligi Mistrzów podopieczni Manolo Cadenasa zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i byli bliscy pokonania THW Kiel. Do zdobycia dwóch punktów zabrakło szczęścia w ostatniej minucie.

201512.12 ZABRZE PILKA RECZNA PGNIG SUPERLIGA SEZON 2015/2016 HANDBALL SEASON 2015/2016 GORNIK ZABRZE - ORLEN WISLA PLOCK N/Z TIAGO ROCHA FOTO RAFAL RUSEK / PRESSFOCUS

Pierwsze minuty spotkania mogły zaskoczyć miejscowych kibiców. Interwencje Rodrigo Corralesa oraz dobra, aktywna defensywa wicemistrzów Polski, sprawiły gospodarzom problemy, a Wiśle pomogły objąć prowadzenie (1:3; 4 min.). Dynamiczny i zespołowy atak pozycyjny pozwolił „Nafciarzom” zdobyć kolejne bramki i powiększyć przewagę nad utytułowanym rywalem. Sytuację przerwał Alfred Gislason, który poprosił o minutę przerwy.

Po powrocie na parkiet „Zebry” zmieniły system gry w obronie, wychodząc wysoko pod płockich rozgrywających. Na całe szczęście indywidualnymi akcjami popisali się Dan Emil Racotea oraz Marko Tarabochia (4:7; 11 min.). Wicemistrzowie Polski byli nie do zatrzymania, a ich tempo gry godne pochwały.

Po stronie gospodarzy wyróżniał się Domagoj Duvnjak. Dobrze wyglądała też współpraca z obrotowym, której efektem były kolejne rzuty karne. Na bramki skutecznie zamieniał je Marko Vujin. Jedenaście minut przed końcem Niemcy złapali kontakt, a o czas poprosił Manolo Cadenas (10:11; 19 min.). Dobrze między słupkami THW spisywał się Niclas Landin, co utrudniało Orlen Wiśle powiększenie dorobku. Ostatnie minuty tej części spotkania to wyrównana gra obu zespołów, które do szatni zeszły przy wyniku remisowym.

Druga połowa nie rozpoczęła się po myśli zespołu z Polski. Orlen Wisła miała problem z umieszczeniem piłki w bramce rywala, czego nie można było powiedzieć o gospodarzach. Sytuacji „Nafciarzy” nie zmieniła nawet gra w przewadze, a jedynym plusem była bardzo dobra postawa Corralesa. Do pełni szczęścia brakowało skuteczności w ataku.

Podopieczni Manolo Cadenasa wciąż walczyli, wierząc w uzyskanie korzystnego rezultatu. Gdy do kolejnego remisu doprowadził Tiago Rocha, o czas poprosił Gislason (17:17; 44 min.). Chwilę później rozpędzeni Wiślacy powrócili na prowadzenie. Niestety, karę dwóch minut otrzymali kolejno Miljan Pušica oraz Dmitry Zhitnikov, co gospodarze wykorzystali bez skrupułów.

THW w grze utrzymywały skuteczność Duvnjaka oraz interwencje Landina. Wicemistrzowie Polski w dalszym ciągu prezentowali grę na dobrym poziomie i znakomicie współpracowali z obrotowym. Po kolejnym trafieniu Portugalczyka przyjezdni znów byli bliżej zwycięstwa (21:22; 53 min.).

Po krótkiej przerwie na żądanie Gislasona przechwytem popisał się Ivan Nikčević, który błyskawicznie wykończył kontratak. Odpowiedź Niemców była jednak natychmiastowa, przez co na tablicy w Sparkassen-Arenie ponownie widniał remis. Na niecałą minutę przed końcem „Nafciarze” mieli szansę na zwycięstwo, ale zemścił się trzeci z rzędu zmarnowany rzut karny. Gospodarze wykorzystali okazję, pokonali Corralesa, a w ostatnich sekundach zanotowali przechwyt i rzucili do pustej bramki, czym przypieczętowali wygraną.

THW Kiel – Orlen Wisła Płock 26:24 (14:14)

Fot. PRESS FOCUS