Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: Vive wraca z punktami, pewne zwycięstwo we Francji

Liga Mistrzów: Vive wraca z punktami, pewne zwycięstwo we Francji

 

W przedostatnim spotkaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów Vive Tauron Kielce wygrało z Montpellier, 32:27. Zespół Talanta Dujszebajewa prowadził przez cały czas i wywiózł z Francji cenne dwa punkty.

09.12.2015 GLOGOW PILKA RECZNA PGNIG SUPERLIGA MEZCZYZN SEZON 2015/2016 HANDBALL PGNIG SUPERLIGA MEN SEASON 2015/2016 SPR CHROBRY GLOGOW - VIVE TAURON KIELCE N/Z Tobias Reichmann FOT PAWEL ANDRACHIEWICZ / PRESSFOCUS

S

Otwarcie należało do Montpellier, jednak mistrzowie Polski nie pozwolili im na rozwinięcie skrzydeł i szybko wyszli na prowadzenie. Gospodarze mogli doprowadzić do remisu, ale kolejną skuteczną interwencją popisał się Sławomir Szmal. W ataku niezawodny był za to Karol Bielecki, który bombardował francuską bramkę lub skutecznie dogrywał do Julena Aginagalde.

Zgodnie z zapowiedziami gra była dynamiczna, a zawodnicy obu zespołów nie czekali zbyt długo na wypracowanie pozycji rzutowej. Podopieczni Patrice Canayera bez skrupułów wykorzystywali błędy przyjezdnych, przez co przewaga Vive cały czas utrzymywała się na poziomie 2-3 bramek.

Francuzi prezentowali się z dobrej strony i regularnie trafiali do bramki strzeżonej przez Szmala, ale mistrzowie Polski nie pozostawali im dłużni. Problemem kielczan była dobra dyspozycja Diego Simoneta, stąd w 17. minucie, przy stanie 10:11, o czas poprosił Talant Dujszebajew.

Po powrocie do gry karę otrzymał Ludovic Fabregas, dlatego też Montpellier zrezygnowało z wariantu obrony z wysuniętym zawodnikiem. Przewaga liczebna pozwoliła Vive powrócić do wyższego prowadzenia. Chwilę później na dwie minuty odpoczynku odesłany został Mateusz Kus i tym razem to gospodarze nie zmarnowali swojej okazji.

Tuż po przerwie pozycji rzutowej nie wykorzystał Krzysztof Lijewski, co sprawiło, że po bramce Jose Costa’y na tablicy widniał remis. Gra była wyrównana, a przy rzutach częściej stawiano na rozwiązanie siłowe. Na całe szczęście dla kielczan w bramce dobrze spisywał się Marin Šego, dzięki czemu gospodarze nie byli w stanie przejąć kontroli nad wydarzeniami (20:20; 39 min.).

Czas działał na korzyść mistrzów Polski, którzy ponownie odskoczyli rywalom i pragnęli uspokoić sytuację. Francuzi nie dawali za wygraną i robili wszystko, co w ich mocy, ale sytuacja nie ulegała zmianie. Dobre, zespołowe akcje zawodników Vive Tauronu przybliżały ich do zwycięstwa (23:28; 51 min.).

Szybkość, pewność siebie, a do tego szczęście, które dopisywało podopiecznym Talanta Dujszebajewa, dały im komfort gry. Na dziewięć minut przed końcem o czas poprosił Canayer, by w miejsce bramkarza wprowadzić dodatkowego zawodnika mogącego pomóc w ataku. Nie przyniosło to jednak pożądanego efektu, bowiem przewaga nie ulegała zmianie. Dwa punkty powędrowały więc na konto mistrzów Polski.

Montpellier HB – Vive Tauron Kielce 27:32 (16:17)

Fot. PRESS FOCUS