Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: Wielkie emocje w Hali Legionów, zwycięstwo gospodarzy

Liga Mistrzów: Wielkie emocje w Hali Legionów, zwycięstwo gospodarzy

 

W spotkaniu ostatniej kolejki Ligi Mistrzów Vive Tauron Kielce wygrało z MOL-Pick Szeged, 27:26. Rywalizacja o punkty toczyła się do ostatnich sekund, a zwycięstwo gospodarzy zapewnił Krzysztof Lijewski.

2016.03.06 Kielce Pilka reczna Liga Mistrzow Sezon 2015/2016 Vive Tauron Kielce - MOL Pick Szeged N/z Krzysztof Lijewski radosc Foto Norbert Barczyk / PressFocus 2016.03.06 Kielce Handball EHF Champions League Season 2015/2016 Vive Tauron Kielce - MOL Pick Szeged Krzysztof Lijewski radosc Credit: Norbert Barczyk / PressFocus

Rywalizacja z Pick Szeged nie miała już wpływu na miejsce kielczan na zakończenie fazy grupowej. Udany początek zanotował Marin Šego, choć gra w ataku nie wyglądała najlepiej. Błędy własne oraz niecelne rzuty sprawiły, że Węgrzy wyszli na prowadzenie. O czas poprosił trener Talant Dujszebajew, jednak jego rady nie przyniosły efektu. Defensywa gości utrudniała wypracowanie pozycji rzutowej, co na chwilę zatrzymało mistrzów Polski.

Po dziesięciu minutach gospodarze przebudzili się i podkręcili tempo, a do remisu doprowadził Ivan Čupić (6:6; 13 min.). Węgrzy nie odpuszczali i nawet grając w osłabieniu byli w stanie przedrzeć się przez kielecką obronę. Obie drużyny grały falami, zaliczając serie 2-3 bramek z rzędu. W grze widoczne były błędy zarówno w ataku jak i defensywie, co wpływało na poziom widowiska.

Przez całą pierwszą część spotkania Vive Tauron musiało gonić wynik i oprócz wspomnianego remisu Polacy nie byli w stanie przejąć inicjatywy. Przyjezdni grali konsekwentnie oraz zaskakiwali rzutami z drugiej linii, co pozwalało im utrzymać się na prowadzeniu i zejść do szatni z przewagą czterech bramek.

Po przerwie dwa wykorzystane przez Čupicia rzuty karne pozwoliły rozpocząć pogoń za rywalem. Mimo to Węgrzy nie pozwolili na dalsze odrabianie strat, a kolejne szybkie trafienia udowodniły, że mistrzowie Polski będą mieć trudne zadanie. Po dziesięciu minutach przewaga ponownie wynosiła cztery bramki.

Kibice zgromadzeni w Hali Legionów nie mieli zbyt wielu powodów do radości. Ich zawodnicy mylili się w ataku i nie byli w stanie przeciwstawić się gościom w defensywie. Dobrze w bramce spisywał się Sierra, który umożliwiał swojemu zespołowi utrzymanie się na prowadzeniu.

Podopieczni Talanta Dujszebajewa w końcu zmobilizowali się i ambitnie walczyli o wygraną. Gra była jednak szarpana, choć w dalszym ciągu na koncie Pick były o dwa trafienia więcej. Na osiemnaście minut przed końcem, przy stanie 24:25, o czas poprosił Juan Carlos Pastor.

Karę dwóch minut otrzymał Mateusz Kus, ale Węgrzy nie wykorzystali sytuacji. „Żółto-biało-niebiescy” zwietrzyli swoją szansę, szczególnie że rzut karny obronił Sławomir Szmal. Na trzy minuty przed końcem do remisu doprowadzić mógł Čupić, ale piłka nie powędrowała w światło bramki.

Kibice byli więc świadkami wielkich emocji, które były zasługą również bramkarzy. Na trzydzieści cztery sekundy przed ostatnim gwizdkiem o czas poprosił trener przyjezdnych. Kielczanie podwyższyli obronę, chcąc utrudnić rywalom rozegranie końcowej akcji. Interwencją popisał się Szmal, ale piłka opuściła linię boczną. Węgrzy mieli jeszcze okazję do oddania rzutu, jednak gospodarze przejęli piłkę i do pustej bramki trafił Krzysztof Lijewski, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo.

Vive Tauron Kielce – MOL-Pick Szeged 27:26 (12:16)

Fot. PRESS FOCUS