Strona główna | Igrzyska Olimpijskie | Monika Stachowska: musi być dobry trener

Monika Stachowska: musi być dobry trener

 

– Przynajmniej taki jaki jest teraz – skomentowała Monika Stachowska sytuację w jakiej znalazła się reprezentacja Polski po utracie szans awansu na igrzyska do Rio. Kim Rasmussen nie chciał odpowiedzieć czy będzie się starał o przedłużenie kontraktu, który wygasa latem.

DSC_6951_thumb

– To koniec mojego sportowego życia. Na mistrzostwach Europy już byłam. Ok. są to fajne emocje, ale to już nie to samo. Każdy sportowiec marzy o tym najpiękniejszym, czyli o igrzyskach. Mi akurat nie było to dane. Bardzo się cieszę, że w naszym zespole są takie osoby, które taką szansę jeszcze dostaną. Musi jednak być dobry trener. Przynajmniej taki jaki jest teraz – pokreśliła Stachowska.

Zdaniem naszej obrotowej mecz z Rosją był o wszystko. Reprezentantki Polski kosztował on bardzo wiele sił. – W ostatnich dwóch minutach zabrakło nam skuteczności rzutowej i przegrałyśmy. To był dla nas olbrzymi wysiłek fizyczny. Mecz po meczu z topowymi zespołami świata miał wpływ na naszą postawę – dodała.

Stachowska z sarkazmem przyrównała spotkania z Meksykiem do treningu tlenowego. Najpierw go miały Szwedki a następnego dnia Rosjanki. Terminarz Biało-czerwonych był zdecydowanie trudniejszy.

– Szkoda, że polityka jest wszędzie. Żałuję, że nie udało się zorganizować tego turnieju w Polsce. Pozostaje mi teraz trzymać kciuki za naszych panów. Bo oni mogą teraz spełniać moje marzenia – zakończyła.

Trener Kim Rasmussen konferencję prasową rozpoczął od przeprosin, gdyż po raz pierwszy nie wiedział co powiedzieć. – Oczywiście jestem mocno rozczarowany, ale zarazem dumny z moich zawodniczek. Mój kontrakt wygasa latem i w tej chwili nie wiem czy będę dalej pracował z zespołem – wyjaśnił. Na pytanie dziennikarza rosyjskiego czy będzie chciał utrzymać posadę padła odpowiedź – „bez komentarza”.

Drugi występ w Astrachaniu oceniła też Weronika Gawlik. Nasza bramkarka potwierdziła, że Szwedki kontrolowały cały przebieg meczu. – Rywalki stanęło twardo w obronie. Szybko uzyskały przewagę kilku bramek. Świetnie była dysponowana ich bramkarka. To w sumie złożyło się na wygraną Skandynawek. Owszem udało mi się obronić kilka piłek, ale w taki meczu trzeba się wspiąć na wyżyny i zagrać na poziomie 50 procent, aby myśleć naprawdę o zwycięstwie – powiedziała Gawlik, która nie grała jeszcze na mistrzostwa Europy i bardzo chce na nie pojechać.