Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: Vive Tauron w ćwierćfinale

Liga Mistrzów: Vive Tauron w ćwierćfinale

 

Vive Tauron Kielce po raz drugi pokonał Mieszkow Brześć i tym samym awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Podopieczni Talanta Dujszebajewa o wynik musieli walczyć aż do ostatnich minut meczu.

2016.03.26 KIELCE PILKA RECZNA HANDBALL LIGA MISTRZOW SEZON 2015/2016 VIVE TAURON KIELCE - HC MIESZKOW BRZESC N/Z  TIOUMENTSEV BARABASH ALEXANDER  FOTO DANIEL KORDOS / PRESSFOCUS

Białorusini, podobnie jak w pierwszym spotkaniu, od samego początku starali się współpracować z obrotowym, Rastko Stojkoviciem. Gra była dynamiczna, choć kielczanom brakowało pewności w defensywie, co ułatwiało rywalom wypracowanie pozycji rzutowych. Gospodarze również nie mieli problemów z umieszczeniem piłki w bramce, czego efektem był wynik oscylujący wokół remisu (4:4; 9 min.).

Największą bronią Mieszkowa był dawny obrotowy Vive, Stojković, natomiast w zespole mistrzów Polski najskuteczniejsi okazali się skrzydłowi. Choć gospodarze byli faworytem spotkania, nie potrafili narzucić własnych warunków i musieli być w pełni skoncentrowani (8:8; 14 min.). Po kwadransie obie drużyny wyhamowały. Przestój przerwał Karol Bielecki, a z dobrej strony prezentował się Marin Šego, co poderwało pozostałych zawodników do walki.

Niewielka przewaga, którą mieli gospodarze, nie stopniała nawet gdy grali oni w podwójnym osłabieniu. Kibice mogli więc mieć powody do radości, bowiem wraz z upływem czasu kielczanie byli coraz bliżej upragnionego ćwierćfinału. Niestety, końcówka należała do gości, którzy dzięki bardzo dobrej defensywie zniwelowali stratę i doprowadzili do remisu.

Mieszkow potrzebował dwóch minut, by po przerwie powrócić na prowadzenie, a była to zasługa wykorzystanego rzutu karnego. Mistrzowie Polski skorzystali jednak z dwuminutowej kary Atmana i uspokoili swoje poczynania. Pod własną bramką starali się podwyższać defensywę, tym samym sprawiając białoruskim rozgrywającym problemy przy rozegraniu akcji (21:17; 41 min.).

Podopieczni Talanta Dujszebajewa mądrze oraz spokojnie rozgrywali atak pozycyjny, natomiast w obronie starali się utrudniać zadanie rywalom. Awans Polaków do ćwierćfinału wydawał się coraz bliższy, szczególnie że w zanadrzu pozostawała czterobramkowa zaliczka z pierwszego spotkania.

Wtedy to powtórzył się scenariusz z końcówki pierwszej połowy. Kolejne niepotrzebne błędy gospodarzy dały Białorusinom możliwość wyprowadzenia kontrataków i zmniejszenia strat, co spotkało się z reakcją trenera Dujszebajewa (25:24; 51 min.).

Mistrzom Polski brakowało zarówno koncentracji jak i pomysłu na rozegranie ataku pozycyjnego. Indywidualnych akcji próbowali Michał Jurecki oraz Denis Buntić, ale początkowo nie przynosiło to efektu w postaci bramki. Po stronie Mieszkowa szalał Łotysz, Dainis Krištopāns.

Na całe szczęście w ostatnich minutach kielczanie zdołali utrzymać przewagę i sytuacja nie wymsknęła się spod kontroli. Choć zwycięstwo Vive Tauronu nie było wysokie, to najważniejszy pozostaje awans do dalszej fazy rozgrywek, w której przyjdzie zmierzyć się ze zwycięzcą dwumeczu pomiędzy SG Flensburg-Handewitt a Montpellier HB.

Vive Tauron Kielce – HC Mieszkow Brześć 33:30 (14:14)

Pierwszy mecz: 32:28 dla Vive Tauronu. W dwumeczu: 65:58 dla Vive Tauronu.

Fot. PRESS FOCUS