Strona główna | Seniorzy | Holandia lepsza w rewanżu. Awans Polaków

Holandia lepsza w rewanżu. Awans Polaków

 

W rewanżowym spotkaniu w Sittard Polacy przegrali z Holandią, 24:25. O porażce zadecydowały błędy oraz nieskuteczność w ataku pozycyjnym w ostatnich dwudziestu minutach. Mimo to zaliczka z pierwszego meczu dała podopiecznym Talanta Dujszebajewa przepustkę do gry w Mistrzostwach Świata 2017 we Francji.

Nasza drużyna niemal przez cały czas kontrolowała przebieg spotkania, ale głupie błędy w końcówce sprawiły, że straciła wypracowaną wcześniej przewagę pięciu bramek i na siedem minut przed końcem to gospodarze wyszli na prowadzenie… Holendrzy złapali wiatr w żagle, a w szeregach Polaków zapanował niewytłumaczalny chaos, którego nie usprawiedliwiają częste zmiany, na które decydował się trener Dujszebajew.

Początek spotkania był dość ospały, a zawodnicy obu zespołów razili nieskutecznością. Pierwsza bramka dla gospodarzy padła dopiero w 11. minucie, kiedy to Biało-czerwoni próbowali zaznaczyć swoją przewagę. Gra Polaków nie wyglądała jednak najlepiej, a jednym z elementów do poprawy był atak pozycyjny. Na całe szczęście dobre interwencje zapisywał na swoim koncie Piotr Wyszomirski.

Trener Talant Dujszebajew starał się odmienić grę swoich podopiecznych, stąd rotacja składem skutkująca m.in. debiutem w reprezentacji Tomasza Gębali. Kilka minut później młody rozgrywający zdobył swoją pierwszą bramkę na seniorskim szczeblu. Mimo poczynionych roszad prowadzenie objęli Holendrzy, nie pozwalając Polakom na narzucenie własnych warunków.

Po serii błędów obu zespołów o czas poprosił trener gospodarzy. Ostatnie minuty należały bowiem do Biało-czerwonych, którzy powrócili na dobre tory i odskoczyli na dwa trafienia. Gdy rzut ze skrzydła wykończył Paweł Paczkowski, a świetnymi asystami do Syprzaka popisywał się Gębala, wydawało się, że Polacy są na dobrej drodze, by uspokoić wydarzenia. Schodząc do szatni mieli oni trzy bramek przewagi.

Wynik drugiej połowy otworzył Leo van Schie i był to jeden z momentów, w którym Oranje mogli mieć nadzieję na korzystny rezultat, jednak wraz z upływem czasu Polacy wrzucali wyższy bieg, utrzymując rywali na bezpieczny dystans. Bardzo dobrze funkcjonowała współpraca z Kamilem Syprzakiem, który był nie do zatrzymania. Bramki dokładał również m.in. Andrzej Rojewski, co poskutkowało sześcioma trafieniami przewagi (14:20; 42 min.).

Wydawało się więc, że nic już nie zaskoczy miejscowych kibiców. Wtedy to w grę Polaków wkradły się proste i niepotrzebne błędy. Gospodarze nie mieli problemów z pokonaniem Marcina Wicharego, który pojawił się między słupkami na ostatni kwadrans i dzielnie walczyli o zwycięstwo.

Efektem takiej postawy Holendrów był remis, do którego w 51. minucie doprowadził Jeffrey Boomhouwer (21:21). Spotkało się to z reakcją Dujszebajewa i przerwami na żądanie. Te nie przyniosły efektu, bowiem inicjatywa w dalszym ciągu była po stronie gospodarzy.

Zaliczka z pierwszego spotkania sprawiła, że losy awansu na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata były już rozstrzygnięte, ale zwycięstwo nad przyjezdnymi okazało się dla Holendrów sprawą honoru. Jeszcze w ostatniej minucie, chcąc uspokoić swoich zawodników, trener gospodarzy poprosił o minutę przerwy. Po powrocie na parkiet szansę zmarnował Arjan Haenen, ale Polacy nie zdołali zdobyć bramki na remis i to Holendrzy zanotowali wygraną.

HOLANDIA – POLSKA 25:24 (10:13)

Holandia: Eijlers, Ravensbergen – Remer 2, K. Smits 1, Leenders 1, Neuteboom, Miedema 1, Sluijters, Steins 7, van Schie 3, Schagen 1, J. Smits 3, Adams, Boomhouwer 3, van Olphen 1, Haenen 2. Kary 18 min.

Polska: Wyszomirski, Wichary – Krajewski 2, Wiśniewski 2, Jurecki 3, Syprzak 5, Paczkowski 1, Kus 3, T. Gębala 1, Szyba 1, Masłowski 1, Rojewski 3, Daszek 1, Jachlewski 1, Gierak, M. Gębala. Kary 4 min
Sędziowali: Johansson, Kliko (Szwecja). Widzów 2200.