Strona główna | Igrzyska Olimpijskie | Nerwowe otwarcie i nieudana pogoń Biało-czerwonych

Nerwowe otwarcie i nieudana pogoń Biało-czerwonych

 

Bardzo nerwowy początek spotkania i pogoń za rywalami przez 60 minut – tak wyglądał pierwszy występ Biało-czerwonych w turnieju olimpijskim w Rio de Janeiro. Brazylijczycy szybko wypracowali przewagę pięciu bramek, na szczęście Polacy uspokoili grę i w 27. minucie zdobyli bramkę kontaktową. Kiedy wydawało się, że nasza drużyna złapała właściwy rytm gospodarze ponownie przyspieszyli, odskoczyli na siedem trafień i już do końca kontrolowali przebieg meczu.

PEN20160807-025

Przygoda reprezentacji Polski na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro rozpoczęła się od spotkania z gospodarzami. Pierwsze minuty należały do Brazylijczyków, którzy po szybko przeprowadzonych i pewnych akcjach zdobyli cztery bramki z rzędu. Grą Biało-czerwonych zarządzał znajdujący się na środku rozegrania Przemysław Krajewski, co miało być również sposobem na wysoką defensywę rywali.

Pierwsza bramka dla Polaków padła dopiero w 7. minucie po rzucie karnym, gdy Bartosza Jureckiego faulował dobrze znany polskim kibicom Jose de Toledo. Gra podopiecznych Tałanta Dujszebajewa nie wyglądała najlepiej. Problemy ze skonstruowaniem akcji oraz pasywna defensywa odbiegały od oczekiwań kibiców i sztabu szkoleniowego.

Wraz z upływem czasu Biało-czerwoni uspokoili swoje poczynania, spisywali się coraz lepiej i odrabiali straty. Choć rywalizacja z gospodarzami nie należała do najłatwiejszych, Polacy wykazywali się wolą walki i robili wszystko, by grać na swoim poziomie. Na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy bramkę kontaktową zdobył Michał Daszek, co było kolejnym impulsem do narzucenia własnych warunków. Niestety, ostatnie akcje ponownie należały do gospodarzy.

PEN20160807-024

Po powrocie na parkiet brazylijska samba trwała w najlepsze. Gospodarze nie spuścili z tonu i utrzymywali 3-4 bramki przewagi. Aktywna i ostra gra w defensywie znacznie utrudniała zadanie Polakom, którzy nie mieli wielu pomysłów na umieszczenie piłki w bramce Maika Santosa.

Między słupkami polskiej bramki pojawił się Piotr Wyszomirski, który miał zatrzymać kolejne akcje rywali i wspomóc kolegów z drużyny. Niestety nie był on w stanie odmienić losów rywalizacji, a strata Biało-czerwonych nie zmniejszała się. Błędy w ataku pozycyjnym stwarzały Brazylijczykom okazje do szybkich ataków, które bezlitośnie zamieniali na trafienia.

Mimo utrzymującej się przewagi gospodarzy podopieczni Dujszebajewa wciąż walczyli o korzystny rezultat. Ambicja i sportowa złość widoczna była w każdej akcji Polaków. W dalszym ciągu efekt przynieść miał wysunięty w obronie Mateusz Jachlewski, jednak nie do zatrzymania był Thiagus Petrus. W ostatnich minutach kibice byli świadkami ostatniego zrywu Biało-czerwonych, ale dwa punkty powędrowały na konto gospodarzy.

PEN20160807-031

POLSKA – BRAZYLIA 32:34 (13:16)

POLSKA: Szmal, Wyszomirski – Wiśniewski 1, Jurecki M. 5, Lijewski, Krajewski 3, Daszek 8, Jurecki B. 1, Bielecki 9, Kus, Gierak 2, Syprzak 2, Jachlewski 3, Szyba.

BRAZYLIA: Almeida 1, Maik dos Santos 1 – Soares 1, Silva 4, de Toledo 7, Chiuffa 3, Thiagus Petrus 5, Santos 2, Pozzer 3, Guimaraes 1, Teixeira 4, Hubner, Langaro 1, Candido 1.

Sędziowali: Nachevski – Nikolov (Macedonia)