Strona główna | Seniorki | Polki w Japonii. Leszek Krowicki: Działać, nie narzekać!

Polki w Japonii. Leszek Krowicki: Działać, nie narzekać!

 

Selekcjoner reprezentacji Polski piłkarek ręcznych Leszek Krowicki po awansie do finałów ME 2018 wyruszył z kadrą na zgrupowanie do Japonii, gdzie Biało-czerwone dwukrotnie (w czwartek w meczu nieoficjalnym, a w sobotę w oficjalnym) zmierzą się towarzysko z zespołem gospodarzy.

Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus

Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus

Sezon się skończył, zawodniczki wyjechały na urlopy, a tymczasem pan zabrał kadrę na tydzień do Kraju Kwitnącej Wiśni. Jaki jest główny cel wyprawy do Japonii?

Słyszałem wiele opinii, że ten wyjazd jest fanaberią. Wiele osób kręciło nosem. Jasne, że przedstawiciele klubów woleliby, żeby ich zawodniczki wypoczywały. Jednak prawda jest taka, że mamy niewiele czasu na pracę z reprezentacją, a wszyscy oczekują na sukcesy w mistrzostwach Europy czy świata. Nasza wyjściowa siódemka prezentuje wysoki poziom i walczy jak równy z równym z najlepszymi.

Chcę znaleźć ósmą, dziewiątą i dziesiątą w drużynie narodowej, po wejściu których na boisko nie obniży się jakość gry. Podczas sparingów z Japonkami dziewczyny wchodzące z ławki poniosą pełną odpowiedzialność za wynik. Nie mogą myśleć, że jeśli coś idzie nie tak, to zaraz wejdą doświadczone koleżanki i naprawią sytuację.    

Nie trzeba być ekspertem, aby dostrzec różnicę pomiędzy szczypiornistkami wyjściowej siódemki, a zmienniczkami. W ostatnich zwycięskich meczach eliminacji ME 2018 z Włoszkami i Słowaczkami Karolina Kudłacz-Gloc, Kinga Achruk, czy Joanna Drabik wypracowały bezpieczną przewagę, która malała, gdy schodziły, by odpocząć. Czy można zniwelować tę róźnicę?  

Trzeba próbować to uczynić. Kinga Grzyb nie będzie wiecznie biegać na lewym skrzydle, dlatego sprawdzamy Bognę Sobiech. Niestety, miała pecha. Okazało się, że ma złamany palec i jej miejsce w samolocie do Japonii zajmie 20-letnia Żaneta Lipok. Samym narzekaniem nie poprawimy sytuacji. Po przegranym jedną bramką towarzyskim meczu z Niemkami w Monachium usłyszeliśmy wiele pochwał z obozu rywali, że graliśmy szybko i z polotem. Tymczasem z naszego kraju docierały głównie wieści, że w tym meczu nasze doświadczone piłkarki powinny dłużej odpoczywać, a młode dłużej pograć.

Bo temu służą spotkania towarzyskie.

W porządku. Tylko dlaczego Niemcy nie wystawili drugiego składu, a jedna z gwiazd ich drużyny grała niemal przez 60 minut? Owszem, mogliśmy odpuścić, dać plamę i przegrać różnicą dziesięciu bramek. Jednak chcieliśmy przećwiczyć określone zagrywki taktyczne w starciu z silnymi przeciwniczkami. Minimalnie przegraliśmy, bo w końcówce popełniliśmy kilka prostych błędów.     

Reprezentacja pojedzie do Nantes na mistrzostwa Europy dopiero późną jesienią, ale przed panem pracowite miesiące.  

Mam wiele pomysłów na to, co zrobić, by kobiecy handball w naszym kraju się rozwijał. Po pierwsze, niebawem poprowadzę kadrę studentek w Akademickich Mistrzostwach Świata i zapewniam, że nie będzie to tylko wycieczka nad Adriatyk. Po drugie, w sierpniu Polska będzie gospodarzem MŚ U-18 i wyróżniające zawodniczki mogą szybko trafić do pierwszej reprezentacji. Natomiast jesienią drużyna seniorek w najsilniejszym składzie wystąpi w prestiżowym turnieju Golden League w Danii, w którym rywalizują najlepsze ekipy globu. Na koniec roku czekają nas ME we Francji. Nie będziemy w gronie faworytek, ale postaramy się sprawić niespodziankę.

***

źródło: Przegląd Sportowy