Strona główna | Europejskie Puchary | PGE Vive słabsze od Barcelony w starciu gigantów

PGE Vive słabsze od Barcelony w starciu gigantów

 

To była prawdziwa bitwa w Palau Blaugrana. W szóstej serii spotkań Ligi Mistrzów FC Barcelona Lassa pokonała PGE Vive Kielce 31:27 (14:11). O przegranej Kielczan zdecydowała słabsza skuteczność pod bramką rywali w decydujących momentach spotkania.

Fot. Adam Starszyński / PressFocus (archiwum ZPRP)

Fot. Adam Starszyński / PressFocus (archiwum ZPRP)

Niedzielne starcie toczone było w bardzo szybkim tempie, nie brakowało efektownych trafień, parad bramkarskich i ogromnego zaangażowania w defensywie. Iskrzyło pod obiema bramkami, zagrania na pograniczu faulu były na porządku dziennym. Meczu nie można nazwać brutalnym, ale twardych starć i słownych wymian „uprzejmości” było aż nadto.

Od strony czysto sportowej jako pierwsi inicjatywę przejęli gospodarze, którzy wypracowali trzy bramki przewagi. Mogła być ona nawet wyższa, ale bardzo dobrze między słupkami kieleckiej bramki spisywał się Vladimir Cupara.

Serb kilkakrotnie zatrzymał szarżujących Katalończyków, jego koledzy z pola złapali drugi oddech i zdobyli bramkę kontaktową. Bardzo dobrze zaprezentował się Julen Aginagalde, Hiszpan szybko zastąpił na boisku Artsioma Karaleka i zdecydowanie lepiej radził sobie zarówno w defensywie jak i pod bramką rywali.

Pod koniec pierwszej połowy  na placu gry pojawił się Kamil Syprzak, polski obrotowy Blaugrany dostaje od trenera Xaviego Pascuala zdecydowanie mniej szans gry niż w poprzednich sezonach.

Do przerwy było 14:11 dla gospodarzy, choć różnica dzieląca oba zespoły mogła być zdecydowanie mniejsza. Niestety w końcówce mistrzów Polski dwukrotnie zatrzymał Gonzalo Perez de Vargas, a Aleix Gomez w swoim stylu skutecznie wykończył błyskawiczną kontrę gospodarzy.

W drugiej odsłonie Barcelona rozpoczęła ostrzał kieleckiej bramki i szybko odskoczyła na pięć trafień. Wydawało się, że miejscowi będą w stanie kontrolować przebieg wydarzeń. Nic bardziej mylnego.

Sygnał do odrabiania strat dali napędzający akcje Kielczan Luka Cindrić oraz waleczny Alex Dujszebajew, który jednak tego wieczoru miał problemy ze skutecznością. Mimo tego, kiedy do końca pozostawał kwadrans, żółto-biało-niebiescy zbliżyli się na dystans jednej bramki.

Ostateczne słowo należało jednak do gospodarzy, którzy zdecydowanie lepiej zaprezentowali się w tym fragmencie w obronie, ponownie zwiększyli dystans i kontrolowali wynik w końcowych minutach.  

Liga Mistrzów / grupa A / 6. kolejka:

FC BARCELONA LASSA – PGE VIVE KIELCE 31:27 (14:11)

Barcelona: Perez de Vargas, Moller – Mortensen 6, Tomas, Entrerrios 1, Sorhaindo, Andersson, Arino 1, N’Guessan 3, Gomez Abello 7, Syprzak, Goncalves dos Santos, Dolenec 1, Mem 3, Palmarsson 5, Fabregas 4.

Kielce: Ivić, Cupara – Jurecki, A. Dujshebaev 6, Aguinagalde 1, Jachlewski 3, Janc, Lijewski 4, Jurkiewicz, Moryto 4, Cindrić 4, Fernandez Perez 3, D. Dujshebaev 2, Karalek.