Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Wielkie emocje w Płocku. Pierwsza odsłona finału na remis

Wielkie emocje w Płocku. Pierwsza odsłona finału na remis

 

Fot. Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Znakomite widowisko w pierwszej odsłonie finałowego dwumeczu PGNiG Superligi mężczyzn! Orlen Wisła Płock, po niezwykle zaciętym spotkaniu, zremisowała przed włąsną publicznością z PGE Vive Kielce 26:26. Rewanż już w sobotę w Hali Legionów.

Miały być emocje do końca, walka o każdy centymetr parkietu. Miała być męska gra, fantastyczne bramki i niesamowite parady. I były! Starcie pomiędzy Orlen Wisłą Płock, a PGE Vive Kielce dostarczyło wielu emocji.

Tempo spotkania było niesamowite. Obydwie drużyny nie kalkulowały, nie oszczędzały sił na późniejsze fragmenty. Szybkie ataki szły raz z jednej, raz z drugiej strony. Piłki do kontr wystrzeliwały co chwilę niczym z procy.

Z tej wymiany ciosów górą wyszli Nafciarze. To oni kontrolowali przebieg pierwszej połowy. Nie ustrzegli się błędów, jednak tym razem to kielczanie przodowali w tej statystyce. Przestrzelony karny Arkadiusza Moryto, poprzeczki Fernandeza czy Jachlewskiego i to wicemistrzowie Polski schodzili do szatni w lepszych humorach (14:11).

Bohaterów Wisły było wielu, ale na szczególną pochwałę zasługuje Nemanja Obradović. Serb przypomniał sobie, że potrafi grać w ataku. W 30 minut rzucił 3 bramki, stwarzał faktyczne zagrożenie dla bramki Vive i na chwilę odegnał złe myśli po kontuzji Tomasza Gębali.

Kielczanie przebudzili się po zmianie stron. Robili to co prawda dosyć ospale, ale skrzętnie wykorzystywali błędy Wisły. W 40. minucie doprowadzili do remisu (15:15) i wszystko zaczęło się od początku.

Z kolei Nafciarze gubili się z minuty na minutę. Zerowa siła rażenia z drugiej linii wyraźnie dawała się im we znaki. Obradović na ławce kar, Racotea więcej szkodził niż pomagał, a od Ondreja Zdrahali czy Nacho Moyi nie należy oczekiwać petard z 10. metra.

Wpadki czy niepowodzenia nie zniechęciły jednak kibiców. Orlen Arena żyła jak za najlepszych sezonów. Fani Nafciarzy głośno dopingowali swoich ulubieńców. Dłużni nie pozostawali im kielczanie, którzy stawili się w sile około 100 osób na sektorze gości.

Na 10 minut przed końcem Vive prowadziło jedną bramką. Obydwa zespoły grały w osłabieniu. Kto wyjdzie zwycięsko? Kto rozegra tę końcówkę lepiej? Kto po meczu będzie bliżej tytułu mistrza Polski?

Odpowiedź brzmi – nikt! Kiedy wydawało się już, że kielczanie wygrają spotkanie, podobnie jak w finale Pucharu Polski, do gry wrócili Nafciarze. Grając w osłabieniu, na kilka sekund przed końcowym gwizdkiem, bramkę na wagę remisu rzucił Michał Daszek.

PGNiG Superliga mężczyzn/ finał  / 1. mecz:

ORLEN WISŁA PŁOCK – PGE VIVE KIELCE 26:26 (14:11)

Płock: Wichary, Morawski, Borbely – Daszek 6, Krajewski, Racotea, Moya 2, Zdrahala 2, Obradović 4, Góralski, Piechowski 1, Źabić 1, Mihić 6, de Toledo 1, Sulić, Mlakar 3.

Kielce: Ivić, Cupara – Bis, Dujshebaev 5, Aginagalde 5, Jachlewski 2, Janc 2, Lijewski 1, Jurkiewicz, Kulesz 3, Moryto 2, Mamić, Cindrić 4, Fernandez, Karalek 2.

***

źródło: inf. własna / pgnig-superliga.pl