Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Udany powrót PGE VIVE do Hali Legionów

LM: Udany powrót PGE VIVE do Hali Legionów

 

Kieleccy kibice zdążyli się już stęsknić za Ligą Mistrzów w Hali Legionów. Spotkanie z Motorem Zaporoże było pierwszym od kwietniowego ćwierćfinału przeciwko PSG. Podobnie jak wówczas, PGE VIVE i tym razem rozbiło rywali (33:26).

Kielczanie bardzo dobrze rozpoczęli tegoroczne rozgrywki, remisując przed tygodniem w Kilonii z THW 30:30. – To spotkanie było dla nas bardzo trudne, bo był to nasz pierwszy mocny mecz w tym sezonie. W niedzielę musimy wygrać, bo jeśli tego nie zrobimy, punkt zdobyty w Kilonii nie będzie miał znaczenia – mówił Blaż Janc, zapowiadając jednocześnie starcie z Motorem Zaporoże.

Ukraińcy z kolei w 1. kolejce gier dostali prawdziwą lekcję handballu od Telekomu Veszprem. Motor poległ na Węgrzech aż 28:40. W Kielcach mistrzowie Ukrainy chcieli zatem zmazać plamę i pokazać się z o wiele lepszej strony. – Walczymy o awans z grupy i potrzebujemy punktów – podkreślał trener Motoru.

I faktycznie, Ukraińcy mecz zaczęli od udanej akcji w obronie, a później otwierającego trafienia. Ale na tym koniec pozytywów dla gości. Już po kwadransie gry wiadomo było, że Motor także w Hali Legionów występować będzie w roli ucznia. Tym razem przed grającą po profesorsku ekipą z Kielc. Było 11:3.

Podczas gdy VIVE kolejne bramki zdobywało hurtowo, goście nie mogli poradzić sobie z twardą defensywą mistrzów Polski, kierowaną przez duet Romaric Guillo – Artsiom Karalek. A nawet jeśli udawało im się oddać rzut, na posterunku w bramce był już debiutujący w Lidze Mistrzów Mateusz Kornecki. Na parkiecie cierpiał lider Motoru – Borys Puchowski. Zapis 2 na 6 chluby nie przynosił, podobnie jak dorobek jedenastu trafień całego zespołu po trzydziestu minutach gry.

W tym czasie VIVE zapunktowało dwukrotnie częściej – 22 razy. Wynik, z jakim nie raz kielczanie kończyli całe spotkanie. Najwyżej prowadzili w 28. minucie – 22:10. Wystarczy przytoczyć statystykę, że do tego momentu gospodarze grali z 92-procentową (!) skutecznością w ataku. Spudłowali tylko dwa razy. W niedzielę mistrzowie Polski upodobali sobie zwłaszcza grę z obrotowymi. Do przerwy byli oni wspólnie odpowiedzialni za niemal połowę bramek (10). Szalał Julen Aguinagalde (5 trafień).

Druga połowa nie wywróciła Hali Legionów do góry nogami: VIVE dalej bezwzględnie kontrolowało mecz, choć spuściło już nieco nogę z gazu. W efekcie gospodarze nie powiększali już przewagi, która w apogeum sięgnęła aż trzynastu bramek (29:16, 40. min.).

Fot: Anna Banicewicz-Miazga / PressFocus

Odblokował się nieco Puchowski, grę Motoru ożywił Stefan Vujović (obaj po pięć bramek), dzięki czemu Ukraińcy tuż przed końcem spotkania zmniejszyli straty do “tylko” minus siedmiu (26:33, 57. min.). Kielczanie nie pozwolili jednak na więcej. Najskuteczniejszy w żółto-biało-niebieskich barwach był Karalek (6 bramek).

Za tydzień VIVE uda się na wyjazd do Porto.

Liga Mistrzów / Grupa B / 2. kolejka:

PGE VIVE Kielce – Motor Zaporoże 33:26 (22:11)

VIVE: Kornecki, Wolff 1 – Karacić 3, Dujszebajew 4, Pehlivan 2, Aguinagalde 5, Janc 5, Jurkiewicz 2, Kulesz 1, Moryto 3, Fernandez Perez, Karalek 6, Guillo 1.

MOTOR: Komok, Kirejew – Vujović 4, Babiczew 3, Puchowski 6, Denisow, Doroszczuk, Krawczenko 1, Kozakiewicz, Dontsow 4, Jaanimaa, Gurkowski 1, Żukow 3, Kus, Soroka 4.

Sędziowali: Arthur Brunner oraz Morad Salah (obaj ze Szwajcarii). Widzów 4000.