Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Nikłe szanse Orlen Wisły na awans

LM: Nikłe szanse Orlen Wisły na awans

 

Orlen Wisła Płock przegrała wyjazdowe spotkanie z Dinamo Bukareszt 20:29 (10:13). Porażka do minimum zmniejszyła szanse wicemistrzów Polski na miejsce w barażach, uprawniające do walki o TOP 16 Ligi Mistrzów.

Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus (archiwum)

Matematyczne wyliczenia wskazywały, że tylko zwycięstwo nad liderem grupy D poważnie przedłuży szansę wicemistrzów Polski na awans. Trener Xavier Sabate, przystępując do meczu przeciw Dinamo, miał świadomość, że nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Szweda Philipa Stenmalma i Hiszpana Alvaro Ruiza. Z kolei Konstantnin Igropulo przyleciał co prawda do Bukaresztu, ale ze względu na stan zdrowia nie brał udziału w rozgrzewce. Rosjanin w roli potencjalnego rezerwowego pozostał do końca meczu.

„Nafciarze” od początku mieli spore problemy w ataku pozycyjnym. To powodowało, że z trudem dochodzili do pozycji strzeleckich, nie mówiąc o częstym powiększaniu konta bramkowego. Na szczęście po kontrze Mateusz Góralski doprowadził do remisu 2:2. Po chwili goście musieli grać w podwójnym osłabieniu. Po części wynikało to z kary Sabate po dyskusji z arbitrem. Tymczasem zespół Bukaresztu długo prowadził jednym-trzema trafieniami. Zoltan Szita raził nieskutecznością, ale rywale również nie grali wybitnego meczu.

Sędziowie z Serbii nie byli oszczędni w orzekaniu kar wobec gości. To powodowało, że osiągnięcie co najmniej remisu wciąż było nieosiągalnym celem przyjezdnych. W końcówce pierwszej połowy mecz został przerwany na dłuższy moment, gdyż woda ściekająca z dziurawego dachu na boisko stanowiła zagrożenie dla zawodników. Zdecydowanie większym problemem dla wicemistrzów Polski był niekorzystny wynik do przerwy. Identyczny rezultat w Bukareszcie zanotowano w ub. sezonie w bezpośredniej potyczce tych drużyn.

Po zmianie stron wiślacy, grając w osłabieniu, odrobili dwie bramki. Szybko swoją pracę jednak roztrwonili. Głównie było to efektem zbyt dużej nerwowości i prostych strat piłki. Rywale skopiowali wyczyn „Nafciarzy” i mając zawodnika mniej ten okres wygrali 2:0. Skutkowało to powiększeniem różnicy bramkowej gospodarzy. Ivan Stevanović nie miał najlepszego dnia między słupkami, ale w jego miejsce zbyt długo nie był wprowadzony Adam Morawski. Gdy to nastąpiło to i tak płocka defensywa dalej nie ułatwiała zadania swojemu bramkarzowi.

Tymczasem rozpędzeni zawodnicy z Bukaresztu w pełni kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Na początku ostatniego kwadransa nic nie wskazywało, że obraz gry może się zmienić. Bramkarz Saeid Heidarirad bronił nawet w sytuacjach sam na sam. Wiślacy schodzili po meczu ze spuszczonymi głowami, ale tego dnia nie mieli za dużo argumentów, aby zdobyć choć jeden punkt.

Liga Mistrzów / Grupa D / 6. kolejka:

DINAMO BUKARESZT – ORLEN WISŁA PŁOCK 29:20 (13:10)

DINAMO: Heidaridad – Bannour 1, Alouini 6, Savenco, Asoltanei, Negru 5, Gavriloaia 5, Zulfić, Kuduz 6, Nantes 1, Vujić 1, Vranković, Mousavi, Shebib, Mamdouh 4.
ORLEN WISŁA: Stevanović, Morawski – Mlakar 5, Szita 3, Mindegia 3, Góralski 2, Krajewski 1, Źabić 1, Mihić 1, Matulić 4, Sulić, Piechowski, Susnja.
Sędziowali: Aleksandar Pandzić, Ivan Mosorinski (obaj Serbia).