Strona główna | Seniorzy | 4NationsCup: Polska na trzecim miejscu w Tarnowie

4NationsCup: Polska na trzecim miejscu w Tarnowie

 

Polacy ulegli Białorusi 24:25 (11:15) po bardzo emocjonującej grze w ostatnim meczu turnieju 4NationsCup w Tarnowie. Z dorobkiem dwóch punktów Biało-Czerwoni imprezę zakończyli na trzeciej lokacie.

fot. Adam Starszynski / PressFocus

Wynik polsko-białoruskiego starcia miał ustalić ostateczny układ tabeli turnieju w Tarnowie. Nasi wschodni sąsiedzi wygrali dwa poprzednie mecze: ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (31:24) oraz Hiszpanią (30:26), Polacy natomiast ulegli La Rioja (26:27), ale pokonali Azjatów (28:15). Dzięki temu Biało-Czerwoni zostali w grze o nawet triumf w imprezie. Ku temu potrzebny był jednak pozytywny wynik w meczu z Białorusią.

– W niedzielę czeka nas o wiele bardziej wymagający rywal niż Emiraty dzień wcześniej. To spotkanie będzie pewnego rodzaju wyznacznikiem, czy nasza gra idzie do przodu. Analizowaliśmy błędy i poprawiliśmy niuanse. Mam nadzieję, że będzie to widać – zapowiadał przed grą rozgrywający Antoni Łangowski.

Selekcjoner Patryk Rombel ponownie dokonał korekt w składzie: na środek rozegrania za Macieja Zarzyckiego wrócił z powrotem Maciej Pilitowski, a na lewe skrzydło Przemysław Krajewski za Piotra Jarosiewicza.

fot. Adam Starszynski / PressFocus

Choć wcześniejsze występy Białorusinów musiały zrobić wrażenie, Biało-Czerwoni robili wszystko, by dotrzymać im kroku od pierwszych sekund gry. Na parady Iwana Mackiewicza odpowiadał Mateusz Kornecki, na bramki Siergieja Szyłowicza – Rafał Przybylski (obaj w kwadrans trafili po trzy razy). W ten sposób po pięciu minutach było 2:2, a remis utrzymywał się także gdy zegar wybił dziesiątą i piętnastą minutę (5:5; 9:9).

Kolejne dwie bramki zdobyli jednak Białorusini, dzięki czemu pierwszy raz któraś z ekip odskoczyła rywalom na dwa “oczka” (11:9). Co gorsza, w trakcie kolejnych kilku minut goście zdołali podwoić przewagę (14:10, 24. min.). Reagować musiał Patryk Rombel.

Do końca pierwszej partii nie udało się jednak zmniejszyć przewagi rywali. Do szatni zespoły zeszły przy prowadzeniu Białorusinów 15:11, a najskuteczniejszymi jak dotąd zawodnikami na parkiecie byli Arkadiusz Moryto oraz Siergiej Szyłowicz (po 4 bramki).

fot. Adam Starszynski / PressFocus

Bombardier gości, były gracz Pogoni Szczecin, zaraz po wznowieniu gry obejrzał czerwoną kartkę za faul na Dawidzie Dawydziku podczas kontrataku Polaków. Biało-Czerwoni nieobecność Szyłowicza wykorzystali bardzo szybko, bo już w dziesięć minut doprowadzili do bramki kontaktowej (16:17).

Kolejne minuty na środku rozegrania dostał 18-letni Michał Olejniczak. Zawodnik SMS-u Gdańsk znów odwdzięczył się trenerowi za zaufanie dwiema bramkami i znacznym ożywieniem gry Biało-Czerwonych. W efekcie, Przemysław Krajewski dziesięć minut przed końcem meczu z rzutu karnego wyrównał wynik (22:22).

Niestety, przed decydującym fragmentem spotkania z Polaków zeszło powietrze. Biało-Czerwoni zacięli się w ataku, rywale zdobyli trzy bramki z rzędu i znów niebezpiecznie odskoczyli (25:22, 55. min.). Biało-Czerwoni robili co mogli, ale rywale przewagi nie oddali już do ostatniej syreny (25:24).

Tytułem MVP spotkania wyróżnieni zostali na co dzień dwaj zawodnicy PGE VI\ive Kielce: Arciom Karaliok (Białoruś) oraz Mateusz Kornecki (Polska).

Gospodarzem Turnieju jest Miasto Tarnów.

Partnerem Głównym Turnieju jest Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego

4NationsCup / Tarnów / 3. dzień:

POLSKA – BIAŁORUŚ 24:25 (11:15)

POLSKA: Kornecki, Zakreta – Olejniczak 2, Krajewski 6, Łangowski 1, Czuwara, Syprzak 1, Moryto 5, Kondtariuk, Przybylski 3, Pilitowski 1, Bondzior, Piechowski, Dawydzik 2, Szyba, Walczak, Sićko 3.

BIAŁORUŚ: Mackiewicz, Saldatenko, Kiszow – Browko, Kułak, Szyłowicz 4, Astraszapkin, Puchowski 3, Nikulenkow, Szumak, Jurynok 4, Baranow 2, Łukianczuk, Karaliok 3, Wajłupow 8, Bochan, Gajduczenko 1.

Sędziowali: Andrzej Chrzan i Michał Janas.

Klasyfikacja końcowa turnieju:
1. Białoruś, 6 ptk.
2. Hiszpania, 4 ptk.
3. POLSKA, 2 ptk.
4. Zjednoczone Emiraty Arabskie, 0 pkt.