Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Pewne i wysokie zwycięstwo VIVE w Zaporożu

LM: Pewne i wysokie zwycięstwo VIVE w Zaporożu

 

Mistrzowie Polski bardzo dobrze wywiązali się z roli faworytów w starciu z Motorem Zaporoże. VIVE na Ukrainie prowadziło od pierwszej do ostatniej minuty i przekonująco zwyciężyło 33:26 (19:14).

fot. Anna Banicewicz Miazga / PressFocus

PGE VIVE pozostaje wciąż w walce o drugie miejsce w grupie B Ligi Mistrzów. Polacy, będący przed 13. kolejką na czwartym miejscu, rywalizują o lokatę wicelidera wraz z Montpellier oraz Veszprem. Francuzi i Węgrzy mierzą się jednak w ten weekend, kielczanie w Zaporożu musieli więc wykorzystać sytuację. Dwa punkty z Ukrainy dały im awans, przynajmniej do niedzieli, na trzecią pozycję.

VIVE w Zaporożu było zdecydowanym faworytem i każdy inny wynik niż pewne zwycięstwo Polaków byłby ogromnym rozczarowaniem. Motor bowiem stracił już szanse na awans z grupy, znajdował się na ostatnim miejscu w tabeli, a do tego w niedługim czasie zespół opuścił trener oraz czterech kluczowych graczy: Dener Jaanimaa, Stanisław Żukow, Wiktor Kirejew i Igor Soroka.

Początek meczu potwierdzał tę tezę i zapowiadał dość jednostronny mecz. Już po pięciu minutach gry VIVE prowadziło 3:0, po kolejnych pięciu podwoiło przewagę (8:2). Na szczęście dla gospodarzy i kibiców zgromadzonych w Pałacu Sportu w Zaporożu była to najwyższa różnica odnotowana w trakcie pierwszej partii, którą Polacy wygrali 19:14, utrzymując w drugim kwadransie stałą przewagę.

Furorę robił duet Alex Dujszebajew – Artsiom Karalek. Hiszpan co rusz rozdzierał ukraińską defensywę, do przerwy ukuł cztery razy, po przerwie dołożył kolejne dwa. Jeszcze skuteczniejszy był Białorusin, często korzystający właśnie z asyst Dujszebajewa. Obrotowy w pół godziny zapunktował aż pięciokrotnie, po zmianie stron także dorzucił dwie bramki.

Rywale odpowiedzieli trzema bramkami najlepszego strzelca obecnej edycji Ligi Mistrzów, Borysa Pukhouskiego, lecz generalnie mieli bardzo duże problemy z umieszczeniem piłki w siatce doskonale dysponowanego Mateusza Korneckiego, broniącego przed zmianą stron z aż 44-procentową skutecznością. Dopiero po powrocie do gry patent na niego znalazł Artem Kozakevych (5 na 5).

Kielczanie górowali jednak w każdym elemencie handballowego rzemiosła, z czasem w ich poczynania wkradł się też pozytywny luz, dzięki czemu zaprezentowali kilka bardo widowiskowych zagrań. Trener Dujszebajew, będąc dość spokojnym o przebieg meczu, dał szanse na parkiecie niemal wszystkim graczom zapisanym w protokole. Kolejne szlify zbierali np. Doruk Pehlivan czy Branko Vujović.

Rywale nie stawiali zbyt dużego oporu, VIVE przebiło prowadzenie z pierwszej połowy w 40. minucie. Julen Aguinagalde zdobył wówczas bramkę numer 25, podczas gdy rywale na liczniku mieli ich zaledwie 18. Apogeum dominacji kielczan przypadło zaś na 43. minutę (27:19).

Mistrzowie Polski spuścili nieco z tonu, gospodarze zdobyli pięć bramek z rzędu i zmniejszyli straty do trzech trafień (25:28, 52. min.), jednak VIVE wciąż miało mecz pod kontrolą. W ostatnim fragmencie kielczanie znów przejęli inicjatywę i odbudowali prowadzenie, ostatecznie wygrywając 33:26.

W przyszłą sobotę, 29 lutego, VIVE w Hali Legionów zakończy fazę grupową Ligi Mistrzów meczem z THW Kiel.

Liga Mistrzów / Grupa B / 13. kolejka:

HC MOTOR ZAPOROŻE – PGE VIVE KIELCE 26:33 (14:19)

MOTOR: Budko, Komok – Babichev 2, Denysov 3, Doroshchuk 1, Gurkovsky 1, Huryn 1, Kasai, Kozakevych 5, Kubatko 2, Kus, Malasinskas 1, Parovinchak 1, Pukhouski 4, Vujović 3, Ganchev 2.

VIVE: Wolff, Kornecki – Aguinagalde 3, A. Dujshebaev 6, Pehlivan 1, Janc 3, Lijewski, Kulesz 1, Moryto 5, Fernandez Perez 1, Karalek 7, Guillo, Vujović 1, D. Dujshebaev, Jachlewski 1 Karacić 4.

Sędziowali: Zigmars Sondors oraz Renars Licis (z Łotwy)