Strona główna | Seniorki | Ciężkie treningi z uśmiechem

Ciężkie treningi z uśmiechem

 

Bardzo ważne było spotkanie z dziewczynami i upewnienie się, że są one w dobrej formie psychicznej i fizycznej – mówi Arne Senstad, trener reprezentacji Polski, w rozmowie z Przeglądem Sportowym. W niedzielę we Władysławowie zakończyła się niemal dwutygodniowa konsultacja szkoleniowa kobiecej kadry.

Fot. A.Starszyński / PressFocus / archiwum ZPRP

Mimo pandemii koronawirusa sport powoli wraca do normalności. W jednym z wywiadów przyznał pan, że jest bardzo zadowolony ze zgrupowania kadry narodowej szczypiornistek we Władysławowie. Co najbardziej pana ucieszyło w ostatnich dwóch tygodniach treningów nad Bałtykiem?

Przede wszystkim bardzo się cieszę, że mogliśmy uczestniczyć w obozie w tym trudnym okresie. Szczególnie jestem pod wrażeniem ośrodka w Cetniewie. Co za fantastyczne miejsce! Jeśli chodzi o szkolenie, bardzo ważne było spotkanie z dziewczynami i upewnienie się, że są one w dobrej formie psychicznej i fizycznej. Niektóre z nich oczywiście zmagały się z ograniczeniami w ostatnich miesiącach, dlatego ważne było, aby powróciły do systematycznych treningów. I naprawdę poczyniły postępy przez ostatnie dwanaście dni. Możliwe, że były to najbardziej intensywne ćwiczenia, jakie niektóre z zawodniczek kiedykolwiek miały. A naprawdę pozytywnym jest fakt, że dziewczyny dały z siebie wszystko. I trenowały z uśmiechem i były bardzo zmobilizowane do pracy!

Szkoda, że zawodniczki z klubów francuskich (Adrianna Płaczek, Monika Kobylińska) i niemieckich (Karolina Kudłacz-Gloc, Aleksandra Zych) nie mogły wziąć udziału w treningach. Nie zakłóci to planu przygotowań do grudniowych finałów mistrzostw Europy 2020?

Oczywiście chciałbym mieć tutaj wszystkie zawodniczki. Ze względu na brak czasu dłuższe zgrupowanie w pełnym składzie możemy mieć praktycznie dopiero dwa tygodnie przed mistrzostwami, planowaliśmy również więcej taktycznych treningów z drużyną. Nieobecność wspomnianych piłkarek daje nam mniej czasu na zgranie zespołu.

Czy spodziewał się pan, że kwalifikacje do ME zostaną zakończone bez rozegrania czterech pozostałych spotkań? Czy to dobre rozwiązanie?

Sytuacja z COVID-19 sprawiła, że władze EHF musiały dokonać pewnych korekt w kalendarzu międzynarodowych rozgrywek i mieliśmy tego świadomość. Byłem zadowolony z dwóch wygranych w eliminacjach, bo decydenci mogli to wziąć pod uwagę. Spojrzeli na wcześniejszy ranking, ale i tak uważam, że zasłużyliśmy na miejsce w ME 2020.

Czy myśli pan, że organizatorzy będą mogli zorganizować turniej w grudniu w Danii oraz Norwegii, czyli w pańskiej ojczyźnie? Czy z tego powodu to wydarzenie ma dla pana szczególne znaczenie? I co z kibicami na trybunach, ponieważ bilety są w sprzedaży.

Naprawdę mam nadzieję, że Norwegia wspólnie z Danią będą w stanie przeprowadzić imprezę. Ale w tej chwili trudno coś więcej powiedzieć, bo nie wiemy, jak rozwinie się pandemia. Wiele rzeczy może się wydarzyć w sześć miesięcy. Trzeba czekać na rozwój wypadków i być dobrej myśli. Wszyscy czekają na te mistrzostwa. Oczywiście mogę być dodatkowo zmobilizowany, jeśli okaże się, że będziemy grać w Norwegii! A co do widzów w halach, to jest za wcześnie, aby o tym mówić.

Losowanie grup finałowych ME zaplanowano na 18 czerwca w Wiedniu. Polska jest w czwartym koszyku. Których drużyn chciałby pan uniknąć w pierwszej fazie turnieju, a które są pańskimi wymarzonymi rywalami? Przypomnijmy, że w pierwszym koszyku są Francja, Rosja, Holandia i Rumunia, w drugim: Norwegia, Szwecja, Węgry i Dania, a w trzecim: Czarnogóra, Niemcy, Serbia i Hiszpania.

Losowanie będzie interesujące, lecz nie jesteśmy uważani za kandydata do medalu i nie będziemy faworytem żadnego meczu. Oczywiście są różnice między siłą drużyn w różnych koszykach, ale musimy zagrać z tymi przeciwnikami, których dostaniemy. Gdybym mógł wybierać, to zdecydowałbym się na grupę: Rumunia, Szwecja, Serbia i Polska.

Jakie ma pan przemyślenia na temat wydarzeń z ostatnich miesięcy? Jak Norwegowie radzą sobie z pandemią? Czy ludzie wyciągną jakieś wnioski po COVID-19?

Ostatnie miesiące pokazały nam, że jesteśmy w stanie dostosować nasze zachowanie do wymogów. Zarówno Norwegia, jak i Polska wprowadziły niezbędne nakazy na wczesnym etapie pandemii, a obywatele słuchali władz i potraktowali COVID-19 poważnie. Myślę, że w tym trudnym czasie niektórzy ludzie mogli się do siebie zbliżyć i doświadczyć, że wiele dla siebie znaczą. Możemy również nauczyć się różnych sposobów pracy i być może niektóre z nich mogą zostać wykorzystane w przyszłości. W szerszej perspektywie wydaje mi się, że pandemia pokazała nam, że naprawdę potrzebujemy współpracy międzynarodowej.