Strona główna | Seniorki | Karolina Kudłacz-Gloc: Na tej bazie można budować drużynę

Karolina Kudłacz-Gloc: Na tej bazie można budować drużynę

 

Zauważyłam bardzo dużo fajnych akcentów w grze naszej reprezentacji, kilka młodych zawodniczek pokazało się z bardzo dobrej strony. Na pewno na tej bazie można budować zespół narodowy na przyszłość – uważa Karolina Kudłacz-Gloc, która w trakcie EURO była w stałym kontakcie z koleżankami z kadry.

Fot. Rafal Rusek / PressFocus

Jak zdrowie? Jak przebiega rehabilitacja?
Powoli dochodzę do siebie. To była bardzo ciężka kontuzja. Rehabilitacja jeszcze trochę potrwa, ale są postępy – z tygodnia na tydzień. W Polsce jestem od dwóch tygodni. Chodzę na zabiegi do Rehasport w Gdańsku.  

Kiedy wracasz na boisko?
Nie wiem, to jest bardzo trudne do określenia. Nie robię sobie nadziei, że nastąpi to szybko. Po prostu chcę z tygodnia na tydzień robić postępy. Jeżeli poczuję, że mój bark jest na to gotowy, to tak się właśnie stanie. Lekarz powiedział mi, że dochodzenie do formy w takim przypadku trwa od trzech do sześciu miesięcy. Może to nastąpić w lutym, w marcu, a może w kwietniu. Naprawdę ciężko coś jest na te temat powiedzieć. Czuję jednak, że wszystko idzie we właściwym kierunku. Z optymizmem myślę o przyszłości. Mam codziennie zabiegi, które trwają do pięciu godzin. Ćwiczenia uzupełniające stosuję również w domu. U siebie mam kilka przyrządów, z których korzystam.

Chorwacja trochę przypomina nasze najlepsza dwa lata, w mistrzostwach świata 2013 i 2015. Taki outsider walczący sercem i wszystkim czym dysponuje. Idzie jak burza i osiąga swój cel.   

Czy miałeś wątpliwości, że EURO, ze względu na pandemię COVID-19, w ogóle się odbędzie?
Myślałam, że turniej się nie odbędzie. Byłam bardzo sceptycznie do tego nastawiona. Nie jestem
do końca przekonana czy te mistrzostwa oddają możliwości zespołów. Koronawirus bardzo źle wpływa na organizmy ludzi, w tym sportowców. W niektórych drużynach zawodniczki przebyły tę chorobę, w innych dzieje się to teraz, jeszcze inne musiały przebywać na kwarantannie. Po dwutygodniowym, obowiązkowym pobycie w domu czego można spodziewać się po zawodniczkach?

Uważam, że w turnieju będzie dużo zależało od szczęścia, jak to się poukłada, a nie od rzeczywistej formy. Wiadomo jak na tym poziomie zespoły funkcjonują, aby wypracować optymalną dyspozycję. Jak wiele czynników ma na to wpływ np. kiedy trening, czy dłuższy, czy może intensywniejszy?

Czy tym właśnie można tłumaczyć dwie porażki Holandii na EURO?
Nie. Akurat w tym przypadku przed turniejem oglądałem dużo meczów. Obserwując zawodniczki holenderskie i ich występy w poszczególnych zespołach, to uważam że, rzeczywiście one nie grzeszyły formą. To raczej jeszcze nie będzie zmierzch sukcesów tej reprezentacji. To specyficzna nacja. Holenderki zachłysnęły się tym, co osiągnęły do tej pory. Moim zdaniem były za bardzo pewne siebie. One mają wysokie umiejętności, ale trochę pokory im się przyda.

Co jest dla Ciebie do tej pory największą niespodzianką w turnieju?
Niech pomyślę. Pozytywną to postawa Chorwacji. Nie oglądałam ich wygranej w pierwszym meczu z Węgrami. Myślałam, no dobrze, to może był wypadek przy pracy rywalek. Gdy oglądałam  spotkanie z Holandią, to już gra Chorwatek nie była dla mnie zaskoczeniem.  To mi trochę przypomina nasze najlepsza dwa lata, w mistrzostwach świata 2013 i 2015. Taki outsider walczący sercem i wszystkim czym dysponuje. Idzie jak burza i osiąga swój cel.   

Z pewnością oglądałaś wszystkie mecze na EURO koleżanek z kadry. Jak wypada ocena ich gry?
Mam mieszane uczucia co do występu naszej reprezentacji. Z jednej strony jest duży niedosyt. Można mieć, może nie pretensje, ale trochę żal jako kibic, osoba z zewnątrz. Nie sięgnęliśmy po zwycięstwa, które mieliśmy praktycznie w kieszeni. Mecz z Rumunią to powinna być nasza wygrana. Z drugiej strony mam bardzo pozytywne odczucia. Dziewczyny zostawiły serce na boisku, bo walczyły, bo w wielu przypadkach pokazały charakter, bo były dobrze fizycznie przygotowane. W wielu elementach taktycznych naprawdę dobrze to wyglądało. Zabrakło doświadczenia. Najlepszy zespół cechuje się mieszanką, gdzie doświadczenie i młodość idą w parze. Podkreślam jest bardzo dużo fajnych akcentów, kilka młodych zawodniczek pokazało się z bardzo dobrej strony. Na pewno na tej bazie można budować reprezentację na przyszłość.

W linii rozegrania dobrze zaprezentowały się Aleksandra Rosiak i Natalia Nosek.
Absolutnie zrobiły postęp. Uważam, że Marta Gęga zrobiła bardzo dużą pracę w defensywie. Od paru lat powtarzam, że ta zawodniczka, nie patrząc na wiek, powinna być w naszym zespole. Moim zdaniem, budując drużynę, nie można tylko stawiać na młode zawodniczki. Muszą być też takie, które będą brały nie tyle odpowiedzialność za rzucanie bramek, ale przede wszystkim jak w danym momencie się zachować. Obrotowe też wypadły pozytywnie. Kilka zawodniczek zasłużyło na wielkie brawa.

Fot. Norbert Barczyk / PressFocus

A jest szansa w najbliższej przyszłości na poprawę gry ze skrzydłami?
To nas cechowało przez ostatnie lata. Tego na pewno zabrakło. To muszą grać zawodniczki, które grają też na zewnątrz. Mieliśmy głównie osoby rzucające z drugiej linii, które poruszają się do środka. Jeżeli rozszerzasz grę to i łatwiej jest grać także w sektorze centralnym.

Na drugą połowę kwietnia planowane są play-offy do mistrzostw świata 2021. Jest szansa, że na te mecze wrócisz do zespołu i pomożesz koleżankom?
To jest moje ogromne marzenie. Nie zamykam sobie drogi i chcę dać sobie szansę. Właśnie dlatego z takim dobrym podejściem przechodzę rehabilitację barku. Moje ciało do tej kontuzji było w rewelacyjnej formie. Miałam bardzo duże nadzieje na grę w mistrzostwach Europy. Przez cały ostatni rok wyznacznikiem dla mnie było EURO. O tym wie także trener Senstad. To dla mnie teraz jest główny cel i zrobię wszystko, aby wrócić na boisko w zadawalającej mnie dyspozycji.

Byłaś w czasie turnieju w stałym kontakcie z koleżankami z kadry?
Tak, oczywiście. Przed meczem z Niemcami wystosowałam długiego, szczegółowego maila z informacjami, które miałam o rywalkach. Dostał to trener, prosiły o to zawodniczki. Było to dla mnie wyznacznikiem, że bardzo im zależało na tym meczu. Weronika (Gawlik) zrobiła w bramce fajną pracę i bardzo się cieszę, że wykorzystała moje wskazówki.

To jak widać przydało się w kontekście remisu?
Malutki ułamek tego punktu był moim udziałem.

Kto jest faworytem turnieju, w finale Rosja zagra z Norwegią?
Raczej obstawiam finał Dania – Norwegia, ze wskazaniem na tę drugą drużynę.

Marek Skorupski