Strona główna | Seniorki | Arne Senstad: Wierzę w moje dziewczyny!

Arne Senstad: Wierzę w moje dziewczyny!

 

Austria jest prawdopodobnie najtrudniejszym przeciwnikiem, jakiego mogliśmy dostać w losowaniu kwalifikacji mistrzostw świata. Musimy dać z siebie wszystko, jeśli mamy ją pokonać w dwumeczu. Wierzę w moje dziewczyny. Jesteśmy gotowi do walki – uważa trener reprezentacji Polski kobiet, Arne Senstad.

Towarzyski mecz Polska – Czechy; n/z Natalia Nosek słucha uwag Arne Senstada Foto Paweł Andrachiewicz / PressFocus

Polska ostatnio uczestniczyła w dwóch ważnych losowaniach do imprez głównych. Jak można je ocenić? W pierwszym los w play-offs do grudniowych mistrzostw świata przydzielił nam Austrię.
Jeśli chodzi o mistrzostwa świata, to Austria jest prawdopodobnie najtrudniejszym przeciwnikiem, jakiego mogliśmy dostać w tym losowaniu. Tak, nie udało im się zakwalifikować przez ostatnie lata, ale przed nami naprawdę mocna drużyna. Oczywiście zbieram o tym zespole informacje i wiem, że Austria ma zawodniczki grające na wysokim poziomie w Bundeslidze. Czołową reprezentantką kraju jest Sonja Frey z duńskiego Esbjerg.

W kwalifikacjach EURO 2018 Austria przegrała tylko jednym golem z Rosją i trzema bramkami z Rumunią. W towarzyskich meczach kilka miesięcy temu pokonała Słowację i oczywiście teraz w prekwalifikacjach MŚ była lepsza (26:20 z Kosowem i 37:22 z Włochami – przyp. autor), nawet bez pomocy Frey…

Musimy dać z siebie wszystko, jeśli mamy pokonać Austrię w dwumeczu. Oczywiście wierzę w moje dziewczyny!

Regulacje prawne dotyczące pandemii COVID-19 nie zezwalają na obecność na trybunach kibiców w czasie meczów. W takim razie czy fakt, iż rewanż z Austrią zagramy u siebie daje nam więcej szans czy też w tej sytuacji atut własnej hali nie stanowi już przewagi?
Niestety nie sądzę, aby przewaga w drugim meczu u siebie miała tak duże znaczenie w tej sytuacji. Na pewno chcielibyśmy mieć doping naszych wspaniałych kibiców w hali i czekamy na ich powrót! W tej chwili musimy uzyskać dobry wynik w pierwszym spotkaniu, w Wiedniu, a następnie walczyć do upadłego, aby awansować do mistrzostw świata!

Poznaliśmy też rywali w kwalifikacjach do mistrzostw Europy 2022. Polska będzie walczyć z mistrzem olimpijskim z Rio – Rosją o dwa miejsca nagrodzone awansem w grupie, ale także ze Szwajcarią i Litwą, którą pokonaliśmy jesienią 2019 roku w Lublinie. W październiku 2021 zagramy o punkty u siebie z Litwą i na wyjeździe ze Szwajcarią. Nota bene Szwajcaria to drużyna, z którą gramy bardzo rzadko, w sumie sześć meczów – sześć zwycięstw. Proszę przedstawić tę trójkę rywali?
Przede wszystkim jestem pozytywnie nastawiony do losowania EURO 2022! Myślę, że mamy duże szanse znaleźć się w gronie dwóch najlepszych drużyn, które awansują z naszej grupy. Z pewnością Rosja będzie trudnym przeciwnikiem! Szanujemy również pozostałą dwójkę, ale moim zdaniem zarówno Litwa, jak i Szwajcaria to zespoły, z którymi powinniśmy sobie poradzić.

Oczywiście każdy mecz chcemy wygrywać. Aby były ku temu powody do radości ważne jest to co robimy na zgrupowaniach. Dużo o tym myślę, analizuję wiele spraw. Uważam, że moim głównym zadaniem jest zbudowanie silnego zespołu na przyszłość. Gdybyśmy zakwalifikowali się do mistrzostw świata, byłoby wspaniale, ale i tak myślę, że mecze kwalifikacyjne do EURO 2022 zdeterminują naszą pracę. Myślę, że jeszcze w tym roku i w następnym zobaczymy mocny polski zespół. Wtedy nawet Rosja musi mieć się na baczności…

W Wałbrzychu, na ostatnim zgrupowaniu, nasze reprezentantki nie próżnowały Foto Paweł Andrachiewicz / PressFocus

W tym roku nasza drużyna rozegrała tylko dwa towarzyskie mecze z Czechami. Jakie były korzyści z tych spotkań?
Rozgrywanie meczów na poziomie międzypaństwowym jest naprawdę ważne. Niewiele naszych zawodniczek ma bogate doświadczenie z takich gier. Przed EURO 2020 wiedzieliśmy, że dużo tracimy, nie mając okazji to takich sprawdzianów. Mecze z Czechami dały nam możliwość pracy nad naszą taktyką i systemami gry, a także powołania do drużyny kilku nowych lub powrotu zawodniczek, które wcześniej były już w kadrze. Czechy to drużyna, która zajmuje dokładnie tę samą pozycję co my, dlatego ważne było, aby rozegrać te mecze, aby zobaczyć, w którym miejscu jesteśmy.

W tych spotkaniach zanotowaliśmy debiuty Oktawii Płomińskiej i Natalii Janas. Pierwsza z nich otrzymała więcej minut na boisku. Dziewięć bramek „Okti” to dobre osiągnięcie. Jak można ocenić debiutantki?
Myślę, że Płomińska zrobiła w tych meczach ogromne wrażenie! Obserwowaliśmy ją od jakiegoś czasu i rozważaliśmy jej grę również przed EURO. Wtedy sytuacja z COVID-19 ją zatrzymała. Tym razem pokazała, że ​​zasłużyła na to, by być z nami i mam nadzieję, że dalej będzie robiła postępy. Janas również w lidze pokazała wszystkim, że jest dobrym strzelcem. Dobrze radziła sobie na ostatnim zgrupowaniu, ale mamy też kilka dobrych zawodniczek do walki na tej pozycji. Mam nadzieję, że ona również będzie się rozwijała sportowo.

Czy w najbliższym czasie w reprezentacji Polski możemy spodziewać się kolejnych debiutów?
Ważne jest dla mnie, aby dać piłkarkom, którzy pokazują, że pracują dobrze i czynią postępy, szansę na pokazanie się w zespole narodowym. Oczywiście reprezentacja kraju nie jest dla wszystkich, ale myślę, że w tegorocznej Superlidze widzę pewien postęp i wiem, że więcej zawodniczek wykonuje dobrą, coraz lepszą, pracę w klubach. Kiedy uznaję, że te zawodniczki są już gotowe, to wówczas chcę również zobaczyć, jak radzą sobie na arenie międzynarodowej. Mając szansę zaistnieć w zespole narodowym otrzymują sygnał i zadania, co muszą robić w swojej codziennej pracy. Myślę, że kwietniowe powołania do kadry A i B są tego dowodem. Na pewno na listach można znaleźć kilka interesujących, nowych zawodniczek.

Norweski szkoleniowiec przyznaje, że każdą wolną chwilę przeznacza na przygotowania naszej kadry Foto Paweł Andrachiewicz / PressFocus

Po półtorarocznej przerwie kapitan Karolina Kudłacz-Gloc ponownie zagrała w kadrze. Były obawy o jej dyspozycję?
Już wcześniej mówiłem, że dla mnie „Kudi”  jest jedną z moich ulubionych piłkarek ręcznych, odkąd 15 lat temu rozpoczęła karierę w Bundeslidze. Uwielbiałem też pracować z nią w zeszłym roku i szkoda, że ​​przed EURO odniosła kontuzję. To wyjątkowa postać i wiem, że wróci na najwyższy poziom grania. Oczywiście można było zobaczyć wpływ, jaki wywarła po powrocie na zespół.

Jak będzie wyglądał kalendarz reprezentacji Polski do końca 2021 roku?
Mamy to szczęście, że nadal – mimo trudnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19 – gramy w piłkę ręczną. Teraz przed nami dwa ważne mecze kwalifikacyjne do mistrzostw świata. To oznacza, że ​​w kwietniu na kadrę przeznaczymy 10 dni. W takim razie mam nadzieję, że w czerwcu będzie można zorganizować obóz szkoleniowy. To nie jest jeszcze przesądzone, ale naprawdę myślę, że tego potrzebujemy. Potem nie ma już czasu przed jesienią, przed meczami eliminacyjnymi do EURO. Miejmy nadzieję, że będziemy do nich dobrze przygotowaniami – już z awansem na mundial w Hiszpanii! Nad tym pracujemy teraz dniem i nocą. Wierzę w moje dziewczyny. Jesteśmy gotowi do walki!

Marek Skorupski