Reprezentacja Polski kobiet pod wodzą selekcjonera Arne Senstada wygrała z Norwegią B (32:30) w ostatnim meczu towarzyskiego turnieju w Chebie. To pozytywny sygnał przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy w Polsce. Kolejnym razem Biało-Czerwone zobaczymy na parkiecie 24 października w domowym towarzyskim meczu z Islandią w Arenie Katowice (BILETY).
Norwegia B – Polska 30:32 (13:17)
Polska: Płaczek, Zima, Wdowiak – Gadzina 4, Noga 1, Kobylińska 6, Górna, Rosiak 2, Przywara, Więckowska, Balsam 4, Pankowska 2, Granicka, Michalak 5, Zimnicka, Uścinowicz 7, Jureńczyk 1.
Norwegia: Stensland, Nyygard Lykke – Dalen Hjelme 3, Nypan 4, Breen Haugerstuen 2, Eiriksson Loraas, Saeteren Furu 2, Hullernberg 2, Abdula 1, Nordstrand Husom 3, Morch Solumsmoen 1, Haugseng Horst, Svele Solberg 6, Hagen Lokka 2, Hogseth Cecilie 4, Rosenberg.
Biało-Czerwone zakończyły turniej w Chebie spotkaniem z Norwegią B. Reprezentacja Polski przystępowała do niego po dwóch wcześniejszych porażkach – ze Słowenią i Czechami. Norweżki z kolei miały za sobą dwa zwycięstwa i prowadziły w turniejowej tabeli. Spotkanie nie było jednak dla Polek wyłącznie walką o wynik. Norwegia B, podczas gdy pierwsza reprezentacja tego kraju rywalizuje w finałach EHF EURO Cup, była kolejnym wymagającym sparingpartnerem w przygotowaniach do grudniowych mistrzostw Europy, które po raz pierwszy odbędą się m.in. w Polsce (WIĘCEJ).
Podobnie jak dwa dni wcześniej, reprezentacja Polski przystąpiła do meczu w 17-osobowym składzie. W protokole ponownie zabrakło Karoliny Kochaniak. Rozgrywająca, która doznała urazu stawu skokowego w spotkaniu ze Słowenią, przez kolejne dni pozostawała pod stałą opieką sztabu szkoleniowego i fizjoterapeutów kadry. Wspólnie podjęto decyzję, że zawodniczka nie wystąpi również w niedzielę, aby zminimalizować ryzyko ewentualnych powikłań i przedłużenia jej przerwy w grze.
Arne Senstad zdecydował się rozpocząć spotkanie w następującym składzie: Adrianna Płaczek w bramce, a w ataku Daria Michalak, Paulina Uścinowicz, Aleksandra Rosiak, Monika Kobylińska, Magdalena Balsam i Natalia Pankowska.
Wyraźnie zmotywowane od pierwszych minut Polki potrafiły narzucić rywalkom swoje warunki. Wynik otworzyła Daria Michalak, a między słupkami bardzo dobrze spisywała się Adrianna Płaczek, która już na początku spotkania zanotowała kilka skutecznych interwencji. Do siatki trafiały również Natalia Pankowska z obrotu oraz Paulina Uścinowicz i Monika Kobylińska z drugiej linii. Po pięciu minutach Biało-Czerwone prowadziły więc 4:1!
Szczególnie dobrze w początkowej fazie meczu wstrzeliła się Uścinowicz. Kolejne trafienia rozgrywającej pozwoliły Polkom powiększyć przewagę do 6:2 w 8. minucie, a chwilę później na 7:2 podwyższyła Kobylińska. Biało-Czerwone były zdeterminowane i konkretne zarówno w ataku, jak i w obronie, dzięki czemu ich gra od początku spotkania naprawdę mogła się podobać.
Z czasem Senstad stopniowo wprowadzał na parkiet kolejne zawodniczki. Swoje minuty otrzymały m.in. Karolina Jureńczyk, Patrycja Noga i Joanna Gadzina, ale zmiany nie wpłynęły na poziom gry Biało-Czerwonych. Polki nadal kontrolowały przebieg spotkania i w 20. minucie prowadziły 13:8. Duża w tym zasługa Adrianny Płaczek, która kolejnymi interwencjami utrzymywała przewagę. W ataku skutecznością dalej imponowała Uścinowicz (6 goli do przerwy).
Biało-Czerwone nie zwalniały tempa i konsekwentnie starały się utrzymywać wysoką intensywność gry. W końcówce pierwszej połowy na parkiecie pojawiła się Zuzanna Zimnicka, a w defensywie swoje minuty otrzymała Dominika Więckowska. Polki nadal miały spotkanie pod kontrolą i w 27. minucie, po kontrataku wykończonym przez Joannę Gadzina, prowadziły nawet 17:11. Norweżki zdołały jednak odpowiedzieć w ostatnich minutach pierwszej połowy i zmniejszyć straty do 13:17.
Po zmianie stron Norweżki wyraźnie podkręciły tempo i szybko zmniejszyły straty do dwóch bramek (16:18). Biało-Czerwone odpowiedziały jednak równie szybko, odzyskując czterobramkową przewagę. W 35. minucie było 21:17. Spotkanie zaczęło przebiegać falami. Pięć minut później Norweżki ponownie zbliżyły się do Polek, tym razem na 22:24.
Rywalki zaostrzyły defensywę, przez co kolejne bramki przychodziły Biało-Czerwonym z większym trudem. W odpowiednim momencie ciężar gry wzięła na siebie jednak Monika Kobylińska. Jej kolejne trafienie na 26:22, zdobyte kwadrans przed końcem spotkania, poprzedziły udane akcje Polek w obronie, które pozwoliły ponownie zbudować bezpieczniejszą przewagę.
Co więcej, w 47. minucie Daria Michalak efektownym rzutem przez całe boisko podwyższyła prowadzenie Biało-Czerwonych do 28:23. Norweżki nie zamierzały jednak rezygnować i dziesięć minut przed końcem ponownie zbliżyły się na dwie bramki (27:29). Przewaga Polek przez długi czas oscylowała między dwoma a czterema trafieniami, dlatego losy zwycięstwa wciąż pozostawały otwarte.W końcowej fazie spotkania ważnymi interwencjami wsparła drużynę Paulina Wdowiak, ale Norweżki nadal pozostawały w grze.
Pięć minut przed końcem Biało-Czerwone prowadziły 30:27, ale przez kolejne akcje żadna z drużyn nie potrafiła znaleźć drogi do bramki. Każda upływająca sekunda przybliżała więc Polki do zwycięstwa. Wreszcie niemoc przełamała Joanna Gadzina, która trafiła na 31:27 i na trzy minuty przed końcem wydawało się, że Biało-Czerwone są już bardzo blisko wygranej.
Emocje pozostały jednak do samego końca. Norweżki odpowiedziały dwoma trafieniami i na dwie minuty przed końcową syreną przegrywały już tylko 29:31. Wtedy o czas poprosił Arne Senstad, chcąc uspokoić grę.
Magda Balsam trafiła na 32:29 i praktycznie zamknęła losy spotkania. Norweżki zdołały odpowiedzieć jeszcze jednym trafieniem, ale na więcej nie było ich już stać. Biało-Czerwone utrzymały przewagę i odniosły zwycięstwo na zakończenie turnieju w Chebie (32:30).
Tytuł MVP w reprezentacji Polski otrzymała Paulina Uścinowicz, która zakończyła spotkanie z siedmioma bramkami na koncie.
Kolejnym razem Biało-Czerwone zobaczymy na parkiecie 24 października w domowym towarzyskim meczu z Islandią w Arenie Katowice (BILETY). Inauguracja Mistrzostw Europy Kobiet 2026 czeka Polki 5 grudnia w katowickim Spodku w meczu z Francją (WIĘCEJ).
fot. Václav Nováček / Czech Handball







