Reprezentacja Polski mężczyzn pod wodzą selekcjonera Joty Gonzaleza wygrała z Rumunią w ramach meczu 2. kolejki kwalifikacji do Mistrzostw Europy 2028 w Danubius Arena w Tulczy 30:28 (19:16). Było to drugie spotkanie Biało-Czerwonych podczas listopadowego cyklu eliminacji. W środę Polscy zwyciężyli z Łotwą w Opolu 33:24.
Rumunia – Polska 28:30 (16:19)
Rumunia: Iancu, Vasile – Ilie, Nistor, Buzlem 11, Militaru, Cumpanici, Nagy, Dragan, Caba 1, Negru 1, Baba 1, Grigoras 11, Oancea, Stanciuc 3, Thalmaier.
Polska: Zembrzycki, Jastrzębski – Daszek 4, Jędraszczyk 5, Olejniczak 7, Pietrasik 2, Widomski 2, Jarosiewicz, Gębala M. 1, Mielczarski, Tomczak, Paterek 1, Dawydzik 2, Czapliński 6, Jankowski, Michałowicz.
Dla obu reprezentacji było to już 67. bezpośrednie starcie w historii. Niedzielny mecz w Tulczy oraz środowe spotkanie z Łotwą rozpoczęły rywalizację w Grupie 6 eliminacji EHF EURO 2028, w której walczą także Rumuni, mający za sobą czwartkową porażkę z Francją 27:34. Bezpośrednią przepustkę na turniej w Hiszpanii, Portugalii i Szwajcarii uzyskają dwie najlepsze drużyny z każdej grupy, a stawkę uzupełnią cztery zespoły z trzecich miejsc.
W niedzielnym meczu selekcjoner Jota Gonzalez postawił na ten sam skład szesnastu zawodników, co w spotkaniu z Łotyszami, a starcie w Danubius Arena poprzedziła minuta ciszy, którą na wniosek Związku Piłki Ręcznej w Polsce uczczono pamięć ofiar tragicznych wydarzeń w Krakowie. Biało-Czerwoni wybiegli też na parkiet z czarnymi opaskami na ramionach.
Samo spotkanie od początku było bardzo wyrównane, a bramki padały szybko. Już w 5. minucie Polacy zdołali jednak wyjść na trzybramkowe prowadzenie po trafieniu Mikołaja Czaplińskiego (5:2). Biało-Czerwoni, dzięki skutecznej grze w obronie i szybkim kontratakom, skrupulatnie powiększali przewagę. W 10. minucie, po szybkim ataku wykończonym przez Michała Daszka, było już 10:5 dla reprezentacji Polski.
Dobra postawa Polaków zaowocowała roszadami w składzie. Na parkiecie pojawili się zmiennicy, m.in. Piotr Jarosiewicz i Wiktor Tomczak, a do siatki rywali regularnie trafiał Piotr Jędraszczyk. Swoje w bramce robił też Marcel Jastrzębski, który w 23. minucie obronił rzut karny.
Rumuni, wspierani głośnym dopingiem z trybun, z czasem zdołali odrobić część strat i zmniejszyć dystans do dwóch bramek (12:14). Podopieczni Joty Gonzaleza opanowali jednak sytuację i mimo chwilowego przestoju kontrolowali przebieg gry, utrzymując trzy bramki przewagi w końcowych minutach. Pierwsza część spotkania zakończyła się prowadzeniem Biało-Czerwonych 19:16.
Po zmianie stron Rumuni ruszyli do ofensywy, jednak trafili na świetnie dysponowanego w bramce Marcela Jastrzębskiego, który obronił swój drugi rzut karny w tym spotkaniu. Polacy mieli jednak sporo problemów ze skutecznością w ataku, co rywale wykorzystali, zmniejszając w 33. minucie dystans do zaledwie jednej bramki.
W kolejnych minutach gra toczyła się w rytmie bramka za bramkę, a żaden z zespołów nie potrafił odskoczyć na więcej niż dwa trafienia. Po polskiej stronie na rozegraniu ponownie pojawili się Ariel Pietrasik, Wiktor Tomczak oraz Paweł Paterek, którzy dbali o utrzymanie tempa gry. Z kolei w drużynie z Rumunii ciężar zdobywania punktów brali na siebie Andrei Buzle oraz Demis Grigoras, zdobywcy 11 bramek.
Rumuńska obrona grała twardo, a głośny doping z trybun mocno napędzał gospodarzy. Biało-Czerwoni potrafili jednak wychodzić z opresji i nie pozwolili rywalom nawet na moment objąć prowadzenia. Bardzo dobre spotkanie rozgrywali Michał Olejniczak (7 bramek), Mikołaj Czapliński (6 bramek) oraz Piotr Jędraszczyk (5 bramek).
W samej końcówce to reprezentanci Polski zachowali więcej zimnej krwi. Na pięć minut przed końcem, za sprawą trafienia Michała Daszka, Polacy odbudowali trzybramkową przewagę. W ostatnich fragmentach grę pociągnął Michał Olejniczak, udanie wykańczając kluczowe akcje.
W 59. minucie Rumun Andrei Oancea przestrzelił, a chwilę później kolejną ważną interwencją wykazał się Marcel Jastrzębski. Na 19 sekund przed końcową syreną trener Jota Gonzalez poprosił o czas. Choć w ostatniej akcji rzut Michała Daszka nie znalazł drogi do siatki, Polacy dowieźli wygraną do końca, triumfując 30:28.
Niedzielne spotkanie zakończyło listopadową część kwalifikacji do EHF EURO 2028. Po dwóch meczach Polacy mogą pochwalić się bilansem dwóch zwycięstw. Kolejne spotkania eliminacyjne Biało-Czerwoni rozegrają już w przyszłym roku, kiedy w marcu dwukrotnie zmierzą się z Francją.
fot. Rumuńska Federacja Piłki Ręcznej







