Strona główna | Seniorki | El. ME: wygrana Polek w debiucie selekcjonera

El. ME: wygrana Polek w debiucie selekcjonera

 

Reprezentacja Polski kobiet pokonała Wyspy Owcze (28:16) na inaugurację eliminacji do Mistrzostw Europy, które w 2020 roku odbędą się w Danii oraz Norwegii. Biało-Czerwone szybko zbudowały przewagę, z którą bezpiecznie dotarły do mety.

Fott: Piotr Matusewicz / PressFocus

Polki o awans na mistrzostwa Starego Kontynentu biją się w grupie 7. Naszymi rywalkami są Rumunia, Ukraina oraz Wyspy Owcze. Pierwszy mecz przypadł na domowe starcie z ostatnimi z wymienionych.

Wyspiarki w eliminacyjnym gronie odgrywają rolę autsajderów. Choć w większości ich kadrę tworzą młode i ambitne zawodniczki, a kilka z nich próbuje swoich sił zagranicą, każdy inny rezultat niż wysokie zwycięstwo gospodyń byłby dużą sensacją. Na mistrzostwa awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy. Kolejna ma szanse na promocję, jeśli okaże się najlepszą spośród zespołów z 3. miejsca.

Dla Polek spotkanie to było szczególne nie tylko ze względu na start kwalifikacji. W Kwidzynie debiutował bowiem nowy selekcjoner reprezentacji – Arne Senstad. Co prawa nie miał on zbyt wiele czasu na wprowadzenie zmian, ale wszystkich ciekawił początek nowego rozdziału w historii polskiej drużyny. Norweg powołaniami jednak nie zaskoczył. Do zespołu powróciła za to Kinga Grzyb.

Polki od pierwszego gwizdka chciały udowodnić swoją wyższość i z miejsca wybić rywalkom z głów marzenia o sprawieniu sensacji. Premierowe dwa gole autorstwa Kingi Achruk były tylko preludium do kolejnych hurtowych trafień Biało-Czerwonych. Gospodynie dominowały w każdym aspekcie gry. Pierwszy kwadrans został spięty klamrą, czyli kolejną bramką Achruk i prowadzeniem Polski 8:3.

Po tym jednak gospodynie spuściły nieco z tonu, a rywalki złapały oddech. Kilka bramek Marity Mortensen doprowadziło do zmniejszenia strat wyspiarek do dwóch trafień (6:8, 20. min.). Polki zacięły się nieco w ataku, nie mogły złapać odpowiedniego tempa. Reagować musiał Arne Senstad.

Norweg podczas czasów na żądanie przez cały mecz bardzo spokojnie przekazywał uwagi i polecenia swoim podopiecznym. Wskazówki debiutującego selekcjonera pomogły na tyle, że do przerwy przewaga Polek z powrotem wzrosła do czterech “oczek” (12:8).

Drugą partię gospodynie rozpoczęły z identycznym animuszem, co całe spotkanie. Osiem minut po ponownym wyjściu z szatni wyszły na najwyższe w meczu prowadzenie (16:10, 38. min.), które zaraz podwyższyły o kolejną bramkę (17:10). Oba trafienia należały do Anety Łabudy, która drugą połowę zaczęła wyśmienicie. Duża zasługa w tym Adrianny Płaczek, która o wiele lepiej rozpoczęła drugą partię w bramce i z łatwością wyprowadzała kontry (Polki zapunktowały tak cztery razy, rywalki – tylko jeden).

Tym razem Polki zadyszki już nie złapały i do końca spotkania tylko podwyższały swoje prowadzenie. Najwyższe oglądaliśmy na sam koniec spotkania, kiedy wynik ustaliła Aleksandra Zych (28:16).

Na odnotowanie zasługuje 700. bramka w reprezentacji zdobyta przez Kingę Grzyb. Skrzydłowa całe spotkanie zakończyła z trzema trafieniami na koncie.

Najskuteczniejsza po polskiej stronie była jednak MVP spotkania – Monika Kobylińska (7 goli), dla rywalek najczęściej trafiała zaś Maria Weyhe (4 razy).

Dla Polek był to wymarzony start w kwalifikacjach. Dużo trudniejsze zadanie czeka je jednak już w sobotę. Wtedy Biało-Czerwone udadzą się na wyjazd na Ukrainę, które na inaugurację uległy trzema golami Rumuni..

El. ME 2020 / Grupa 7 / 1. kolejka:

POLSKA – WYSPY OWCZE 28:16 (12:8)

POLSKA: Gawlik, Płaczek – Łabuda 5, Kobylińska 7, Grzyb 3, Matuszczyk 3, Kudłacz-Gloc 2, Janiszewska 1, Zych 1, Drabik 1, Gęga, Kochaniak, Szarawaga, Świerżewska, Achruk 4, Sobiech 1.

WYSPY OWCZE: Petersen, Fridmundsdottir – Larsen, A Dunga, Hansen 3, Mortensen 3, Henneberg, Skylv Midjord, Christophersen 2, Samuelsen 2, Joensen, Weyhe 4, Brandenburg, Eystberg 1, Poulsen 1, A Borg.

Sędziowali: Valery i Yury Butskevich (obaj z Białorusi).

Widzów: 1500