Węgry, Islandia i Włochy – z tymi drużynami reprezentacja Polski mężczyzn zmierzy się w fazie grupowej Mistrzostw Europy Mężczyzn 2026. Zanim zabrzmi pierwszy gwizdek inauguracyjnego starcia z Węgrami (piątek 16 stycznia godz. 20.30), przyjrzyjmy się bliżej sylwetkom naszych przeciwników.
Biało-Czerwoni rozpoczną w piątek swój dwunasty w historii udział w mistrzostwach Starego Kontynentu, a Mistrzostwa Europy Mężczyzn 2026 odbędą się w dniach od 15 stycznia do 1 lutego roku w Danii, Norwegii i Szwecji.
Polacy w ramach fazy grupowej tego turnieju trafili do Grupy F razem z Węgrami, Islandią i Włochami, a mecze odbędą się kolejno w dniach 16 stycznia (godz. 20.30), 18 stycznia (godz. 18.00) i 20 stycznia (godz. 18.00) w szwedzkim Kristianstad. Transmisje na żywo będą dostępne na antenach Telewizji Polskiej (TVP Sport) oraz stacji Eurosport (Eurosport 1).
Niezbędnik kibica przed startem mistrzostw przygotowaliśmy TUTAJ. Teraz czas lepiej poznać naszych przeciwników.
Węgry
Pierwszy mecz turnieju reprezentacja Polski rozegra z historycznie zaprzyjaźnionymi Węgrami, którzy w ostatnich latach przed startem każdej dużej imprezy określani są mianem głównych pretendentów do roli tzw. „czarnego konia”.
Ambicje Madziarów sięgają nawet strefy medalowej, ale ostatnim razem reprezentacja Węgier awansowała do półfinału podczas Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku w Londynie (4. miejsce).
Historia ostatnich dużych turniejów w wykonaniu drużyny znad Balatonu to pewna sinusoida: rozczarowujące EHF EURO 2022 rozgrywane u siebie (15. miejsce), a następnie przegrana o włos walka do samego końca o miejsce w półfinale EHF EURO 2024 (5. lokata). Jeśli dodać do tego dwa ósme miejsca podczas mistrzostw świata 2023 i 2025, widać wyraźnie, że Węgrzy aspirują do grona ścisłej czołówki.
Zespół zdecydowanie rozwinął się od momentu objęcia funkcji selekcjonera przez Chemę Rodrígueza. Były wybitny rozgrywający z długoletnią przygodą w węgierskim potentacie z Veszprem objął kadrę w 2022 roku. Jego drużyna obecnie stanowi interesujące połączenie młodości z doświadczeniem.
Młodzi zawodnicy, tacy jak skrzydłowy Bence Imre (THW Kiel), bramkarz Kristóf Palasics (MT Melsungen) czy rozgrywający Gergo Fazekas i Zoran Ilić (obaj Orlen Wisła Płock), zdążyli już ograć się w bardzo mocnych klubach i zdobyć doświadczenie w Bundeslidze, Lidze Mistrzów lub Lidze Europejskiej. W połączeniu z doświadczonymi liderami zespołu, takimi jak kolejny przedstawiciel Nafciarzy Zoltan Szita, Adrián Sipos z MT Melsungen czy jeden z najlepszych obrotowych świata Bence Bánhidi z OTP-Bank Picku Szeged (wybrany najlepszym obrotowym Ligi Mistrzów oraz EHF EURO w 2020 roku), węgierska kadra wydaje się gotowa, by wreszcie zrobić kolejny krok i awansować do decydującego weekendu turnieju.
W ramach meczów przygotowawczych do mistrzostw, Węgry rozegrali dwa spotkania z Rumunią, zakończone zwycięstwami 33:23 oraz 40:34. W pierwszym meczu sześć bramek zdobył obrotowy Miklos Rosta.
Węgrzy to jeden z rywali, z którymi reprezentacja Polski rywalizowała najczęściej na międzynarodowej arenie. Do tej pory obie drużyny zmierzyły się aż 76 razy, z czego 29 zwycięstw odnieśli Biało-Czerwoni, 11 razy padł remis, a 36-krotnie triumfowali Madziarzy. Ostatnie starcia odbyły się dość dawno, bo w listopadzie 2023 roku. W ramach towarzyskiego dwumeczu na Węgrzech gospodarze triumfowali dwa razy – 31:27 i 36:26. Wyniki te najlepiej pokazują, że pierwszy mecz EHF EURO 2026 będzie dla naszej kadry bardzo wymagającym zadaniem.
Islandia
Islandia to kolejna reprezentacja, która od wielu lat z niecierpliwością wyczekuje wielkiego sukcesu na arenie międzynarodowej. Ostatnim razem drużyna z Wyspy Gejzerów stanęła na podium w 2010 roku podczas mistrzostw Europy w Austrii. W meczu o trzecie miejsce Islandia pokonała wówczas… Polskę (29:26).
Od tego czasu reprezentacji Islandii nie wiedzie się jednak aż tak dobrze. Choć cały czas w kadrze przewijają się wielkie nazwiska, ostatnie wyniki Islandczyków to “dopiero” 10. miejsce na EHF EURO 2024 i 9. lokata na Mistrzostwach Świata 2025. Podczas ME 2024 Islandczykom do półfinału zabrakło jednak tylko jednego punktu.
Także i tym razem indywidualne umiejętności graczy z Islandii muszą robić wrażenie. Choć czasy Arona Palmarssona już minęły, sztafetę pokoleń kontynuują po nim przede wszystkim aktualni triumfatorzy Ligi Mistrzów, czyli rozgrywający niemieckiego SC Magdeburg Ómar Magnússon (MVP Bundesligi w 2022 roku) oraz Gisli Kristjansson (MVP turnieju Final4 Ligi Mistrzów w 2023 i 2025 roku). Ostatnio islandzki tercet w Magdeburgu uzupełnił zresztą wszechstronny rozgrywający i filar defensywy Elvar Jónsson. W drugiej linii innego niemieckiego klubu, Rhein Neckar Loewen, szaleje w tym sezonie kolejny rozgrywający, Haukur Thrastarsson, z przeszłością w Industrii Kielce.
Drużyna prowadzona przez Snorriego Guðjónssona może liczyć również na efektywnych skrzydłowych jak Bjarki Elísson z Veszprém. Wielkim atutem może być także bramkarski duet, który tworzą znany z występów w Orlen Wiśle Płock, a obecnie gracz hiszpańskiej Barcy, Viktor Hallgrímsson oraz niezwykle doświadczony Björgvin Gústavsson, który wkrótce będzie świętował 20-lecie debiutu w reprezentacji (2006 rok) i ma na koncie blisko 300 występów w kadrze.
Przed startem EHF EURO 2026 Islandczycy, podobnie jak Węgrzy i Polacy, rozegrali dwa mecze kontrolne zakończone zwycięstwem nad Słowenią (32:26) i porażką z Francją (29:31). W pierwszym spotkaniu aż osiem goli rzucił Orri Thorkelsson, a w drugim po pięć razy zapunktowali Odin Richardson i Omar Magnusson.
Islandia to kolejny rywal, z którym na przestrzeni lat reprezentacja Polski mierzyła się bardzo często i ma niezwykle wyrównany bilans. Do tej pory drużyny zagrały ze sobą 65 razy, z czego 30-krotnie triumfowali Polacy, trzy razy padł remis, a w 32 przypadkach ze zwycięstwa cieszyli się Islandczycy.
Mając tę statystykę w pamięci, dziwić może, że ostatni mecz między tymi ekipami odbył się… jeszcze w 2017 roku. W ramach towarzyskiego spotkania w norweskim Elverum Islandia wygrała 24:21. Niedopuszczenie, aby islandzkie gwiazdy i tym razem zeszły z parkietu zwycięskie, może okazać się kluczowe w kontekście walki o awans do rundy głównej.
Włochy
Wystarczy powiedzieć, że w tym roku Włosi po raz pierwszy w historii awansowali na mistrzostwa Europy na drodze sportowej, aby oddać, że Italia dopiero odnajduje swoje miejsce na handballowych salonach.
Udział w EHF EURO 2026 będzie dla Włochów drugim występem w mistrzostwach Europy – poprzednio byli gospodarzami turnieju w 1998 roku (11. miejsce). Od tego czasu piłka ręczna nie cieszyła się w tym regionie wielką popularnością, ale w ostatnich latach trend ten uległ wyraźnej zmianie.
W 2025 roku Włosi po raz pierwszy od 28 lat wystąpili w mistrzostwach świata, zajmując 16. miejsce. Zwycięstwa z Tunezją, Algierią i Czechami odbiły się dużym echem. Po wspomnianym turnieju, gdzie Włochów prowadził Riccardo Trillini, tamtejsza federacja zdecydowała jednak o zmianie na stanowisku trenera. Zespół przejął Bob Hanning z Niemiec, który udanie poprowadził drużynę w końcówce eliminacji do EHF EURO 2026.
Na drodze do ME 2026 Włosi ponownie zwrócili na siebie uwagę, dotrzymując kroku Serbii i Hiszpanii. Kluczowym w kontekście awansu okazało się domowe zwycięstwo Italii z Serbami (31:30).
Jeśli chodzi o skład, Bob Hanning może liczyć na zawodników, którzy potwierdzili już swoją jakość w czołowych ligach międzynarodowych, takich jak najlepszy asystent w zespole rozgrywający Simone Mengon (TVB 1898 Stuttgart), skuteczny bramkarz Domenico Ebner (SC DHfK Lipsk), najlepszy strzelec drużyny na MŚ 2025 skrzydłowy Leo Prantner (Fuechse Berlin) i rozgrywający Mikael Helmersson (HSC 2000 Coburg), którzy występują w Niemczech, a także Thomas Bortoli (Istres Provence), Andrea Parisini (Limoges Handball) i Jeremi Pirani (Tremblay Handball) grający we Francji.
Włosi preferują ofensywną i agresywną obronę, stale wywierając presję na atak rywala. W ofensywie często opierają się na indywidualnych pojedynkach jeden na jednego, ale potrafią również przejść do wariantu z zawodnikami preferującymi rzuty z dystansu. Ich znakiem rozpoznawczym bywa gra z czterema rozgrywającymi na parkiecie.
Drużyna Boba Hanninga przed EHF EURO 2026 rozegrała najwięcej meczów towarzyskich spośród drużyn z Grupy F. Włosi wygrali z Rumunią (35:34) oraz Wyspami Owczymi (36:34), ale przegrali w rewanżu z Farerami wynikiem 34:38. W pierwszym i drugim meczu po siedem bramek zdobył Simone Mengon, a w trzecim spotkaniu sześć goli zdobył… Marco Mengon.
W starciach z Włochami Polacy mogą pochwalić się bardzo korzystnym bilansem gier. W 17 dotychczasowych meczach Biało-Czerwoni wygrali aż 13 razy, a oprócz tego dwa razy padł remis i dwa razy triumfowali Włosi. Ostatnie spotkanie, w ramach eliminacji ME 2024, rozegrane w kwietniu 2023 roku w Vigevano, zakończyło się naszym zwycięstwem wynikiem 31:29. Przytoczony rezultat najlepiej wskazuje jednak, że mimo dość skromnej handballowej tradycji Włochów, Polacy nie będą mogli pozwolić sobie, aby zlekceważyć przeciwników choćby na moment.
Terminarz meczów reprezentacji Polski mężczyzn w ramach fazy grupowej EHF EURO 2026:
16 stycznia, godz. 20.30: Polska – Węgry
18 stycznia, godz. 18.00: Polska – Islandia
20 stycznia, godz. 18.00: Polska – Włochy
Opracowano przy pomocy: eurohandball.com




![orlen_wspinaczka_2048x340_100kb[89]](https://zprp.pl/wp-content/uploads/2025/01/orlen_wspinaczka_2048x340_100kb89-1.jpg)
