17 stycznia 2026

M. Daszek: Sport lubi niespodzianki

“Sport lubi niespodzianki, więc skupmy się na sobie, postarajmy się trzymać blisko przeciwników, grać tak dobrze w obronie, jak w meczu z Węgrami, a wtedy wszystko może się wydarzyć” – w taki sposób rozgrywający Michał Daszek zapowiada niedzielne starcie reprezentacji Polski z Islandią (godz. 18.00). “Dachu” mówi też o znajomości z bramkarzem Islandii, sposobie gry rywali oraz perspektywach na swoją 400 bramkę w biało-czerwonych barwach.

Reprezentanci Polski nie mogą zaliczyć inauguracji tegorocznych mistrzostw Europy do udanych. W piątkowy wieczór Biało-Czerwoni stanęli naprzeciw Węgier, jednak spotkanie zakończyło się porażką Polaków 21:29. Rywale od początku narzucili swój rytm gry, szybko budując wyraźną przewagę, którą następnie konsekwentnie utrzymywali.

Już po niespełna dwóch dobach Polacy ponownie wyjdą na boisko. Starcie z Islandią odbędzie się w niedzielę 18 stycznia o godz. 18.00 i będzie miało kluczowe znaczenie dla dalszych losów turnieju. Biało-Czerwoni muszą sięgnąć po punkty, ponieważ porażka, przy jednocześnie korzystnym rezultacie Węgier w meczu z Włochami, przekreśli nasze szanse na awans do rundy głównej. Zapowiedź tego spotkania można znaleźć TUTAJ.

W piątek reprezentanci Polski wzięli udział w spotkaniu z mediami. Michał Daszek opowiedział m.in. o emocjach po meczu z Węgrami, następnych rywalach z Islandii oraz swoich reprezentacyjnych statystykach.

ZPRP: Czy opadły w was już emocje po meczu z Węgrami?

Michał Daszek, rozgrywający reprezentacji Polski: Myślę, że nie. Noc była ciężka dla mnie i pewnie dla większości chłopaków. Węgrzy nie byli wczoraj w najlepszej dyspozycji, więc mecz mógł się ułożyć inaczej. Mamy sobie trochę do zarzucenia, ale to już jest przeszłość. Przed nami mecz z Islandią, na który trzeba się pozbierać i znów dać z siebie wszystko, starając się walczyć o zwycięstwo.

Jak na przygotowanie do meczu wpływa stawka spotkania, które może zadecydować o naszym awansie z grupy?

Dla nas każdy mecz jest kluczowy i z takim podejściem chcieliśmy podejść do wszystkich spotkań, łącznie z tym z Węgrami. W piątek nie do końca nam to wyszło, więc możemy wyciągnąć wnioski. Nie mamy nic do stracenia. Postaramy się zagrać jak najlepsze spotkanie, żeby po meczu każdy z nas mógł spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że dał z siebie wszystko.

W reprezentacji Islandii jest wiele znajomych twarzy. Choćby Viktor Hallgrimsson, który jeszcze niedawno był twoim kolegą w Płocku. To znaczy, że wiesz, jak mu rzucać bramki?

Tak, ale on wie, jak bronić moje rzuty, więc to taka gra psychologiczna. Islandia ma bardzo dobry zespół z bardzo dużą jakością indywidualną na wielu pozycjach. Myślę, że rywale mają chrapkę nawet na półfinał i świetnie zdają sobie sprawę, że są w stanie to zrobić. Sport lubi jednak niespodzianki, więc my skupmy się na sobie, postarajmy się trzymać blisko przeciwnika, grać tak dobrze w obronie jak w meczu z Węgrami, a wtedy wszystko może się wydarzyć.

W tym sezonie miałeś już okazję zmierzyć się z największymi islandzkimi gwiazdami, które występują w SC Magdeburg. ORLEN Wisła Płock, w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów, przegrała na wyjeździe 26:27, ale trzeba pamiętać, że Niemcy to obrońcy tytułu. Czy możesz wyciągnąć coś dla siebie z tego meczu pod kątem spotkania z Islandią?

Myślę, że tak, chociaż uważam też, że naprawdę trudno przygotować się do takiego meczu, jak z Islandią, bo rywale nie grają skomplikowanie, tylko konsekwentnie jeden na jeden, a mają bardzo dużą jakość indywidualną. Wystarczy wspomnieć Gísliego Kristjánssona czy Omara Magnussona. To są fenomenalni zawodnicy w tym aspekcie. A nawet jak się przygotujesz na tych dwóch, to pojawi się trzeci, który też jest w stanie napsuć dużo krwi. To jest ciężkie dla każdej obrony. My jednak w meczu z Węgrami naprawdę dobrze pokazaliśmy się w defensywie, więc dołóżmy trochę więcej w ataku i w kontrataku i może być ciekawie.

Jesteś jednym z dwóch zawodników w obecnej kadrze, który pamięta ostatnie spotkanie reprezentacji Polski z Islandią, które odbyło się w 2017 roku w Elverum. Biało-Czerwoni przegrali 21:24, ty rzuciłeś trzy bramki…

Pamiętam ten mecz! Walczyliśmy wtedy bardzo fajnie. Mecz uciekł nam w końcówce, ale wyglądało to dobrze.

Co zrobić więc, żeby tym razem wygrać z Islandią?

Musimy utrzymać wysoki poziom obrony, ograniczyć błędy własne, których ostatnio było za dużo i dołożyć trochę więcej jeśli chodzi o skuteczność z czystych sytuacji, których też przestrzelilismy z Węgrami zdecydowanie za wiele.

Wiesz, że brakuje ci tylko dwóch bramek do osiągnięcia granicy 400 goli w kadrze jako 20. polski szczypiornista w historii?

Liczby kompletnie nie mają dla mnie znaczenia jeśli chodzi o grę, ale fajnie poznać takie statystyki. Jestem tutaj dla zespołu i chcę, aby funkcjonował on jak najlepiej. Czy mam pomóc na rozegraniu, czy na skrzydle, to dam z siebie wszystko, bo cieszę się, że trener widzi we mnie osobę, która może pomóc kadrze, a ja chcę się odwdzięczyć dobrą grą.

Ale cztery “stówki” pękną jeszcze w Szwecji?

Tak. Jak już teraz o tym wiem, to zrobię wszystko, żeby pękły!

Mecz Polska – Islandia odbędzie się w niedzielę 18 stycznia o godz. 18.00. Transmisja na żywo będzie dostępna na antenach Telewizji Polskiej (TVP Sport) oraz stacji Eurosport (Eurosport 1).

Pin It on Pinterest