18 stycznia 2026

M. Gębala: Mamy dużo jakości, której nie możemy pokazać przez własne błędy

Selekcjoner Jota Gonzalez oraz zawodnicy Michał Olejniczak, Arkadiusz Moryto i Maciej Gębala komentują przegraną z Islandią (23:31) w drugim meczu Mistrzostw Europy Mężczyzn 2026. “Mamy dużo jakości w zespole, a nie możemy jej pokazać przez własne błędy. Walczymy, bijemy się, a nie wychodzi. To jest przykre. Nieważne, jak dobra będzie nasza obrona i bramkarz, to przy tylu błędach nie da się wygrać z takimi zespołami jak Islandia czy Węgry” – mówi ostatni z wymienionych.

Reprezentacja Polski mężczyzn pod wodzą selekcjonera Joty Gonzaleza przegrała z Islandią (23:31) w swoim drugim meczu EHF EURO 2026. Taki wynik oznacza, że Biało-Czerwoni muszą czekać na zakończenie wieczornego spotkania Węgrów z Włochami, aby dowiedzieć się, czy utrzymają matematyczne szanse na awans do rundy głównej. Pełną relację z meczu można przeczytać TUTAJ.

Jak wynik i przebieg niedzielnego spotkania na gorąco komentują Biało-Czerwoni?

Jota Gonzalez, selekcjoner reprezentacji Polski: W trakcie pierwszej połowy byliśmy w stanie dobrze bronić, wykorzystując obronę w systemie 5-1. Wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno pokonać taką drużynę, jak Islandia, ale to nie zmienia faktu, że kolejny raz, tak jak w pierwszym meczu z Węgrami, straciliśmy dużo piłek. Mamy jeszcze bardzo dużo pracy przed sobą, bo musimy bardzo poprawić nasz atak. W drugiej połowie podjęliśmy ryzyko i graliśmy w ataku 7 na 6, dlatego Islandia była w stanie zdobyć kilka bramek na pustą bramkę, wykorzystując nasze błędy. Muszę się nad tym zastanowić i musimy poprawić ten element, bo dziś on nie działał, jak powinien. Do tego nie byliśmy w stanie pokonać ich w ataku w grze jeden na jeden, a wtedy gra się o wiele ciężej. Nasz problem na początku drugiej połowy znów wziął się z za dużej liczby strat. Kiedy rywale odskoczyli na osiem czy dziesięć bramek, było już bardzo trudno. Rywale grali potem spokojnie i mądrze. My natomiast zrobiliśmy się bardzo nerwowi i nie byliśmy w stanie grać naszych akcji. Teraz musimy być skupieni na naszym meczu z Włochami. To dla nas bardzo ważne, by ich pokonać i odnieść zwycięstwo w turnieju.

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy reprezentacji Polski: To był bardzo podobny mecz do spotkania z Węgrami. W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze, jeszcze lepiej niż wcześniej, zwłaszcza w obronie. Kiedy jednak zaczęliśmy grać bardziej nerwowo w końcówce pierwszej połowy, rywale wykorzystywali nasze błędy i odskoczyli na kilka bramek. Było trudno ich gonić po przerwie, a wariant 7 na 6 nam nie wyszedł. Islandia to bardzo dobry zespół, z bardzo dobrymi zawodnikami, który wie, jak grać. Robiąc tyle strat, co my, nie da się rywalizować z takim zespołem.

Michał Olejniczak, rozgrywający reprezentacji Polski: Bez wątpienia zespół z Islandii był dzisiaj lepszy. Rywale wykorzystywali nasze błędy. Trudno powiedzieć coś po takim spotkaniu… Znów zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, byliśmy w meczu, a wykorzystując więcej sytuacji mogliśmy do przerwy być w okolicach remisu, ale nawet te trzy czy cztery bramki straty nie były straszne. Karygodnie było to, że po przerwie od razu dostaliśmy od rywali kilka bramek z rzędu, a przewaga powiększyła się aż do ośmiu bramek. Brak mi słów. Jedyne, co mogę powiedzieć, to przepraszam w stronę naszych kibiców, bo staramy się zawsze grać jako zespół, chcemy grać lepiej, ale dziś czegoś zabrakło i byliśmy słabsi. W trakcie przerwy rywale przeanalizowali naszą grę, system 5-1 w obronie z fantastycznym Tomaszem Gębalą w środku, więc musieli coś zmienić. Rywale wprowadzili siódmego zawodnika do ataku, co pokrzyżowało naszą obronę. O porażce zadecydował jednak nasz pośpiech i błędy. Mecz z Włochami będzie dla nas bardzo istotny. Niech nikt nie myśli, że, nawet jeśli stracimy szanse na awans, to czeka nas tylko mecz o honor. Dla nas będzie to mecz o wszystko, ponieważ zadecyduje on o rozstawieniu w eliminacjach do mistrzostw świata. Wyjdziemy na mecz bardzo skoncentrowani i damy z siebie wszystko. Obiecuję, że pokażemy, że umiemy grać i wygrywać, żeby kibice cieszyli się z chociaż jednego zwycięstwa.

Maciej Gębala, obrotowy reprezentacji Polski: Za nami dobra pierwsza połowa, a w obronie cały mecz zagraliśmy dobrze. W drugiej połowie zrobiliśmy, sam nie wiem, ile błędów, przez co rywale mogli wyprowadzić wiele kontrataków. Kiedy rywale grali atak pozycyjny, mieli z nami problemy, ale my sami znów strzeliliśmy sobie w kolano tym, że robimy tyle błędów. Rzucając 21 bramek, nie da się wygrać meczu. Nieważne, jak dobra będzie obrona i bramkarz, to z takim atakiem nie da się wygrać z takimi zespołami jak Islandia czy Węgry. Wariant 7 na 6 pomógł nam w meczu z Węgrami, ale dziś nas dużo kosztował. Włosi w kolejnym meczu prawdopodobnie będą grać na nas ofensywną obronę 3-3, gdzie zgubienie piłki będzie równać się kontratakowi w naszą stronę sam na sam. Musimy ustrzec się błędów, tylko tak można wygrywać na takim poziomie. Szkoda tego meczu, bo mamy dużo jakości w zespole, a nie możemy tego pokazać przez własne błędy. Walczymy, bijemy się, a nie wychodzi. I to jest przykre. Motywacji w meczu z Włochami na pewno nie zabraknie, bo wiemy, że ten mecz będzie miał duże znaczenie w kontekście rozstawienia przed eliminacjami do mistrzostw świata. Jeśli zajmiemy czwarte miejsce w grupie, w przyszłości możemy trafić na potęgi. W Szwecji jest też dużo naszych kibiców, więc jesteśmy też winni walkę wszystkim, którzy za nas trzymają kciuki.

Przegrana z Islandią oznacza, że Biało-Czerwoni muszą czekać teraz na zakończenie wieczornego spotkania Węgry – Włochy (godz. 20.30), aby dowiedzieć się, czy utrzymają matematyczne szanse na awans do rundy głównej. Jeśli Madziarzy zdobędą chociaż jeden punkt, pozbawią nas nadziei na promocję. Ostatni mecz fazy grupowej Polacy rozegrają natomiast we wtorek przeciwko Włochom (godz. 18.00). Transmisja na żywo będzie dostępna na antenach Telewizji Polskiej (TVP Sport) oraz stacji Eurosport (Eurosport 1).

Pin It on Pinterest