“Wciąż szukam sposobów na poprawę poziomu kadry, stąd chęć sprawdzenia nowych zawodniczek” – mówi selekcjoner reprezentacji Polski kobiet Arne Senstad na temat powołań Biało-Czerwonych na zbliżający się dwumecz z Norwegią w ramach EHF EURO Cup 2026. I uzupełnia – “Po mistrzostwach świata zawodniczki dalej są bardzo zmotywowane do gry w kadrze i chcą walczyć o miejsce w składzie na tegoroczne EURO”.
W piątek 13 lutego poznaliśmy 18-osobową kadrę reprezentacji Polski kobiet, która już niedługo weźmie udział w zgrupowaniu szkoleniowym obejmującym dwa mecze EHF EURO Cup 2026 przeciwko Norwegii (mecze odbędą się w dniach 5 i 7 marca).

Względem zespołu, który reprezentował biało-czerwone barwy podczas udanych Mistrzostw Świata Kobiet 2025 (11. miejsce), selekcjoner Arne Senstad zdecydował się dokonać czterech zmian.
Spośród tych, które wystąpiły w grudniowym turnieju, w Lubinie nie zobaczymy Nikoli Głębockiej, Magdaleny Drażyk, Joanny Granickiej i Dagmary Nocuń. Nowymi twarzami w polskiej kadrze będą natomiast obrotowe Patrycja Noga i Oliwia Kuriata, prawa rozgrywająca Oliwia Domagalska oraz lewa skrzydłowa Żaneta Lipok. W polskich barwach wystąpią naturalnie liderki naszego zespołu na czele z kapitan reprezentacji Moniką Kobylińską, którą dzieli już tylko siedem trafień od osiągnięcia granicy pół tysiąca bramek w narodowej koszulce.
“Oczywiście, że wciąż szukam sposobów na poprawę poziomu kadry, stąd chęć sprawdzenia nowych zawodniczek, które mogą dać coś nowego zespołowi. Miejsce w kadrze zawsze powinno wiązać się z dużą rywalizacją i być wielką dumą dla zawodniczek. Ostatnio pojawiło się kilka młodych interesujących dziewczyn, którym chcemy dać szanse, zachowując przy tym trzon drużyny złożony z liderek, które utrzymują wysoki poziom. W porównaniu do mistrzostw świata nie ma zbyt wielu zmian. Żadna zawodniczka nie straciła szans na dalsze występy. Co więcej, cieszę się, że po turnieju zawodniczki dalej są bardzo zmotywowane do gry w kadrze i chcą walczyć o miejsce w składzie na tegoroczne EURO” – mówi selekcjoner reprezentacji Polski Arne Senstad.
I kontynuuje – “Wciąż zastanawiam się przede wszystkim nad obsadą pozycji obrotowych. W żadnym wypadku nie skreślam Nikoli Głębockiej, która nie zrobiła nic złego i wciąż jest dla nas interesująca na przyszłość i będzie się liczyć, ale tym razem chcemy sprawdzić nowe zawodniczki, czyli Patrycję Nogę i Oliwę Kuriatę, które dobrze pokazują się ostatnio w klubie i udowadniają, że się rozwijają”.
Jeśli chodzi o “nowe” zawodniczki, dla Patrycji Nogi z KRASOŃ MKS Piotrcovii oraz Żanety Lipok z Enea MKS Gniezno będą to powroty do kadry. Lipok zadebiutowała już w 2018 roku, ale rozegrała wówczas tylko jeden mecz. W tym samym roku debiut w kadrze zaliczyła również Patrycja Noga, ale ona ma już na koncie pięć spotkań w biało-czerwonych barwach. Oliwia Kuriata z Enea MKS Gniezno i Oliwia Domagalska z KRASOŃ MKS Piotrcovii stoją natomiast przed szansą debiutu w seniorskiej reprezentacji Polski.
Wszystkie wymienione zawodniczki mogą pochwalić się dobrymi statystykami w ORLEN Superlidze Kobiet. Oliwia Domagalska plasuje się w szerokiej czołówce strzelczyń z 76 golami w 17 meczach na koncie. 50 bramek zdobyła w tym czasie Żaneta Lipok, 45 – Patrycja Noga, a 25 – Oliwia Kuriata.
Trener naszego zespołu odnosi się także do pozostałych nieobecnych, w tym Dagmary Nocuń, która po mistrzostwach świata rozwiązała kontrakt z czarnogórskim zespołem OTP Group Buducnost i obecnie pozostaje bez klubu.
“Dagmara obecnie nie gra, więc teraz nie może być brana pod uwagę w kontekście reprezentacji. Wierzę jednak, że Daga szybko wróci na dobry poziom. Na skrzydłach mamy wiele potencjalnych zawodniczek. Wcześniej ciekawą opcją była dla nas Weronika Weber, ale jest teraz kontuzjowana, więc postawiliśmy na Żanetę Lipok i jesteśmy bardzo ciekawi, jak razem z pozostałymi spisze się w bardzo trudnych meczach z Norwegią” – wyjaśnia Senstad.
I dodaje – “Jeśli chodzi o rozgrywające, to chciałbym, żeby była wśród nich jeszcze większa konkurencja. Chcemy zawodniczek z nieco większą siłą fizyczną, żeby mogły grać również w obronie. Joanna Granicka, Magdalena Drażyk czy Aleksandra Tomczyk to dobre zawodniczki, ale są do siebie dość podobne, czyli dość małe, zwinne i opierają swój styl gry na szybkości, dlatego teraz szukamy nieco innych rozwiązań. Być może sprawdzimy Monikę Kobylińską na środku rozegrania, żeby grać z dwiema leworęcznymi rozgrywającymi? Oliwia Domagalska była już na szerokich listach w przeszłości, ale ze względu na kontuzje jej rozwój trochę zahamował. Kiedy poradziła sobie z problemami zdrowotnymi, zasłużyła na swoją szansę”.
Zmiany dotyczą także sztabu szkoleniowego naszej kadry. W miejsce Eirika Haugdala, który po zakończeniu MŚ 2025 przestał pełnić funkcję trenera współpracującego, odpowiadającego także za pracę z bramkarkami, do grona szkoleniowców ponownie dołączył Tomasz Błaszkiewicz.
“Tomek to świetny gość, który daje dużo pozytywnego naszym bramkarzom, co udowadnia na co dzień w pracy z wieloma klubami. Był już w naszym sztabie w przeszłości, dlatego wiem, że na pewno znów wykona bardzo dobrą pracę. Szkoda, że nie ma z nami już Eirika, który był bardziej asystentem niż trenerem bramkarek, ale inne obowiązki zawodowe uniemożliwiły mu dalsze łączenie kilku funkcji” – tłumaczy Senstad.
Przypominamy, że Biało-Czerwone swój pierwszy mecz w 2026 rozegrają na polskiej ziemi. Już w czwartek 5 marca o godz. 18.00 reprezentacja Polski kobiet zmierzy się z Norwegią w Hali Widowiskowo-Sportowej Regionalnego Centrum Sportowego w Lubinie. Rewanż z Norwegią zaplanowano natomiast na sobotę 7 marca w Steinkjer (godz. 18.15).
Sprzedaż biletów na mecz Polska – Norwegia wciąż trwa (TUTAJ)! W ofercie dostępne są bilety normalne, ulgowe, grupowe oraz dla osób niepełnosprawnych. Co o meczach z mistrzyniami świata sądzi nasz szkoleniowiec?
“Cieszę się, że dostaniemy szansę zagrania z najlepszym zespołem na świecie. Wiem, że rywalki przyjadą w najmocniejszym składzie, więc naprzeciw nam staną topowe zawodniczki. To będą dla nas trudne spotkania, ale mogą nam dużo dać. Wyniki mogą okazać się niekorzystne, ale jak przekonaliśmy się już wiele razy, tylko walcząc z takimi zespołami ze stuprocentowym zaangażowaniem, możemy przekonać się, na jakim poziomie jesteśmy. Takie powinno być nasze nastawienie, aby dać z siebie wszystko i wyciągnąć z tych spotkań, ile się da. Myślę, że to będzie też bardzo dobra okazja dla polskich kibiców, aby zobaczyć, jak poradzimy sobie w starciu z najlepszymi” – przekonuje Senstad.
Spotkania z mistrzyniami świata odbędą się w ramach EHF EURO Cup 2026, czyli rozgrywek towarzyszących kwalifikacjom do Mistrzostw Europy Kobiet 2026. Jako współgospodarz turnieju finałowego, Polska nie bierze udziału w eliminacjach. To właśnie EHF EURO 2026 Kobiet jest tegoroczną imprezą docelową, której podporządkowane będą wszystkie wcześniejsze przygotowania.
Na koniec rozmowy selekcjoner Senstad odnosi się do dłuższej perspektywy i budowania zespołu na grudniowe mistrzostwa, a także niedawno opublikowanego przez Europejską Federację Piłki Ręcznej rankingu kadr narodowych (WIĘCEJ).
“Dziesiąta pozycja w rankingu EHF to dość dobry wyznacznik tego, gdzie się aktualnie znajdujemy. Oznacza to, że jesteśmy w szerokiej czołówce, ale wciąż mamy przed sobą dużą pracę, aby wejść na poziom dający szansę na grę w czołowej ósemce. Potrafimy grać dobrą piłkę ręczną, ale potrzebujemy utrzymywać równy poziom przez całe 60 minut i nad tym musimy pracować. W tym okresie roku wyniki nie będą dla nas kluczowe. Będziemy skupiać się nad rozwojem drużyny i przygotowaniem do EURO” – kończy Norweg.




![orlen_wspinaczka_2048x340_100kb[89]](https://zprp.pl/wp-content/uploads/2025/01/orlen_wspinaczka_2048x340_100kb89-1.jpg)
