7 marca 2026

Norweżki znów pokazały klasę. Kolejna lekcja od mistrzyń świata

Reprezentacja Polski kobiet pod wodzą selekcjonera Arne Sentada przegrała w sobotę w Steinkjer z mistrzyniami świata z Norwegii (16:32) w ramach spotkania 4. kolejki EHF EURO Cup 2026. Dla Biało-Czerwonych, których głównym celem w bieżącym cyklu reprezentacyjnym jest dobry wynik w grudniowych Mistrzostwach Europy Kobiet 2026, była to kolejna okazja, aby zebrać bezcenne doświadczenie w starciu z topowym rywalem.

Norwegia – Polska 32:16 (17:8)

Polska: Płaczek, Wdowiak – Polańska, Olek 1, Noga 1, Kuriata, Kobylińska 1, Janas, 1 Rosiak 1, Domagalska 1, Kuźmińska 1, Balsam 1, Pankowska, Nosek 3, Michalak 1, Uścinowicz 4.

Norwegia: Raasok, Krogh – Hulleberg, Kristiansen 2, Obaidli 1, Skogrand 4, L. Deila 2, Breistøl 1, Reistad 6, Hovden 2, Hesselberg 1, T. Deila 3, Wollik 5, Muri 2, Magnussen 1, Høgseth 2.

Choć jeszcze w czwartek wieczorem obie ekipy mierzyły się Lubinie, gdzie Biało-Czerwone uległy Norwegii wynikiem 24:31 przy wsparciu kompletu publiczności, już w sobotę miało dojść do polsko-norweskiego rewanżu w Steinkjer.

Polki nie miały zatem zbyt wiele czasu, aby przeżywać czwartkową porażkę. Podróż do Norwegii rozpoczęła się już w piątek w godzinach porannych. Spośród 18-osobowego składu, który od niedzieli trenował w Lubinie, na pokładzie samolotu do Trondheim zabrakło Barbary Zimy oraz Wiktorii Kostuch.

Sobotnie spotkanie miało okazać się wyjątkowe dla przynajmniej czterech osób. Selekcjoner Arne Senstad wrócił bowiem do własnego kraju i poprowadził Polskę przed swoją publicznością. W Norwegii mogło dojść także do bardzo miłego jubileuszu dla kapitan reprezentacji Polski, Moniki Kobylińskiej. “Kobi” brakowało bowiem już tylko trzech bramek, aby osiągnąć granicę pół tysiąca goli w narodowych barwach! Debiutanckiego gola zdobyć mogła natomiast Oliwia Domagalska, a przed szansą pierwszego występu w kadrze stanęła Oliwia Kuriata.

Niestety, także i tym razem Norweżki dość szybko udowodniły swoją klasę, co szybko znalazło odzwierciedlenie na tablicy wyników. Biało-Czerwone ponownie próbowały wariantu obrony w systemie 5-1, ale Henny Reistad i spółka zdawały się mieć receptę na takie rozwiązanie. Mistrzynie świata grały szybko, zdecydowanie, a przede wszystkim bardzo skutecznie.

Kilka minut po starcie było 3:0, a po niespełna kwadransie już 7:2 dla gospodyń. Polki przede wszystkim miały bardzo duże problemy ze zdobywaniem kolejnych bramek. Dość powiedzieć, że w trakcie pierwszej połowy tylko jedna nasza zawodniczka, Paulina Uścinowicz, dwa razy znalazła drogę do norweskiej siatki. Norweżki grały twardo, a na domiar złego dobry dzień w biurze notowała bramkarka June Krogh. Efekt? Kolejne norweskie kontrataki, które tylko pogłębiały różnicę. Na domiar złego urazu stopy nabawiła się Monika Kobylińska.

Do końca pierwszej części przewaga Norweżek wzrosła do dziewięciu “oczek” (17:8). Po powrocie do gry obraz meczu nie zmienił się. Gospodynie dalej kontrolowały przebieg wydarzeń i stopniowo powiększały swoją przewagę. W 42. minucie wynik brzmiał już 22:10.

Na tym etapie meczu pierwsze minuty w seniorskiej kadrze rozegrała już Oliwia Kuriata, a debiutancką bramkę zdobyła Oliwia Domagalska. Zdecydowanie najgroźniejszą z Biało-Czerwonych wciąż była jednak Paulina Uścinowicz.

Finalne minuty ubiegły pod znakiem rotacji w polskim zespole oraz konsekwencji w pilnowaniu przewagi z norweskiej strony. Tuż przed końcem meczu gospodynie popisały się jeszcze jedną serią, dzięki czemu ostatecznie Norweżki zwyciężyły wynikiem 32:16. Tytułami MVP spotkania wyróżnione zostały Aleksandra Rosiak i June Krogh.

Kolejnym razem reprezentację Polski zobaczymy na parkiecie niemal równo za miesiąc. W środę, 8 kwietnia, Biało-Czerwone zmierzą się na wyjeździe ze Słowacją, a w niedzielę, 12 kwietnia, podejmą Rumunię. Mecze odbędą się w ramach dwóch ostatnich kolejek fazy grupowej EHF EURO Cup 2026. Polki wciąż mają szanse na awans do turnieju finałowego.

Pin It on Pinterest