“Powołanie do reprezentacji to dla mnie bardzo duże zaskoczenie. Do zespołu mogę wnieść doświadczenie, a oprócz tego będę chciała pokazać waleczność i serce do gry. Mam taki charakter, dzięki któremu nigdy nie odpuszczam” – mówi Joanna Gadzina, która po przeszło dziesięciu latach wraca do gry w narodowych barwach. Ostatnim razem wystąpiła w biało-czerwonej koszulce… w meczu o brązowy medal Mistrzostw Świata Kobiet w 2015 roku!
W środę 25 marca poznaliśmy skład reprezentacji Polski kobiet na kwietniowe mecze 5. i 6. kolejki fazy grupowej EHF EURO Cup 2026 przeciwko Słowacji (8 kwietnia o godz. 18.00 na wyjeździe) oraz Rumunii (12 kwietnia o godz. 18.00 w Radomiu – BILETY). Pełna lista powołanych dostępna jest TUTAJ.
Bez wątpienia największym zaskoczeniem na liście przygotowanej przez selekcjonera Arne Senstada jest nazwisko Joanny Gadziny. 33-letnia lewa skrzydłowa ma już co prawda na koncie 15 meczów w reprezentacji Polski, w których rzuciła 15 bramek, ale ostatnim razem widzieliśmy ją w kadrze przeszło dziesięć lat temu!
“Powołanie Joanny to dla mnie żadna sensacja. Na pozycji lewych skrzydłowych mamy liderkę w postaci Darii Michalak, ostatnio była z nami młoda Wiktoria Kostuch, a teraz chcemy postawić na większe doświadczenie w postaci Joanny. Wiem, że choć będzie nowa w naszej drużynie, będzie gotowa do gry na 100%” – tłumaczył niedawno Arne Senstad (WIĘCEJ).
Słowa Norega potwierdzają statystyki. Skrzydłowa KRASOŃ MKS Piotrcovii z przeszłością w klubach ze Szczecina, Elbląga, Lublina i Jarosławia znajduje się ostatnio w bardzo dobrej formie. W bieżącym sezonie ORLEN Superligi Kobiet rzuciła już 78 bramek w 20 spotkaniach, grając ze średnią skutecznością 74%, a w środowym ćwierćfinale Pucharu Polski Kobiet trafiła siedem razy.
W narodowych barwach Gadzina może pochwalić się 4. miejscem na mistrzostwach Europy U-18 w 2010 roku oraz 7. miejscem na mistrzostwach świata U-21 w 2012 roku. W seniorskiej kadrze zadebiutowała w 2012 roku w meczu eliminacyjnym przeciwko Litwie, zdobywając pięć bramek, a jej największym osiągnięciem na tym poziomie jest 4. miejsce na mistrzostwach świata w 2015 roku.
W rozmowie na temat powrotu do reprezentacji, Joanna Gadzina mówi nam m.in. o towarzyszących jej emocjach związanych z powołaniem, czasie absencji w kadrze, wspomnieniach sprzed ponad dekady, nabytym doświadczeniu i nadziejach na przyszłość.
Maciej Szarek, Związek Piłki Ręcznej w Polsce: Środowe powołanie otrzymane od selekcjonera Arne Senstada było dla ciebie zaskoczeniem?
Joanna Gadzina, skrzydłowa reprezentacji Polski i KRASOŃ MKS Piotrcovii: Bardzo dużym! To też dla mnie ogromne wyróżnienie. Nie spodziewałam się, że kiedyś dostanę jeszcze w ogóle szansę na grę w reprezentacji Polski! Bardzo się cieszę z powołania i już nie mogę doczekać się, żeby pojechać na zgrupowanie. Będę chciała wykorzystać tę szansę do maksimum.
Pamiętasz w ogóle, kiedy ostatnio zagrałaś w reprezentacji Polski?
Myślę, że ostatni mój występ w kadrze był ponad dziesięć lat temu, jeszcze za czasów trenera Kima Rasmussena. Jeśli dobrze pamiętam, był to udział w Mistrzostwach Świata Kobiet 2015, w których zajęłyśmy czwarte miejsce.
Zagrałaś wówczas w meczu o brązowy medal i rzuciłaś bramkę… Rumunkom, z którymi zmierzysz się i tym razem w Radomiu.
To są piękne wspomnienia, które zostaną ze mną na zawsze. Wspominam te czasy z dużym sentymentem. Zagrałam na tych mistrzostwach w bardzo młodym wieku. Znalazłam się w kadrze, która grała o medale mistrzostw świata obok wybitnych naszych zawodniczek. To była wielka okazja na rozwój i czerpanie doświadczenia.

Co sprawiło więc, że przez kolejne dziesięć lat nie oglądaliśmy cię w biało-czerwonych barwach?
Spotkało mnie wiele kontuzji. Po powrocie z mistrzostw miałam pierwszy uraz, potem rehabilitację, a zaraz później przyszła kolejna kontuzja i tak dalej. To niestety zahamowało mój rozwój i oczywiście szkoda, że tak to się potoczyło…
Myślę, że w pewnym momencie straciłam już nadzieję na powrót do kadry. Skupiłam się w pełni na powrocie do zdrowia i występach klubowych. Zawsze dawałam z siebie 100%, ale myśli o kadrze odłożyłam gdzieś na bok. Bardzo się cieszę, że piłka ręczna potrafi jeszcze mnie miło zaskoczyć!
Dołączasz do kadry w kluczowym momencie, podczas jednego z ostatnich zgrupowań przed grudniowymi Mistrzostwami Europy Kobiet 2026, które odbędą się m.in. w Polsce. Wyobrażałaś sobie już siebie na parkiecie katowickiego Spodka?
Zagrać na mistrzostwach przed własną publicznością to będzie na pewno wielkie wyróżnienie dla wszystkich zawodniczek, które znajdą się w składzie. Ja o tym jeszcze nie myślę. Skupiam się na najbliższym zgrupowaniu i to jest dla mnie najważniejsze. Chcę dać z siebie to, co najlepsze, a kolejne decyzje będą zależały wyłącznie od selekcjonera.
Oczywiście, że z tyłu głowy mam to, że chciałabym, aby przygoda z kadrą potrwała dłużej, ale droga do tego wiedzie przez jak najlepsze występy na najbliższym zgrupowaniu. Dzięki ciężkiej pracy będę chciała wkraść się w łaski trenera i jeśli tylko byłaby okazja przyjechać na kolejne zgrupowanie, to biorę ją w ciemno.
Jeśli miałabyś porównać reprezentację Polski kobiet sprzed 10 lat oraz dzisiejszą, co ci przychodzi do głowy?
To są zupełnie inne reprezentacje. Mamy inne pokolenie, inne zawodniczki, inne charaktery. Dziesięć lat temu miałam zaszczyt gry z największą śmietanką w historii naszej reprezentacji kobiet, a teraz większość składu to wciąż młode zawodniczki z dużym potencjałem. Mamy wiele młodych i zdolnych dziewczyn, z których możemy mieć wiele radości w przyszłości.
Ze wsparciem trzech klubowych koleżanek – Natalii Pankowskiej, Patrycji Nogi i Oliwii Domagalskiej – aklimatyzacja w drużynie powinna być formalnością, prawda?
Myślę, że z wejściem do drużyny nie będę mieć żadnych problemów. Oprócz zawodniczek z Piotrkowa Trybunalskiego, w kadrze jest wiele dziewczyn, z którymi grałam wcześniej w innych klubach. Mam nadzieję, że drużyna mnie szybko dobrze przyjmie i od razu złapiemy dobre “flow”.
Porównując obecną sytuację do wejścia do drużyny dziesięć lat temu, jestem w zupełnie innym położeniu i mam zupełnie inne podejście. Mam za sobą o wiele większe doświadczenie, ale mogę powiedzieć, że z tego powołania cieszę się chyba jeszcze bardziej niż wtedy!
Co jest twoją najmocniejszą stroną, którą będziesz chciała wnieść do kadry?
Myślę, że moim atutem jest dobra gra w obronie na pozycji skrzydłowej. Czerpię z doświadczenia, dzięki czemu wiem, kiedy trzeba przesunąć, kiedy wybiec, a kiedy odpuścić. W ataku bardzo dobrze czuję się w kontrataku. Lubię szybką piłkę ręczną. Do zespołu mogę wnieść na pewno doświadczenie, o którym mówiliśmy. Mam już za sobą wiele lat gry. Oprócz tego będę chciała pokazać waleczność i serce do gry. Mam taki charakter, dzięki któremu nigdy nie odpuszczam i będę chciała to dać drużynie.
Śledziłaś ostatnie występy reprezentacji Polski kobiet?
Oczywiście, że przez cały czas śledziłam. Zarówno wyniki całej drużyny, jak i konkretne losy moich koleżanek. To, że nie byłam powoływana, nie sprawiło, że się obraziłam. Z zainteresowaniem oglądałam mecze i kibicowałam sprzed telewizora. Bardzo się cieszę, że teraz z powrotem będę w środku akcji. Granie z orzełkiem na koszulce to zawsze wielka radość i duma.




![orlen_wspinaczka_2048x340_100kb[89]](https://zprp.pl/wp-content/uploads/2025/01/orlen_wspinaczka_2048x340_100kb89-1.jpg)
