Reprezentacja Polski kobiet prowadzona w środę przez trenera Adriana Struzika pokonała na wyjeździe Słowację w ramach 5. kolejki EHF EURO Cup 2026 (34:21). Taki wynik, w połączeniu z jednoczesnym zwycięstwem Norwegii nad Rumunią (45:25), oznacza, że Polki wciąż są w grze o awans do turnieju Final4 tych rozgrywek. Decydujący mecz odbędzie się w niedzielę 12 kwietnia o godz. 18.00 przeciwko Rumunii w Radomiu (BILETY).
Słowacja – Polska 21:34 (10:13)
Polska: Płaczek, Wdowiak – Polańska, Gadzina 5, Noga 3, Kobylińska 1, Rosiak 1, Cygan 3, Balsam 11, Głębocka 1, Pankowska 1, Granicka 1, Nosek 1, Michalak 3, Górna 3, Uścinowicz.
Słowacja: Furgaláková, Yablonska, Ivanytsia – Vargova 3, Popovcová 3, Pócsíková 4, Šcípová, Šutranová 2, Ratvajská 1, Pastorková 1, Györiova 1, Hudák, Bujnochová 2, Lengyel, Rajnohová 3, Sabovová 1.
Bieżący tydzień zadecyduje o tym, czy reprezentacja Polski kobiet awansuje do wrześniowego turnieju Final4 EHF EURO Cup 2026. Pierwszym z kluczowych warunków było środowe wyjazdowe zwycięstwo Biało-Czerwonych nad Słowacją, a także oczekiwanie na korzystny rezultat dla Norwegii w starciu z Rumunią.
Polki wciąż miały w pamięci ostatnie spotkanie ze Słowacją, które odbyło się w połowie października ubiegłego roku w Mielcu. Reprezentacja Polski wygrała wówczas pewnie 28:20, prezentując bardzo skuteczną grę w obronie, która pozwoliła szybko zbudować bezpieczną przewagę. W środę liczyliśmy na podobny scenariusz.
Niestety, na Słowacji – z przyczyn zdrowotnych – zabrakło selekcjonera Arne Senstada (WIĘCEJ), dlatego 16-osobowa kadra Polski występowała w Sali pod dowództwem trenera asystenta Adriana Struzika. Spośród naszych reprezentantek, kapitan Monika Kobylińska potrzebowała tylko dwóch bramek, by osiągnąć granicę 500 goli w narodowych barwach, a skrzydłowa Joanna Gadzina miała wrócić do gry w reprezentacji po ponad 10-letniej przerwie.
Początek spotkania był dla Polek bardzo obiecujący. Biało-Czerwone szybko otworzyły wynik po zespołowej akcji wykończonej przez Patrycję Nogę, a chwilę później dołożyły skuteczną interwencję w obronie. Od pierwszych minut znakomicie między słupkami spisywała się Paulina Wdowiak, co pozwoliło naszej drużynie objąć prowadzenie 4:2 już po pięciu minutach gry.
Polki prezentowały się lepiej od rywalek, jednak przebieg meczu falował. Słowaczki doprowadziły do remisu 4:4, by po chwili znów oddać inicjatywę, gdy nasze zawodniczki odskoczyły na 7:4. Przewaga nie utrzymała się długo, bo gospodynie szybko zdobyły bramkę kontaktową na 6:7.
Największym atutem naszej drużyny była defensywa. W pewnym momencie Słowaczki nie potrafiły znaleźć drogi do naszej bramki przez blisko dziesięć minut. Choć Polki same były skuteczne w ataku, nie brakowało niestety strat przed oddaniem rzutu, przez co przewaga nie rosła tak szybko, jak byśmy chcieli.
Końcówka pierwszej połowy przyniosła dodatkowe emocje. Przy stanie 9:7 wydawało się, że Polki kontrolują sytuację, jednak rywalki zanotowały serię trzech trafień i w 27. minucie po raz pierwszy wyszły na prowadzenie (10:9). Na szczęście nasz zespół odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – cztery kolejne gole pozwoliły odzyskać kontrolę i zejść na przerwę z trzybramkową zaliczką (13:10).
W pierwszej połowie najskuteczniejsza była Magda Balsam, dobre zawody rozgrywały także Joanna Gadzina i Patrycja Noga, jednak kluczową postacią pozostawała Paulina Wdowiak, która wielokrotnie ratowała zespół efektownymi interwencjami.
Po przerwie Polki zaczęły modyfikować ustawienie w defensywie, przechodząc momentami na system 5-1 z wysuniętą Aleksandrą Rosiak. Trener Adrian Struzik stosował także konsekwentną rotację, a zmiany szybko przyniosły efekt, bo Biało-Czerwone ustabilizowały grę, w pełni przejęły inicjatywę i zaczęły stopniowo powiększać przewagę.
Z każdą kolejną minutą rosła kontrola naszego zespołu. Około 40. minuty było już 18:13 dla Polek, a niespełna kwadrans przed końcem przewaga wzrosła do sześciu trafień (20:14). Dobra organizacja gry w ataku, ograniczenie błędów i konsekwencja w obronie pozwalały utrzymywać Słowaczki na dystans i spokojnie kontrolować przebieg spotkania.
Wciąż bezbłędna była Magda Balsam (11 goli), niezależnie czy wykonywała rzuty karne, czy rzucała z rogu boiska. Bardzo udany powrót do kadry notowała także Joanna Gadzina (5 bramek), która również utrzymywała stuprocentową skuteczność. Nie był to natomiast najlepszy dzień dla naszej kapitan. Monika Kobylińska była mniej widoczna niż zwykle i na swoją bramkę nr 500 będzie musiała poczekać do kolejnego meczu.
W końcówce spotkania Polki nie zwalniały tempa i konsekwentnie powiększały swoją przewagę, kontrolując przebieg meczu do ostatniego gwizdka. Ostatecznie różnica na korzyść Biało-Czerwonych wzrosła aż do trzynastu “oczek” (34:21), co było najlepszym podsumowaniem naszej dominacji w drugiej połowie.
Środowa wygrana reprezentacji Polski, w połączeniu z jednoczesnym zwycięstwem Norwegii nad Rumunią (45:25), oznacza, że Polki wciąż pozostają w grze o awans do wrześniowego turnieju Final4 EHF EURO Cup 2026. Decydujący mecz odbędzie się w niedzielę 12 kwietnia o godz. 18.00 przeciwko Rumunii w Radomiu (BILETY). Po środowych wynikach wiemy już, że, aby znaleźć się w turnieju finałowym, Polki będą musiały wygrać minimum pięcioma bramkami.




![orlen_wspinaczka_2048x340_100kb[89]](https://zprp.pl/wp-content/uploads/2025/01/orlen_wspinaczka_2048x340_100kb89-1.jpg)
