Młodzieżowa reprezentacja Polski mężczyzn pod wodzą selekcjonera Mariusza Jurasika przegrała we wtorek z Izraelem (31:39) na zakończenie rundy pośredniej Mistrzostw Europy do lat 20 w Rumunii. Taki wynik oznacza, że Biało-Czerwoni zajęli drugie miejsce w Grupie 3 i od czwartku będą rywalizować w strefie miejsc 17-24.
Polska – Izrael 31:29 (14:19)
Polska: Burzawa, Kaleta – Witczak 1, Czertowicz 2, Lenckowski 2, Szostak 5, Kalata 5, Wisiński 3, Skierka 1, Stawicki 1, Siuda, Jeżowski, Latosiński, Bieniek, Trzaskowski 7, Rugała 2, Cebulski 2.
Po zakończeniu zmagań w fazie grupowej Mistrzostw Europy Europy Mężczyzn do lat 20 reprezentacja Polski rozpoczęła występy w rundzie pośredniej. Biało-Czerwoni zakończyli rywalizację w Grupie F na trzeciej pozycji, zabierając do kolejnego etapu dwa punkty wywalczone za zwycięstwo nad Czechami.
W walce o awans do strefy miejsc 9-16 podopieczni trenera Mariusza Jurasika zmierzyli się z reprezentacjami Izraela oraz Bośni i Hercegowiny, czyli trzecią i czwartą drużyną Grupy E. Promocję wywalczyć mieli zwycięzcy trzech grup rundy pośredniej oraz najlepszy zespół z drugich miejsc.
W pierwszym spotkaniu tej fazy Polacy przekonująco pokonali Bośnię i Hercegowinę, dzięki czemu znaleźli się o krok od realizacji tego celu. Przed starciem z Izraelem sytuacja była bardzo korzystna – do przypieczętowania awansu z pierwszego miejsca wystarczało nam każde zwycięstwo lub remis, a szans nie odbierała nawet niewielka porażka, która wciąż zapewnić mogła zwycięstwo w grupie lub najlepszy bilans spośród zespołów sklasyfikowanych na drugich miejscach w rundzie pośredniej.
Pierwszą bramkę dla Biało-Czerwonych zdobył we wtorek Mateusz Lenckowski, ale początek spotkania był bardzo wyrównany. Po sześciu minutach na tablicy wyników widniał remis 4:4. Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak Izraelczycy, którzy zaczęli wyraźnie dominować na parkiecie. Lepsza skuteczność i konsekwentna gra w ofensywie pozwoliły im szybko zbudować przewagę – w 10. minucie prowadzili już 8:5, a pięć minut później różnica wzrosła do pięciu trafień (14:9). W 20. minucie rywale osiągnęli najwyższe prowadzenie w tej części meczu, wygrywając 16:10.
W polskim zespole najaktywniejszym zawodnikiem był Daniel Wisiński, który starał się utrzymywać Biało-Czerwonych w grze. Po stronie Izraela nie do zatrzymania był natomiast Asaf Sharon, sprawiający naszej defensywie wiele problemów. Na szczęście, z upływem czasu podopieczni trenera Mariusza Jurasika ustabilizowali nieco swoją grę i poprawili organizację zarówno w ataku, jak i obronie, ale nie zdołali odrobić większości strat. Do przerwy rywale nadal utrzymywali bezpieczną przewagę (19:14).
Po zmianie stron Biało-Czerwoni wyszli na parkiet wyraźnie zmotywowani i od pierwszych minut ruszyli do odrabiania strat. Trzy szybkie bramki pozwoliły zbliżyć się do rywali na zaledwie dwa trafienia (17:19), a ciężar gry w ofensywie wziął na siebie Jakub Trzaskowski. Mimo lepszej postawy Polaków Izraelczycy zachowywali jednak zimną krew i przez dłuższy czas utrzymywali kilkubramkową przewagę. Nadzieje na odwrócenie losów spotkania odżyły jeszcze przy wyniku 25:27, lecz wtedy rywale odpowiedzieli trzema trafieniami z rzędu, ponownie odskakując na 30:25.
Był to moment przełomowy. Izrael nabrał rozpędu i po chwili popisał się kolejną znakomitą serią, powiększając prowadzenie do 35:26. W końcówce podopieczni trenera Mariusza Jurasika walczyli o każdą bramkę, mając świadomość, że końcowy bilans może mieć znaczenie w rywalizacji o awans do strefy miejsc 9-16, ale Izrael nie pozwolił odebrać sobie kontroli nad meczem i utrzymał bezpieczną przewagę, zwyciężając 39:31.
Taki wynik oznacza, że Biało-Czerwoni zajęli drugie miejsce w Grupie 3, ale lepszym bilansem od nich może pochwalić się Austria, efektem czego Polacy będą rywalizować w strefie miejsc 17-24. Przed reprezentacją Polski jeszcze trzy spotkania w turnieju – rozgrywane w czwartek, piątek i niedzielę. Terminarz kolejnej fazy EHF opublikuje po zakończeniu wszystkich meczów rundy głównej i pośredniej. Wszystkie spotkania Mistrzostw Europy Mężczyzn do lat 20 można oglądać na żywo za pośrednictwem platformy EHF TV.
fot. EHF / Flaviu Buboi







