Strona główna | Europejskie Puchary | Azoty znów nie wykorzystały szansy

Azoty znów nie wykorzystały szansy

 

Nie udał się rewanż Azotów na Frainkinie Granollers. Tydzień temu puławianie zwycięstwo mieli podane jak na tacy, wypuścili je jednak z rąk w ostatnich sekundach spotkania. W 4. rundzie fazy grupowej pucharu EHF Polacy znów zmierzyli się z Hiszpanami. Do wygranej ponownie zabrakło bardzo niewiele. Rywale wygrali 30:29.

2018.04.11 Gdynia Pilka reczna mezczyzn PGNIG Superliga sezon 2017/2018 Spojnia Gdynia - Azoty Pulawy N/z Marko Panic Foto Piotr Matusewicz / PressFocus 2018.04.11 Gdynia Men handball Polish PGNIG Superliga season 2017/2018 Spojnia Gdynia - Azoty Pulawy Marko Panic Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Fot: Piotr Matusewicz / PressFocus

To było drugie starcie obu ekip na przestrzeni tygodnia. W zeszłą sobotę, po bardzo emocjonującym spotkaniu, padł remis 34:34, choć Azoty zwycięstwo miały na wyciągnięcie ręki. Zarówno dla polskiej, jak i hiszpańskiej ekipy, były to pierwsze punkty w grupie. Niestety, THW Kiel oraz duński GOG zdążyły już nieco odskoczyć w tabeli (THW ma 8 punktów, GOG – 4). Jeśli Azoty lub Granollers chciały jeszcze liczyć się w walce o awans, dwa punkty były obowiązkiem.

Między jednym a drugim polsko-hiszpańskim starciem w Puławach działo się dużo. W środę Azotowcy ulegli w PGNiG Superlidze po rzutach karnych Górnikowi Zabrze. Efektem, od 1 marca funkcję trenera zespołu przejął Zbigniew Markuszewski, a dotychczasowy szkoleniowiec Azotów – Bartosz Jurecki – został dyrektorem sportowym klubu.

Debiut nowego trenera przypadł właśnie na rewanż w Granollers. Zaczęło się niemrawo, bo gospodarze szybko zbudowali przewagę (4:1). Świetne interwencje Wadima Bogdanowa sprawiły jednak, że już w 12. minucie znów mieliśmy remis – po 5.

Pierwsze skrzypce znów odgrywały te same twarze, co tydzień wcześniej w Puławach. W pierwszej połowie oglądaliśmy pojedynek obrotowych: w hiszpańskiej ekipie bardzo efektywny był Adrian Figueras (5 bramek do przerwy), spośród Azotowców wyróżniał się zaś Łukasz Rogulski (trzy bramki w czterech próbach). Niestety, pięć minut przed przerwą Polak doznał kontuzji. Wcześniej Azoty straciły już Witalija Titowa. Po przerwie Rogulski wrócił jednak na parkiet.

Hiszpanie wykorzystywali problemy Polaków i wciąż utrzymywali inicjatywę. Z 5:5 zrobiło się 10:6. Azoty grały nieco zbyt monotematycznie: tylko dwie bramki dla puławian zdobyli skrzydłowi. Hiszpanie zaś dobrze rotowali obroną – raz wysuniętą, raz bardziej „przyklejoną” do szóstego metra, przez co skutecznie utrudniali życie polskim rozgrywającym. Dzięki temu Granollers do szatni schodziło z trzema bramkami zaliczki (15:12).

Pierwszy kwadrans po zmianie stron nie przyniósł żadnych zmian. Hiszpanie kontrolowali mecz i utrzymywali przewagę. Dopiero w 45. min. tablica wyników znów wskazała remis (20:20). W bramce Bogdanowa zmienił Walentin Koszowy, w ataku wreszcie obudził się Paweł Podsiadło, znów najskuteczniejszy spośród puławian (8 bramek). Dzięki nim pięć minut później Azoty po raz pierwszy przełamały rywali i wyszły na pierwsze w meczu prowadzenie (25:24). Wszystko wydawało się iść po myśli polskiej drużyny.

120 sekund przed końcową syreną wynik wciąż był na styku (28:28). Przez całą drugą połowę Azoty zachowywały duży spokój, dzięki któremu z łatwością dotrzymywały kroku rywalom, lecz w końcówce zobaczyliśmy oznaki nerwowości. W ważnym momencie dwukrotnie sędziowie podyktowali faul ofensywny i Hiszpanie znów znaleźli się na czele. Pół minuty przed końcem mieli bramkę zapasu i piłkę w swoich rękach. Szansę zamienili na trafienie, losy meczu swoją siódmą bramką rozstrzygnął bowiem Figueras. Wynik ustalił zaś Piotr Jarosiewicz.

FRAIKIN BM GRANOLLERS – AZOTY-PUŁAWY 30:29 (15:12)

GRANOLLERS: Guardia, Almeida – Dos Santos 4, Ferre, Ferrer, Figueras 7, Franco, Dieguez, Garcia Robledo 5, Gassama 3, Marquez 3, Martinez 1, Popović 2, Rakocija 4, Saez Lozano, Valera 1.
AZOTY: Bogdanow 1, Koszowy – Panić 4, Rogulski 7, Podsiadło 8, Jarosiewicz 1, Seroka, Skrabania 1, Matulić 2, Kaleb, Masłowski, Grzelak, Łyżwa 3, Gumiński 1, Titow 1.
Sędziowali: Ozren Backovic oraz Mirko Palackovic (Słowenia). Widzów 1000.