Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Batalia w Płocku. Ostatni cios należał jednak do Węgrów

LM: Batalia w Płocku. Ostatni cios należał jednak do Węgrów

 

To był prawdziwy mecz walki. Orlen Wisła postawiła w Płocku Pickowi Szeged bardzo trudne warunki w pierwszym meczu rywalizacji o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Obie ekipy leżały już na deskach w pierwszej połowie, jednak obie zdołały się podnieść. W trakcie drugiej partii dalej „obkładały się” po równo. Ostatni cios należał jednak do przyjezdnych.

24.03.2019 Plock Orlen Arena Pilka reczna Velux EHF Liga Mistrzow 2018/2019, 1/8 finalu Orlen Wisla Plock - MOL-Pick Szeged N/z Michal Daszek, Marin Sego Foto Adam Starszynski / PressFocus 24.03.2019 Plock Orlen Arena Handball Velux EHF Champions League 2018/2019 round 1 of 8 Orlen Wisla Plock - MOL-Pick Szeged Michal Daszek, Marin Sego Credit Adam Starszynski / PressFocus

Foto Adam Starszynski / PressFocus

Po dwóch sezonach kończonych już na etapie fazy grupowej, Orlen Wisła Płock znów zawitała do szesnastki najlepszych zespołów Europy. W barażach dokonała rzeczy niemal niemożliwej, odrabiając potężne straty na wyjeździe w konfrontacji z Bjerringbro Silkeborgiem. Mecz ten okazał się punktem zwrotnym dla płocczan, bowiem od 3 marca zanotowali oni trzy bardzo pewne zwycięstwa oraz zremisowali z PGE VIVE Kielce w PGNiG Superlidze. Do rywalizacji z Pickiem Szeged przystępowali więc z huraganem w żaglach.

Szkwał przeraził gości, drugą ekipę grupy B. W pierwszym kwadransie gry za nic w świecie nie przypominali drużyny, która tydzień temu pokonała w ligowym klasyku Telekom Veszprem. Dean Bombac i spółka wydawali się jakby spłoszeni. Stawką? Postawą gospodarzy? Atmosferą na trybunach? Zwykle efektowne i nieszablonowe podania Bombaca zamiast w ręce kolegów trafiały w bandy reklamowe, skrzydłowym brakowało ostatniego kroku, by podjąć próbę z flanki, druga linia gości nie miała zaś miejsca na rzut. Przyjezdni mylili się nawet w najprostszych sytuacjach. Nafciarze zamknęli bowiem dostęp do swojej bramki na cztery spusty. Widzowie przecierali oczy ze zdumienia.

24.03.2019 Plock Orlen Arena Pilka reczna Velux EHF Liga Mistrzow 2018/2019, 1/8 finalu Orlen Wisla Plock - MOL-Pick Szeged N/z Ziga Mlakar Foto Adam Starszynski / PressFocus 24.03.2019 Plock Orlen Arena Handball Velux EHF Champions League 2018/2019 round 1 of 8 Orlen Wisla Plock - MOL-Pick Szeged Ziga Mlakar Credit Adam Starszynski / PressFocus

Każde trafienie z obu stron okupione było niemałym trudem. Z tym, że Wiśle – w przeciwieństwie do rywali – choć po grudzie, ale jednak szło. Na przebój w obronę rywali wdzierał się Michał Daszek, zza 9. metra atakował Tomasz Gębala. Dobrze dysponowanej obronie pomagał także Adam Morawski i po 14. minutach gry wynik brzmiał 7:3 dla gospodarzy.

Wówczas o przerwę poprosił szkoleniowiec przyjezdnych – Carlos Pastor. Doświadczony trener uspokoił sytuację, a jego wskazówki pozwoliły Pickowi wrócić na właściwe tory. Teraz to Nafciarze bili głową w mur. Impas gospodarzy w ataku trwał dziesięć minut. Rywale zaś nie dość, że zdołali dogonić Wisłę, to w 24. min objęli pierwsze w meczu prowadzenie (8:7). Zdobyli pięć bramek z rzędu. Na szczęście, kilkanaście sekund później niemoc gospodarzy przełamał Przemysław Krajewski (8:8). Do przerwy drużyny dołożyły jeszcze po dwa trafienia. Choć w trakcie pierwszej połowy obie ekipy leżały na deskach, w końcówce stały już pewnie na nogach, idąc “łeb w łeb”.

Druga połowa rozwiązała za to worek z bramkami. W trakcie pierwszego pół godziny obie „siódemki” dobrze spisywały się w tyłach, więc w szatni zapewne wszyscy skupili się na ataku. Z takim samym skutkiem. Po kolejnych 10 minutach dalej remis – po 15.

Po kwadransie pierwszej połowy czas odmieniający obraz meczu wziął trener Pastor. W imię zasady ucz się od mistrza, poczynania starszego kolegi po przerwie starał się skopiować Xavier Sabate (przy wyniku 16:15). 60 sekund na żądanie szkoleniowca płocczan pozwoliło złapać trochę tlenu jego zespołowi. Wisła zaczęła wykorzystywać manewr z siedmioma zawodnikami w polu, w bramce show kontynuował Adam Morawski i Nafciarze wypracowali trzy bramki przewagi (18:15).

24.03.2019 Plock Orlen Arena Pilka reczna Velux EHF Liga Mistrzow 2018/2019, 1/8 finalu Orlen Wisla Plock - MOL-Pick Szeged N/z Guilherme Jose De Toledo, Banhidi Bence, Matej Gaber Foto Adam Starszynski / PressFocus 24.03.2019 Plock Orlen Arena Handball Velux EHF Champions League 2018/2019 round 1 of 8 Orlen Wisla Plock - MOL-Pick Szeged Guilherme Jose De Toledo, Banhidi Bence, Matej Gaber Credit Adam Starszynski / PressFocus

Wydaje się jednak, iż gospodarze szarżę przeprowadzili nieco za wcześnie. Pick przeczekał ich napór, po czym znów krok po kroku doprowadził do remisu (18:18, 53. min.). W kolejnej akcji najskuteczniejszy w obozie przyjezdnych Joan Canellas (sześć trafień) dał za to prowadzenie. Koledzy nie chcieli na tym poprzestać i poszli za ciosem. Po chwili ich przewaga sięgnęła już trzech „oczek”.

Gospodarze wiedzieli już, że nie wygrają tego spotkania. W trakcie ostatniej minuty chcieli jedynie zniwelować straty przed rewanżem na Węgrzech. Z przewagi rywali udało im się jednak uszczknąć tylko jedno trafienie.

Liga Mistrzów, 1/8 finału, 1. mecz:

Orlen Wisła Płock – MOL-Pick Szeged 20:22 (10:10)
ORLEN WISŁA:
Wichary, Morawski, Borbely – Daszek 5, Krajewski 1, Racotea, Moya 3, Zdrahala 1, Obradović, Góralski, Piechowski 1, Olkowski, Mihić 2, de Toledo 5, Mlakar, Gębala 2.
MOL-PICK: Sego, Alilović – Maqueda 1, Bodo 4, Sigurmannsson 2, Canellas 6, Henigman, Balogh 2, Blazević, Gaber, Sostarić 3, Rodriguez, Banhidi 3, Kasparek, Bombac 1, Żytnikow.
Sędziowali: Lars Jorum oraz Havard Kleven (obaj z Norwegii). Widzów 4000.