Strona główna | Seniorzy | Lepsza gra Polaków, ale wracamy z Halle bez punktów

Lepsza gra Polaków, ale wracamy z Halle bez punktów

 

Przed rewanżowym spotkaniem z Niemcami w kwalifikacjach EHF EURO 2020 Biało-Czerwoni zapewniali, że wyciągnęli wnioski ze środowej porażki w Gliwicach. W Halle Polacy ustawili poprzeczkę rywalom zdecydowanie wyżej. O wyjazdowej porażce (24:29) zadecydował przestój polskiej drużyny na początku drugiej połowy spotkania.

Fot Sascha Klahn (DHB)

Fot. Sascha Klahn (DHB)

Tylko trzy dni na wprowadzenie poprawek po pierwszym, przegranym meczu z Niemcami (18:26) miał trener Patryk Rombel. W Gliwicach nasza drużyna popełniła aż 16 błędów własnych, w Halle to nie miało się powtórzyć.

Komentarze po debiucie Patryka Rombla w roli selekcjonera były zgodne: Biało-Czerwoni zapłacili frycowe za zmianę stylu gry i nowe role poszczególnych kadrowiczów. Zwłaszcza Michała Daszka, który dopiero co wchodzi w buty środkowego rozgrywającego. – Z meczu na mecz będzie lepiej. Nie przestawajcie w nas wierzyć – apelowali reprezentanci. Rewanż z Niemcami miał stanowić kolejną owocną lekcję handballu, wydarte punkty były zaś cichym marzeniem.

Okazało się, że polska kadra uczy się w tempie ekspresowym. W sobotę na parkiecie zobaczyliśmy odmieniony zespół, choć zaczęliśmy w niemal identycznym zestawieniu, co w Gliwicach.

Fot. Norbert Barczyk (PressFocus)

Fot. Norbert Barczyk (PressFocus)

 Jedyną zmianą w wyjściowym składzie była obecność w bramce Mateusza Korneckiego. Pomysł na grę wciąż był taki sam, z Daszkiem w roli dyrygenta zespołu. Niemcy zaś, by zneutralizować dynamicznego skrzydłowego, postawili na bardzo agresywną obronę 3:2:1.  

Trener Rombel podkreślał tuż przed meczem, że czasu na trening nie było za dużo, a kadra w trakcie przerwy skupiła się na poprawie organizacji gry i wyprowadzania szybkich ataków. Przyniosło to rezultaty. I to jakie! Niemcy nie mieli już tylu szans na kontry (12 w pierwszym meczu), Michał Daszek w rozegraniu był dużo bardziej uważny. A nawet gdy gospodarzom udawało się jednak przechwycić piłkę, umieszczenie jej w polskiej bramce nie przychodziło im z taką łatwością. W kontraście, Polacy grali na dużym luzie i zaskakiwali rywali – po pierwszym kwadransie było 9:6 dla Polski.

Fot. Sascha Klahn (DHB)

Fot. Sascha Klahn (DHB)

Bombardował Rafał Przybylski, błyszczał Kornecki, tempem Usiana Bolta biegał Arkadiusz Moryto – wówczas to gospodarze zrozumieli, że czeka ich o wiele trudniejsza przeprawa, niż trzy dni wcześniej. Czwarta drużyna świata grająca przed swoją publicznością wreszcie zebrała się w garść i kolejne pięć minut należało do gospodarzy.

W tym czasie skoncentrowani Niemcy doprowadzili do remisu 11:11 (20. min.), który utrzymał się zresztą do przerwy (16:16). Każdą szansę na łatwą bramkę wykorzystywał Uwe Gensheimer. Do przerwy skarcił Biało-Czerwonych aż osiem razy. Po polskiej stronie najskuteczniejszy był rozgrywający świetne spotkanie Daszek (5 trafień).

Fot. Sascha Klahn (DHB)

Fot. Sascha Klahn (DHB)

Po zmianie stron na kolejną bramkę Polacy czekali osiem minut, niemoc przełamał dopiero Tomasz Gębala. Tymczasem Niemcy nie próżnowali, a Mateusz Kornecki piłkę z siatki wyjmował cztery razy (17:20, 39 min.).

Gdy gospodarze wypracowali przewagę (24:19, 45. min), Christian Prokop zaczął rotować składem. Polski atak prowadził też już Maciej Pilitowski, który podobnie jak w Gliwicach dostał do swojej dyspozycji ostatnie 20 minut spotkania. To pozwoliło Polakom na ponowne nawiązanie walki z Niemcami. Przewaga rywali już nie rosła, Biało-Czerwoni przypuścili ostatni szturm.

Zaczęło się od dwóch bramek z rzędu (21:24). Na dystans dwóch bramek Polacy zbliżyli się zaś pięć minut przed końcem (23:25). Na więcej gospodarze jednak nie pozwolili i ostatecznie wygrali 29 do 24.

Fot. Sascha Klahn (DHB)

Fot. Sascha Klahn (DHB)

ME 2020 / grupa 1 / 4. seria spotkań:

NIEMCY – POLSKA 29:24 (16:16)

NIEMCY: Wolff, Heinevetter – Gensheimer 10, Musche, Boehm 3, Michalczik, Drux 1, Wiede 2, Haefner 2, Weinhold 4, Groetzki 1, Faeth 1, Suton 1, Pekeler 1, Wiencek 2, Kohlbacher 1.

POLSKA: Kornecki, Morawski – Jarosiewicz 2, Krajewski 1, T. Gębala 2, Przytuła, Chrapkowski, Daszek 6, Pilitowski 2, Szyba, Szpera, Przybylski 4, Moryto 4, Syprzak 1, M. Gębala 1, Walczak 1.

Sędziowali: Nikolov – Nachevski (Macedonia)

Widzów: 10.500