Strona główna | Europejskie Puchary | LM: VIVE uratowało punkt

LM: VIVE uratowało punkt

 

Rzutem na taśmę mistrzowie Polski wywalczyli punkt w inauguracyjnym spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko THW Kiel (30:30). Kibice w Sparkassen Arenie obejrzeli znakomity i wyrównany mecz. Dość powiedzieć, że żadna z ekip nie potrafiła zbudować choćby trzech bramek przewagi.

Fot. Adam Starszynski / PressFocus

Zacząć w Kilonii, skończyć w Kolonii

W Kilonii PGE VIVE rozpoczęło kolejny sezon Ligi Mistrzów. Ten z kolei kielczanie mają nadzieję skończyć w ostatni weekend maja w innej niemieckiej hali – Laxness Arenie w Kolonii. Wszystko podczas wieńczącego sezon turnieju Final Four. Trener Dujszebajew ostrożnie podchodzi jednak do walki o bilety do Kolonii.

– Każdy zespół, który gra u siebie w Lidze Mistrzów jest faworytem. Tak będzie i tym razem. Tym bardziej, jeśli mówimy o czterech głównych kandydatach do awansu do Final4, czyli naszym rywalu Kielu, Veszprem, PSG oraz Barcelonie. My, Vardar, Szeged czy Flensburg jesteśmy natomiast raczej kandydatami do tego, by powalczyć z nimi o te cztery miejsca – zapowiada były selekcjoner reprezentacji Polski. Niemniej jednak, droga do Kolonii w niedzielę rozpoczęła się w oddalonej o 500 km Kilonii.

Wilk ze Sparkassen Areny

Przed meczem wszystkie oczy zwrócone były na jednego zawodnika – Andreasa Wolffa. Niemiec latem opuścił THW na rzecz PGE VIVE i w niedzielę mierzył się z byłymi kolegami z szatni. W pierwszej akcji meczu nie miał nic do powiedzenia, wynik spotkania otworzył Rune Dahmke. Im dalej w las, tym Wolff lepiej radził sobie jednak z rzutami rywali. Kilkukrotnie zatrzymał Mihę Zarabeca, Haralda Reinkinda, Patricka Wiencka czy Hendrika Pekelera.

Wszystko to miało swoje odzwierciedlenie w wyniku. Po wyrównanych początkowych minutach granych w szalonym tempie (4:4, 6. min.), THW zyskało nieznaczną przewagę (6:4, 8. min.). VIVE odrobiło jednak straty w 180 sekund (6:6), a po chwili Blaż Janc dał mistrzom Polski prowadzenie (7:6). Wolff swojej drużynie wydatnie pomagał przez całe spotkanie, które skończył z przeszło 35-procentową skutecznością.

Przeciąganie liny

Niemcy szybko zareagowali na zryw Polaków. Po stronie VIVE skuteczny z drugiej linii był Władysław Kulesz, dobrze w obronie i w ataku radził sobie Romaric Guillo, a z linii siódmego metra nie mylił się Arkadiusz Moryto. Po chwili lepszej gry gospodarzy kielczanie jeszcze raz wysunęli się przed rywali (10:9, 20. min.) i tym razem nie wypuścili przewagi z rąk do końca pierwszej partii (15:14).

THW do statusu quo doprowadzili pięć minut po zmianie stron (17:17). Chwilę później Steffen Weinhold z powrotem dał przewagę gospodarzom (18:17). Mimo usilnych starań, Niemcy nie potrafili wypracować większej przewagi niż dwa trafienia (20:18, 42. min.). 60 sekund później był już remis (po 20), a Rune Dahmke obejrzał czerwoną kartkę za faul na Alexie Dujszebajewie. Od tego momentu graliśmy już gol za gol.

Salomonowy wyrok

Ostatecznie nie udało się wyłonić lepszego. Mecz zakończył się podziałem punktów i remisem 30:30, choć dwie minuty przed końcem THW prowadziło dwiema bramkami. Najpierw trafił jednak Kulesz, a potem trafienie na wagę remisu równo z końcową syreną zdobył Alex Dujszebajew. Ci dwaj zawodnicy byli również najskuteczniejszymi w kieleckich barwach – obaj punktowali po pięć razy. Po stronie gospodarzy na wyróżnienie zasłużyli zaś Nikola Bilyk (7 bramek) oraz Weinhold (5/5).

Podział punktów to najsprawiedliwszy rezultat, jakim mogło zakończyć się to spotkanie, choć to Niemcy mogą czuć większy niedosyt. Wystarczy jednak rzut oka na statystyki: obie ekipy zanotowały tyle samo błędów (po 5), wykluczeń (po 8), miały bardzo podobną skuteczność (70 do 65 na korzyść VIVE).

Za tydzień kielczanie zagrają przed własną publicznością z Motorem Zaporoże.

Liga Mistrzów / Grupa B / 1. kolejka:

THW Kiel – PGE VIVE Kielce 30:30 (14:15)

THW: Landin N., Quenstedt – Duvnjak 1, Reinkind 1, Landin M., Kristjansson, Weinhold 5, Wiencek 2, Ekberg 4, Rahmel 1, Dahmke 2, Zarabec 3, Horak, Bilyk 7, Pekeler 3, Nilsson 1.

PGE VIVE: Kornecki, Wolff – Karacić 2, A. Dujszebejew 5, Pehlivan, Aguinagalde 3, Janc 3, Lijewski, Jurkiewicz 3, Kulesz 5, Moryto 3, Fernandez Perez, Karalek 3, Guillo 3.