Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Mecz walki w Kielcach, PGE Vive lepsze od Veszprem

LM: Mecz walki w Kielcach, PGE Vive lepsze od Veszprem

 

W szóstej serii spotkań fazy grupowej Ligi Mistrzów PGE Vive Kielce podejmowało Telekom Veszprem. Kielczanie po prawdziwym thrillerze pokonali Węgrów 34:33 (17:17).

fot. PressFocus

W potrzebie

Choć sezon nie zaczął się wcale tak dawno, zarówno PGE VIVE, jak i Telekom Veszprem, zdążyli zaliczyć wzloty i upadki. Bolesne były zwłaszcza te drugie: Węgrzy na początku zmagań (2. i 3. kolejka) w Lidze Mistrzów przegrali kolejno z THW Kiel oraz Montpellier HB, ale zażegnali kryzys dwoma pewnymi triumfami nad FC Porto oraz Vardarem Skopje. Imponowały rozmiary tego drugiego (39:30).

VIVE zaś właśnie wychodzi z dołka po porażkach w Porto oraz z Montpellier u siebie. Ostatnio wyszarpali dwa punkty w Brześciu (31:27). Efektem obie drużyny muszą gonić stawkę. VIVE przed meczem było dopiero na 5. miejscu w grupie, Veszprem drugie, ale aż 3 punkty za liderującym THW Kiel. – Kielczanie potrzebują punktów dokładnie tak samo jak my, więc walka będzie na całego – zapowiadał mecz golkiper gości, Arpad Sterbik.

Goleada

Ta rozgorzała już od pierwszego gwizdka duńskich arbitrów. Obie ekipy postawiły na bardzo szybką, bezpośrednią i bezkompromisową grę w ataku. W efekcie bramkarze co rusz wyciągali piłkę z siatki, kolejne bramki podały jedna po drugiej. Najważniejsze jednak, że z równą częstotliwością po obu stronach. Już po pięciu minutach było po 3, po 10 minutach – 7:7, a po kwadransie – 10:10.

Pierwsze skrzypce grały największe gwiazdy swoich drużyn, czyli wśród gospodarzy Alex Dujszebajew oraz Rasmus Lauge po stronie gości. Obaj do przerwy trafili najwięcej, bo po cztery razy.

Pierwszy raz(!) któraś z ekip osiągnęła dwubramkową zaliczkę dopiero po 21 minutach gry. Skutecznym kontratakiem prowadzenie 14:12 dał PGE VIVE Arkadiusz Moryto. Reprezentacyjny skrzydłowy po chwili miał jeszcze szansę na podwyższenie różnicy, ale w identycznej sytuacji zatrzymał go Vladimir Cupara.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, więc zamiast trzech bramek na plusie, w 26. minucie wynik wrócił do statusu quo (16:16). Przed zmianą stron obie drużyny dołożyły po jednym trafieniu. W trakcie pół godziny kibice w Hali Legionów obejrzeli aż 34 gole.

Pogoń

Po wyjściu z szatni ze zdecydowanie większym animuszem wznowili gospodarze, dwukrotnie notując serię trzech bramek bez odpowiedzi rywali. Za pierwszym razem odbudowali wcześniejszą przewagę (20:18), a po chwili najwyższe w meczu, bo trzybramkowe, prowadzenie dał kielczanom… Andreas Wolff. 30 sekund później poprawił zaś Artsiom Karalek. W ten sposób gospodarze podwoili różnicę (23:19, 39. min.), z którą weszli w ostatni kwadrans (28:24).

Na ostatni fragment w węgierskiej bramce znów pojawił się Sterbik, któremu przez kilka ładnych minut udawało się powstrzymywać kielczan lub z pomocą przychodziło mu aluminium. W tym czasie Madziarzy zapunktowali cztery razy i zaledwie w ciągu pięciu minut zniwelowali całą przewagę gospodarzy (29:29, 50. min.).

Rozpoczęła się wojna nerwów. To gospodarze występowali w roli uciekających, będąc to jedną, to dwie bramki z przodu. Szalenie ważne trafienie w 58. minucie zdobył rozgrywający fenomeny mecz Alex Dujszebajew (11 bramek w 12 próbach), dając VIVE trzy bramki przewagi (33:30).

Węgrzy jeszcze raz rzucili się w pogoń. Na 34:32 trafił Manuel Strlek, kontaktowe trafienie zdobył Dragan Gajić, ale na więcej mistrzowie Polski już nie pozwolili. To pierwszy przypadek, gdy Veszprem wyjeżdża z Kielc bez punktów.

Liga Mistrzów / Grupa B / 6. kolejka:

PGE VIVE KIELCE – TELEKOM VESZPREM 34:33 (17:17)

VIVE: Kornecki, Wolff 1 – Vujović, Karacić 2, A. Dujszebajew 11, Pehlivan, Aguinagalde 2, Janc 1, Lijewski 1, Jurkiewicz 1, Kulesz 3, Moryto 4, Fernandez 3, D. Dujshebaev, Karalek 5, Guillo.

VESZPREM: Sterbik, Cupara – Manaskov, Yahia 1, Ferreira Moraes 1, Tonnesen 5, Gajić 7, Marguc 3, Lauge Schmidt 5, Strlek 3, Terzić, Blagotinsek 1, Nenadić 4, Mackovsek, Lekai 2, Borozan 1.

Sędziowali: Martin Gjeding oraz Mads Hansen (z Danii)