Strona główna | Europejskie Puchary | LM: PGE Vive wróciło z Montpellier bez punktów

LM: PGE Vive wróciło z Montpellier bez punktów

 

Mistrzowie Polski wznowienie rozgrywek Ligi Mistrzów w roku 2020 rozpoczęli od porażki. PGE Vive na wyjeździe uległo Montpellier HB 24:25 (14:12).

Fot Adam Starszynski / PressFocus


– Zrobimy wszystko, by wygrać ten mecz. Jedziemy tam po dwa punkty, które bardzo ciężko będzie zdobyć – mówił przed wyjazdem do Francji Uros Zorman. Zdaniem drugiego trenera mistrzów Polski najlepszą receptą na wygraną miała być przede wszystkim koncentracja w ataku oraz twarda gra w obronie. Z tym było różnie. Zwłaszcza gra w ofensywie była momentami rwana, kielczanom zdarzały się proste błędy, jak straty piłki, co ułatwiało wicemistrzom Francji wyprowadzać kontry.

Goście mieli rachunki do wyrównania, gdyż w pierwszej rundzie osłabione Montpellier wywiozło z Kielc dwa punkty. Po dziesięciu kolejkach kielczanie zajmowali trzecie miejsce w grupie z dwunastoma punktami na koncie. Tuż za nimi, z sumą jedenastu punktów, czaiło się właśnie Montpellier HB. Bramki gospodarzy bronił, bardzo dobrze znany w występów w PGNiG Superlidze, Marin Sego.

Od początku meczu klasę prezentował Andreas Wolff. Golkipera przyjezdnych trudno było zaskoczyć. W defensywie mistrzowie Polski radzili sobie bardzo dobrze. Za to w ataku grali momentami zbyt nerwowo. Po rzutach Wlada Kulesza i Alexa Dujszebajewa goście wyszli na prowadzenie 2:1. W 6 min kontuzji lewego kolana doznał Mariusz Jurkiewicz, który – pod nieobecność Igora Karacica – w tym meczu miał kreować grę kolegów. Były reprezentant Polski nie wrócił już na boisko.

Francuzi zaczęli się rozpędzać i po czterech golach z rzędu, w tym Hugo Descata, prowadzili 5:2. Kielczanie ani myśleli odpuszczać rywalom. Z mozołem zdobywali kolejne bramki. Wolff (36 procent skuteczności) bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Zacięta walka w pierwszej połowie zapowiadała emocje po przerwie. 11 sek przed końcem tej części gry trener Talant Dujszebajew ustawił akcję. Po wznowieniu piłka dość przypadkowo wpadła w ręce Alexa, który bez namysłu posłał ją do siatki.

Po zmianie stron Sego między słupkami zastąpił Kevin Bonnefoia. Jego vis-a-vis Wolff dalej bronił jak w transie. Gospodarze potrzebowali ponad pięciu minut, aby doprowadzić do remisu. Częściowym usprawiedliwieniem strzeleckiej niemocy mistrzów Polski była gra w podwójnym osłabieniu. W podobnej sytuacji gracze Montpellier odzyskali prowadzenie.

Podopiecznym Dujszebajewa z trudem przychodziło zdobywanie bramek z ataku pozycyjnego. Gospodarze ostatni kwadrans rozpoczęli z zaliczką dwóch trafień. Na szczęście dla Vive Kulesz wykazywał dużą aktywność, a co ważne, skuteczność w ofensywie. Do kolejnego remisu (21:21) doprowadził Blaż Janc, który z konieczności dostał zadania na prawym rozegraniu. Finałowe minuty spotkania rozgrywane były bramka za bramkę. Arek Moryto z rzutu karnego trafił w słupek. Dzięki temu gospodarze utrzymali minimalne prowadzenie. W końcówce Sego, który powrócił do bramki, zaliczył dwie bardzo ważne interwencje. Przez ostatnie 120 sek Francuzi grali w osłabieniu, ale dalej prowadzili.

Po dwójkowej akcji Hiszpanów starszy z braci Dujszebajewów wyszukał na kole Julena Aguinagalde. Remis. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów rzutem rozpaczy popisał się Mohamed Soussi, czym przechylił szalę zwycięstwa na stronę wicemistrzów Francji.

Liga Mistrzów / Grupa B / 11. kolejka:
MONTPELLIER HB – PGE VIVE KIELCE 25:24 (12:14)
MONTPELLIER: Sego, Bonnefoi – Guiradou, Simonet, Villeminot 6, Truchanovicius 1, Descat 10, Grebille, Tszohrebadze, Bos, Pettersson, Richardson 1, Porte 2, Lenne, Afgour 3, Soussi 2. 
PGE VIVE: Wolff, Kornecki – Vujović 1, A. Dujszebajew 4, Pehlivan, Aguinagalde 3, Jachlewski 1, Janc 3, Lijewski, Jurkiewicz, Moryto 5, Kulesz 5, D. Dujszebajew 1, Fernandez 1, Karalek, Guillo. 

Sędziowali: Nenad Nikolić, Dusan Stojkovic (Serbia). Widzów: 2800.