Strona główna | Europejskie Puchary | Puchar EHF: waleczna Gwardia przegrała w debiucie

Puchar EHF: waleczna Gwardia przegrała w debiucie

 

Gwardia Opole uległa na wyjeździe niemieckiemu Melsungen w 1. kolejce fazy grupowej Pucharu EHF 21:26 (10:12), choć jeszcze kwadrans przed końcem meczu był remis. Był to debiut opolan w tych rozgrywkach.

fot. PressFocus

Spotkanie w Niemczech było historycznym debiutem Gwardii Opole na tym poziomie na arenie międzynarodowej. Gwardziści pierwszy raz znaleźli się w fazie grupowej Pucharu EHF, a wszystko dzięki wyeliminowaniu Azotów Puławy w polsko-polskim starciu o udział w tych rozgrywkach w ostatniej rundzie eliminacji.

W losowaniu opolanie trafili na zestaw rywali z najwyższej półki. Los skrzyżował Polaków z duńskim Bjerringbro Silkeborgiem, portugalską Benficą oraz niemieckim Melsungen. O awans będzie zatem piekielnie trudno, ale jeśli się uczyć, to od najlepszych.

Pierwszym rywalem Gwardii byli właśnie Niemcy. Melsungen to obecnie siódma ekipa Bundesligi, w składzie z reprezentantami jak Kai Hafner, Julius Kuhn, Finn Lemke czy mający przeszłość w PGE VIVE Kielce Tobias Reichmann. Doświadczenie rywali widoczne było od pierwszych minut spotkania. Kiedy Gwardziści oswajali się jeszcze z atmosferą i stawką pucharowego spotkania, Niemcy na “dzień dobry” rozpoczęli od czterech bramek z rzędu.

Co gorsza, gospodarze budowali coraz większą przewagę. Po kilkunastu minutach gry było już 11:5, co okazało się potem najwyższym prowadzeniem Niemców w meczu. Wydawało się już, że Melsungen pewnie kroczy po inauguracyjne zwycięstwo. I zapewne skończyłoby się tak, gdyby nie kolejna seria bramek bez odpowiedzi rywala. Z tym tylko, że teraz w roli egzekutorów wystąpili Gwardziści. Opolanie zamknęli pierwszą partię czterema trafieniami z rzędu, dzięki czemu zredukowali straty do dwóch “oczek” przed zmianą stron (10:12).

Po powrocie do gry Polacy rozochocili się jeszcze bardziej. Dziesięć minut drugiej partii i na tablicy był remis (16:16)! W opolskiej ekipie prym wiódł duet Patryk Mauer oraz Mateusz Jankowski (siedem i pięć bramek). Warto dodać, że wynik mógł być jeszcze lepszy, gdyby nie zmienna skuteczność pozostałych podopiecznych trenera Rafała Kuptela.

A niewykorzystane okazje się mszczą. Niemcy po chwili kryzysu wrócili do swojej gry i znów przejęli inicjatywę. Najczęściej polską bramkę niepokoił Dimitri Igantow (6 goli). Gdy Melsungen wróciło na prowadzenie nie zbudowało już takiej przewagi jak na początku meczu, ale nie wypuściło też zaliczki z rąk. Dzięki dobrej końcówce spotkania gospodarze wygrali 26:21.

Za tydzień Gwardziści u siebie podejmą Bjerringbro Silkeborg.

Puchar EHF / Grupa A / 1. kolejka:

MT MELSUNGEN – KPR GWARDIA OPOLE 26:21 (12:10)

MELSUNGEN: Simić, Sjostrand – Allendorf, Hafner, Ignatow 6, Kuhn, Kunkel 4, Lemke 1, Marić 1, Mikkelsen 5, Pavlović 1, Reichamnn, Salger 5, Schneider, Sidorowicz 3.

GWARDIA: Malcher, Zembrzycki 1 – Działakiewicz 1, Fabianowicz 1, Jankowski 5, Kawka 1, Klimków, Lemaniak 1, Małecki, Mauer 7, Milewski 2, Mokrzki 1, Morawski 1, Skraburski, Zarzycki, Zieniewicz.

Sędziowali: Andrej Budzak oraz Michal Zahradnik (ze Słowacji)