Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Robert Czwartek: Decyzja Superligi nie oznacza dla nas końca sezonu

Robert Czwartek: Decyzja Superligi nie oznacza dla nas końca sezonu

 

– Na pewno wolelibyśmy, aby sezon rozstrzygnął się na boisku, ale rozumiemy decyzję Komisarza Ligi. Zdrowie i życie ludzkie jest jednak najważniejsze – mówi prezes SPR Wisła Płock, Robert Czwartek, komentując decyzję o zakończeniu rozgrywek Superligi w sezonie 2019/2020.

Rozgrywki Ligi Mistrzów zostały wstrzymane co najmniej do 12 kwietnia Fot Adam Starszynski / PressFocus

Sternik Wisły przyznał, że indywidualne treningi czy też bieganie po lesie, bo taką formą zajęć przyjęli zawodnicy klubu od momentu zawieszenia rozgrywek Superligi i zaleceń rządowych, nie zastąpią normalnych treningów drużyny. W Płocku czekają teraz na decyzje w sprawie rozgrywek Ligi Mistrzów i PGNiG Pucharu Polski. Europejska Federacja Piłki Ręcznej te pierwsze zawiesiła co najmniej do 12 kwietnia.

– Razem z Kielcami dotarliśmy do najlepszej „16” zespołów Europy. Decyzja Superligi nie oznacza dla nas końca sezonu. Kontynuujemy treningi, nawet w formie indywidualnej, bo po prostu nie mamy innej możliwości. Wiadomo, że rozporządzenie ministra zdrowia jasno mówi, że działalność sportowa jest mocna ograniczona i musimy się do tego dostosować. Statystyka zarażonych osób, która do nas codziennie dociera jest bezlitosna – kontynuuje.

Kibice w Płocku cieszyli się, że Orlen Wisła w najbliższej rundzie Champions League trafiła na Veszprem Telekom. Pierwszy mecz w dawnej stolicy Mazowsza był planowany na 22 marca. Zgodnie z kalendarzem 24 godziny później wypadał Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Te plany na razie zostały zamrożone. Przy tej okazji trener Xavi Sabate zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt. Otóż, gdy w końcu rozgrywki elity dostaną zielone światło na grę, to wszystkie zespoły po długim okresie braku możliwości normalnych treningów będą potrzebowały dwóch-trzech tygodni na przygotowanie do takich spotkań.

Prezes Czwartek zapowiedział, że jak najszybciej to możliwe spotka się ze sztabem szkoleniowym i dyrektorem sportowym klubu. Wspólnie ustalą co dalej – jak zespół ma trenować do 12 kwietnia. Zaznaczył, że liczy na fachowość trenera Xavi Sabate.  

W zespole Orlen Wisły nie ma żadnych potwierdzonych przypadków koronawirusa. Było takie zagrożenie, gdyż wicemistrzowie Polski, po rewanżowym meczu w Lidze Mistrzów, z Kraju Basków via Monachium, do kraju wrócili dosłownie w ostatnim momencie, gdy wirus zaczął atakować całą Europę. Od ich powrotu nic niepokojącego, jeśli chodzi o stan zdrowia, w klubie się nie wydarzyło.

Kilku zawodnikom płockiego klubu kontrakty po tym sezonie wygasają z końcem czerwca.  – Tak naprawdę nie wiemy kiedy Liga Mistrzów wznowi rozgrywki. Może nawet w lipcu? Wówczas będą w klubach nowi zawodnicy – mówi prezes Czwartek.

Michał Daszek Fot: Norbert Barczyk / PressFocus

Włodarze płockiego klubu nie ukrywają, że sytuacja, nie tylko w polskim sporcie, jest trudna. Wszyscy sponsorzy, nawet ci mniejsi, są cenni. Kryzys wywołany koronawirusem może, i raczej to przesądzone, odcisnąć piętno na działalności wielu firm. – Planowanie długofalowe dziś jest niebezpieczne, a chyba i niemożliwe. Jeżeli sytuacja zdrowotna w kraju na to pozwoli to oczywiście bardzo chcielibyśmy wziąć udział w rozgrywkach Pucharu Polski. Po to mamy trzy zespoły, aby one brały udział w sportowej rywalizacji – tłumaczy sternik SPR Wisły.

Prezes Czwartek potwierdza, że jest w stałym kontakcie ze sponsorem generalnym klubu tj. PKN Orlen i właścicielem klubu tzn. Gminą Miasto Płock. Na ten moment budżet SPR Wisła na rok 2020 jest pod kontrolą.