Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | W Lublinie feta będzie, ale na jesieni

W Lublinie feta będzie, ale na jesieni

 

– Oczywiście, że cieszymy się ze zdobytego tytułu mistrza Polski. Mam nadzieję, że inaugurację nowego sezonu władze Związku i Superligi przyjadą do nas i wręczą medale i puchar. Teraz z wiadomych przyczyn jest to niemożliwe – mówi prezes MKS Lublin, Bogusław Trojan.

Fot: Wojciech Szubartowski / PressFocus

O lekkim niedosycie mówi za to reprezentacyjna obrotowa. Sylwia Matuszczyk uzasadnia to tym, że decyzja o przyznaniu miejsc na podium została podjęta nie na parkiecie. – Z drugiej strony przez całe rozgrywki byłyśmy na pierwszym miejscu w tabeli. Nasza pozycja lidera tak naprawdę nie była zagrożona. Uważam, że to sprawiedliwa decyzja o rozdziale medali. Do pewnego momentu grałyśmy świetnie. Później, gdy zaczęły się puchary i kontuzje, to spuściłyśmy tonu. Zdarzyły się nawet jakieś wpadki. Aczkolwiek w przeciągu całego sezonu zasłużyłyśmy na ten tytuł – tłumaczy Matuszczyk, która po raz trzeci zdobyła mistrzostwo kraju. Jej dorobek uzupełnia brązowy krążek wywalczony z zespołem z Koszalina. Zdaniem reprezentantki Polski brązowy medal KPR Kobierzyc świadczy o tym, że konsekwentne budowanie zespołu i systematyczna praca popłaca.

Matuszczyk należy do szóstki zawodniczek MKS (z 19-osobowej kadry – przyp. autora), która w tym sezonie nie opuściła żadnego z 20 ligowych spotkań. – W trakcie przerwy w rozgrywkach, podczas mistrzostw świata, borykałam się z urazem przeciążeniowym. To był czas na rehabilitację i dzięki temu od stycznia mogłam wrócić do ligowego grania – wyjaśnia piłkarka.    

Zawodniczki nowo kreowanego mistrza kraju cały czas pozostają do dyspozycji klubu. Mają rozpisane indywidualne treningi, ćwiczą w domach lub pojedynczo biegają po lasach i parkach. – Wraz z dziewczynami, które są w kadrze narodowej, otrzymałam od trenera Senstada plan zajęć. Ćwiczę w domu przez półtorej godziny dziennie, z wyjątkiem niedziel, w Żorach skąd pochodzę. Mam jeden pokój przystosowany na siłownię. Dysponuję specjalistycznym sprzętem, gdyż jestem też trenerem personalnym. Biegam po trawiastym boisku, które jest niedaleko. Brakuje tylko zajęć w hali i czucia piłki. Chcę utrzymać formę i być do dyspozycji trenera, gdy nastanie czas meczów reprezentacji. Wszystko po to, aby wywalczyć awans. Utrzymuję stały kontakt z klubowymi koleżankami. Powtarzającym się tematem są pytania o stan zdrowia. Do sklepu, na większe zakupy, chodzę raz na tydzień. Nie wyobrażałam sobie, że ta sytuacja z zagrożeniem wirusowym może tak daleko zajść. Sport teraz zszedł na drugi plan – opowiada Matuszczyk.    

Kibice MKS Perła Lublin na oficjalną celebrę po zdobyciu mistrzostwa Polski muszą jeszcze poczekać Fot: Wojciech Szubartowski / PressFocus

Ze swej strony prezes lubelskiego klubu poinformował, że piłkarki za marzec otrzymają kwoty zgodnie z podpisanymi kontraktami. Wypłaty za pozostały okres do zakończenia sezonu będą podlegać renegocjacjom. To będzie uzależnione w dużej mierze od właściciela klubu, którym jest Miasto Lublin. Rozmowy na ten temat są planowane. Aczkolwiek włodarze Koziego Grodu aktualnie, w związku z sytuacją zagrożenia epidemii koronawirusem, mają zdecydowanie ważniejsze sprawy do załatwienia.   

– Robimy rozeznanie odnośnie składu na nowy sezon. Prowadzimy rozmowy, ale dopóki w klubie nie będziemy mieli pewności czy będą na to środki z miasta, to nie sfinalizujemy nowych kontraktów – kończy prezes.