Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Czwarte srebro Zagłębia Lubin z rzędu. “Czuję ogromny niedosyt”

Czwarte srebro Zagłębia Lubin z rzędu. “Czuję ogromny niedosyt”

 

W wyniku decyzji o zakończeniu rozgrywek PGNiG Superligi w sezonie 2019/20 Metraco Zagłębie Lubin zdobyło srebrny medal mistrzostw Polski. Miedziowe na drugim miejscu ligowego podium plasują się już czwarty raz z rzędu, a bardzo chciały powalczyć o złoto.

fot. Pawel Andrachiewicz / PressFocus

– Dla mnie srebrny medal to ogromny niedosyt, bo pozostało nam w lidze jeszcze bardzo dużo grania i tak naprawdę wszystko mogło się wydarzyć – mówi Kinga Grzyb, jedna z liderek Zagłębia Lubin. – Medale zostały rozdane, ale prawdę mówiąc nie za bardzo się dla mnie liczą. Okej, niejedna drużyna srebro uznałaby za sukces, ale moje ambicje są inne. Bardzo wierzyłam, że w tym sezonie uda się zdobyć złoto – dodaje najskuteczniejsza z Miedziowych. W 20 spotkaniach skrzydłowa trafiła 104 razy (piąty wynik w całej lidze).

Zagłębie rozgrywki zakończyło z 49 punktami na koncie, cztery “oczka” za mistrzyniami – Perłą Lublin. Rozegrano 20 z 28 kolejek. – Cztery punkty to nie było dużo do odrobienia. Ale nie ma już co gdybać. Zdrowie jest zdecydowanie najważniejsze, dlatego w pełni rozumiem decyzję, jaka została podjęta. To są bardzo poważne sprawy, nie można ich lekceważyć.
Zakończenie ligi było naturalnym krokiem – wyjaśnia reprezentantka Polski.

Dla zawodniczek decyzja Superligi nie oznacza jednak końca sezonu. Puchar Polski wciąż jest zawieszony, przełożono rozgrywki reprezentacyjnie. O formę wciąż trzeba dbać. – Dokładnie. Dostałyśmy od klubu rozpiskę, co trzeba robić. Chodzi o indywidualny trening biegowy oraz, w miarę domowych możliwości, siłowy. Może nie zastąpi to klubowej siłowni, ale każda z nas ma jakiś sprzęt i da się sporo poćwiczyć w domu – kontynuuje Grzyb.

Dla każdego sportowca rozbrat z rozgrywkami to trudny okres. – To prawda, brakuje piłki ręcznej i meczów – przytakuje skrzydłowa. Czy zawodniczki wrócą jeszcze do gry w tym sezonie? Tego nie wie nikt. – Jeśli jednak Puchar Polski miałby zostać rozegrany, mogłoby to nie być wielkie widowisko – obawia się Grzyb. I argumentuje: – Wszyscy obecnie siedzą w domach, nie trenujemy zespołowo. Przynajmniej tyle, że szanse byłyby równe, bo każda z ekip jest w takim samym położeniu.

Oprócz rozgrywek klubowych, epidemia wpłynęła także na mecze reprezentacji. Zaplanowany na 25 marca w Lubinie mecz Polska-Rumunia w kwalifikacjach do grudniowych ME został przełożony na inny termin. – Wszyscy przeżywają to samo. Tak my, jak i Rumunki. W naszym zespole niedawno była zmiana trenera, ale kadra się nie zmieniła, my zawodniczki znamy się bardzo dobrze. Wielka szkoda, że te mecze nie odbędą się zgodnie z planem, bo teraz formę trzeba będzie budować w zasadzie od nowa – kończy druga najskuteczniejsza zawodniczka w historii polskiej reprezentacji.